Zielone drzwi
nasza cena:
28,00zł
Cena rynkowa: 36,00zł
Rabat: 22.22%
Oszczędzasz: 8,00zł
28,00zł
Cena rynkowa: 36,00zł
Rabat: 22.22%
Oszczędzasz: 8,00zł
Recenzje »
Zielone drzwi opis
Każde zdarzenie, o którym piszę, miało miejsce. Każda osoba, o której piszę, istniała naprawdę. Każda moja miłość była prawdziwa. To jest moje życie.
[fragment książki]
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Katarzyna Grochola uchyla Zielone Drzwi.
Razem z nią podróżujemy przez magiczną krainę dzieciństwa i przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki.
"Zielone drzwi" to zabawna i wzruszająca książka, pokazująca, że najciekawsze scenariusze pisze życie.
O autorze:
Katarzyna Grochola urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie. Mówi o sobie, że jest córką polonistki i uczciwego, a więc biednego, prawnika. Pieniędzy brakowało na telewizor i wymarzone przez dzieci dżinsy, ale na książki - nigdy.
Jest szczęśliwą mamą i babcią, obecnie mieszka w Milanówku i zajmuje się, jak twierdzi, kopaniem stawku, w którym zamierza hodować żaby i ryby. Na razie towarzyszą jej golden retriever o imieniu Ałgan oraz dwa koty - Przytul i Zaraz. Koty oblizują się na myśl o zawartości jeziorka, Ałgan przynosi zakupy i ślini się na widok mandarynek.
[fragment książki]
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Katarzyna Grochola uchyla Zielone Drzwi.
Razem z nią podróżujemy przez magiczną krainę dzieciństwa i przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki.
"Zielone drzwi" to zabawna i wzruszająca książka, pokazująca, że najciekawsze scenariusze pisze życie.
O autorze:
Katarzyna Grochola urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie. Mówi o sobie, że jest córką polonistki i uczciwego, a więc biednego, prawnika. Pieniędzy brakowało na telewizor i wymarzone przez dzieci dżinsy, ale na książki - nigdy.
Jest szczęśliwą mamą i babcią, obecnie mieszka w Milanówku i zajmuje się, jak twierdzi, kopaniem stawku, w którym zamierza hodować żaby i ryby. Na razie towarzyszą jej golden retriever o imieniu Ałgan oraz dwa koty - Przytul i Zaraz. Koty oblizują się na myśl o zawartości jeziorka, Ałgan przynosi zakupy i ślini się na widok mandarynek.
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Karolina Ki... Data dodania: 04/08/2011
-Puk, puk!
-Kto tam?
Tym razem nie hipopotam. Po otwarciu książki śmieje się do Ciebie sama Grochola. Z niesforną czupryną jak gdyby przed chwilą wstała z łóżka i szerokim jak stąd do Krotoszyna uśmiechem. To nie jest ot sobie autobiografijka – urodziłam się tam a tam, lista rzeczy dokonanych, lista tych, które jeszcze chciałabym zrobić (jak Bozia da siłę i długie lata żywota), koniec. Historiami tej szalonej, ale mocno stąpającej po ziemi pisarki, można by obdzielić co najmniej tuzin ludzi. Stąd też nie dziwi fakt poczęstowania nimi bohaterek swoich książek. Bo jak sama pisze, o ile Judycie mogłoby się coś takiego przytrafić, wszak można zrzucić te nieziemskie wypadki na bujną wyobraźnię piszącego, to nikt raczej by nie uwierzył, że doświadczyła tego Grochola i to na własnej skórze.
Już od pierwszych stron grozi nam atak histerycznego śmiechu.
Książkę przepełnia inteligentny humor, cięty język i trafne puenty. Nigdy nie wiadomo, czym zaskoczy nas autorka na następnej stronie – stąd też ciężko jest tę książkę odłożyć. W efekcie nie przeszkadza nam boląca kość ogonowa od nadmiernego na niej siedzenia ani niepowstrzymane wskazówki zegara sugerujące, że skoro jutro należy wstać o 7, to już dawno powinnam była zaprzestać czytanie.
Żeby nie było zbyt cukierkowo, tak jak i w prawdziwym żywocie człowieka poczciwego, są i historie nieco szare, przyziemne i śmieszno-straszne, jak choćby te dotyczące szpitalnego życia, choroby nowotworowej, zaczynania życia od nowa. Grochola nie pisze ich jednak po to, by wzbudzić w nas współczucie, czy też płakać nad tym, jakie to nieszczęścia na nią spadły. Pokazuje się nam jako kobieta dumna, silna, choć niejednokrotnie przyznawała się na stronach książki do strachu, uparta w swoich dążeniach (nawet jeśli przeczą zdrowemu rozsądkowi), z niebywałą umiejętnością bycia w odpowiednim miejscu i czasie, a przede wszystkim otaczania się dobrymi ludźmi, na których pomoc może liczyć. Grochola żyje intensywnie, nie stoi w miejscu, działa. Taka jest i ta książka – intensywna, wypełniona po brzegi wspomnieniami o ludziach i miejscach.
Znając historię Grocholi, a przynajmniej tę część jej życia, którą możemy poznać przez uchylone Zielone Drzwi, patrzy się na nią nieco inaczej. To nie jest już tylko autorka kilku dość dobrze sprzedających się czytadeł, na podstawie których nakręcono ckliwe filmy. To babeczka z krwi i kości, której Los pozwolił pisać inteligentnie, szczerze i ze smaczkiem, bez którego książki są po prostu nudne. I dzięki Bogu, że przeszła jej chęć zostania Lekarzem. Wiele osób mogłoby tego nie przeżyć.
-Kto tam?
Tym razem nie hipopotam. Po otwarciu książki śmieje się do Ciebie sama Grochola. Z niesforną czupryną jak gdyby przed chwilą wstała z łóżka i szerokim jak stąd do Krotoszyna uśmiechem. To nie jest ot sobie autobiografijka – urodziłam się tam a tam, lista rzeczy dokonanych, lista tych, które jeszcze chciałabym zrobić (jak Bozia da siłę i długie lata żywota), koniec. Historiami tej szalonej, ale mocno stąpającej po ziemi pisarki, można by obdzielić co najmniej tuzin ludzi. Stąd też nie dziwi fakt poczęstowania nimi bohaterek swoich książek. Bo jak sama pisze, o ile Judycie mogłoby się coś takiego przytrafić, wszak można zrzucić te nieziemskie wypadki na bujną wyobraźnię piszącego, to nikt raczej by nie uwierzył, że doświadczyła tego Grochola i to na własnej skórze.
Już od pierwszych stron grozi nam atak histerycznego śmiechu.
Książkę przepełnia inteligentny humor, cięty język i trafne puenty. Nigdy nie wiadomo, czym zaskoczy nas autorka na następnej stronie – stąd też ciężko jest tę książkę odłożyć. W efekcie nie przeszkadza nam boląca kość ogonowa od nadmiernego na niej siedzenia ani niepowstrzymane wskazówki zegara sugerujące, że skoro jutro należy wstać o 7, to już dawno powinnam była zaprzestać czytanie.
Żeby nie było zbyt cukierkowo, tak jak i w prawdziwym żywocie człowieka poczciwego, są i historie nieco szare, przyziemne i śmieszno-straszne, jak choćby te dotyczące szpitalnego życia, choroby nowotworowej, zaczynania życia od nowa. Grochola nie pisze ich jednak po to, by wzbudzić w nas współczucie, czy też płakać nad tym, jakie to nieszczęścia na nią spadły. Pokazuje się nam jako kobieta dumna, silna, choć niejednokrotnie przyznawała się na stronach książki do strachu, uparta w swoich dążeniach (nawet jeśli przeczą zdrowemu rozsądkowi), z niebywałą umiejętnością bycia w odpowiednim miejscu i czasie, a przede wszystkim otaczania się dobrymi ludźmi, na których pomoc może liczyć. Grochola żyje intensywnie, nie stoi w miejscu, działa. Taka jest i ta książka – intensywna, wypełniona po brzegi wspomnieniami o ludziach i miejscach.
Znając historię Grocholi, a przynajmniej tę część jej życia, którą możemy poznać przez uchylone Zielone Drzwi, patrzy się na nią nieco inaczej. To nie jest już tylko autorka kilku dość dobrze sprzedających się czytadeł, na podstawie których nakręcono ckliwe filmy. To babeczka z krwi i kości, której Los pozwolił pisać inteligentnie, szczerze i ze smaczkiem, bez którego książki są po prostu nudne. I dzięki Bogu, że przeszła jej chęć zostania Lekarzem. Wiele osób mogłoby tego nie przeżyć.
Autor: Sara Pr... Data dodania: 29/05/2010
Najnowszą, autobiograficzną tym razem, książkę Katarzyny Grocholi - "Zielone drzwi" - skończyłam wczoraj wieczorem, niestety moje powieki były silniejsze od chęci napisania wam moich odczuć po tej ujmującej lekturze. Do dzisiaj mogę pochwalić się, że przeczytałam trzy powieści tej pisarki i wcale tego nie żałuję. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam znajomą okładkę na wystawie księgarni - weszłam, zakupiłam i popędzana przez mamę (która również miała na nią chęć) przebrnęłam przez nią.
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Poznajemy tutaj panią Annę Katarzynę Grocholę (która w dowodzie nie ma pierwszego imienia na K) z zupełnie innej perspektywy. Jak sama piszę - jedynie uchyla tytułowe zielone drzwi, ale nie zamyka ich na klucz. Wpuszcza nas do swojego świata i to ona tutaj decyduje, kiedy ta wstęga i granica zostanie przerwana. Autorka utwierdza nas w przekonaniu, że jest niezwykle inteligentom, zabawną, odważną, upartą i popełniającą błędy kobietą, która potrafi prawdziwie kochać i również dawać tą miłość.
Przedstawia nam różne etapy swojego życia. Pierwszym z nich są lata szkole, które mignęły jej tak, że prawie nie zauważyła. Tutaj pani Grochola jest pełnym wigoru i pomysłów dzieckiem. Kto by przypuszczał, że ta słynna pisarka miała takie dzieciństwo - ja nigdy. Zaznajamia nas z ludźmi, którzy coś kiedyś dla niej znaczyli i znaczą nadal - opisuje ich, dziękuje im. Przytacza parę ciekawych historyjek, które są interesujące i zdarzają się w codziennym życiu, również nam. Zdziwiłam się, że autorka pamięta tak wiele szczegółowych rzeczy.
Jednym z tych ważnych okresów w jej życiu, była praca salowej w szpitalu. Ten etap jest przepełniony cierpieniem, chorobami i śmiercią. Robiła to wszystko, aby spełnić swoje marzenie - zostać pisarką, a wtedy wydawało jej się, że aby zostać pisarką trzeba skończyć medycynę. A jak już napisała: "Ja wam kiedyś pokażę!" Jedną scenę zapamiętałam szczególnie, ale nie będę tutaj zdradzać - ten, kto zdecyduje się przeczytać "Zielone drzwi", na pewno jej nie pominie.
Pod koniec książki dowiadujemy się również, że Katarzyna Grochola jest zawziętą i dzielną kobietą. Tak samo jak znana nam Judyta - prawie sama wybudowała dom w Milanówku, jedynie z niewielkiej sumy pieniędzy, przy pomocy przyjaciół, woli zaparcia i wsparcia córki. Autorka udowodniła, że poznała kilka rodzajów miłości - rodzicielskiej, namiętnej, miłości do zwierzęcia, do przyjaciół, co życia, do ludzi, którzy jej pomagali.
Naprawdę warto ją przeczytać, bo jak głosi sam opis z tyłu okładki - Najciekawsze scenariusze pisze samo życie. Przekonajcie się, że pani Grochola to kobieta z krwi i kości, i że czasami jej również zdarza się upaść, aby później ponownie stanąć na nogi. Zapraszam do zerknięcia za "Zielone drzwi" szczególnie tym, którzy lubią książki tej autorki:)
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Poznajemy tutaj panią Annę Katarzynę Grocholę (która w dowodzie nie ma pierwszego imienia na K) z zupełnie innej perspektywy. Jak sama piszę - jedynie uchyla tytułowe zielone drzwi, ale nie zamyka ich na klucz. Wpuszcza nas do swojego świata i to ona tutaj decyduje, kiedy ta wstęga i granica zostanie przerwana. Autorka utwierdza nas w przekonaniu, że jest niezwykle inteligentom, zabawną, odważną, upartą i popełniającą błędy kobietą, która potrafi prawdziwie kochać i również dawać tą miłość.
Przedstawia nam różne etapy swojego życia. Pierwszym z nich są lata szkole, które mignęły jej tak, że prawie nie zauważyła. Tutaj pani Grochola jest pełnym wigoru i pomysłów dzieckiem. Kto by przypuszczał, że ta słynna pisarka miała takie dzieciństwo - ja nigdy. Zaznajamia nas z ludźmi, którzy coś kiedyś dla niej znaczyli i znaczą nadal - opisuje ich, dziękuje im. Przytacza parę ciekawych historyjek, które są interesujące i zdarzają się w codziennym życiu, również nam. Zdziwiłam się, że autorka pamięta tak wiele szczegółowych rzeczy.
Jednym z tych ważnych okresów w jej życiu, była praca salowej w szpitalu. Ten etap jest przepełniony cierpieniem, chorobami i śmiercią. Robiła to wszystko, aby spełnić swoje marzenie - zostać pisarką, a wtedy wydawało jej się, że aby zostać pisarką trzeba skończyć medycynę. A jak już napisała: "Ja wam kiedyś pokażę!" Jedną scenę zapamiętałam szczególnie, ale nie będę tutaj zdradzać - ten, kto zdecyduje się przeczytać "Zielone drzwi", na pewno jej nie pominie.
Pod koniec książki dowiadujemy się również, że Katarzyna Grochola jest zawziętą i dzielną kobietą. Tak samo jak znana nam Judyta - prawie sama wybudowała dom w Milanówku, jedynie z niewielkiej sumy pieniędzy, przy pomocy przyjaciół, woli zaparcia i wsparcia córki. Autorka udowodniła, że poznała kilka rodzajów miłości - rodzicielskiej, namiętnej, miłości do zwierzęcia, do przyjaciół, co życia, do ludzi, którzy jej pomagali.
Naprawdę warto ją przeczytać, bo jak głosi sam opis z tyłu okładki - Najciekawsze scenariusze pisze samo życie. Przekonajcie się, że pani Grochola to kobieta z krwi i kości, i że czasami jej również zdarza się upaść, aby później ponownie stanąć na nogi. Zapraszam do zerknięcia za "Zielone drzwi" szczególnie tym, którzy lubią książki tej autorki:)
Twój







