Literadar Literadar
Zbieracz Burz. Tom 1

Zbieracz Burz. Tom 1

  • Maja Lidia Kossakowska
  • Oprawa: Miękka
  • Ilość stron: 342
  • Rok wydania: 2010
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Wymiary: 12.5 x 19.5 cm
  • ISBN: 978-83-7574-170-4

  • Produkt niedostępny
    Ocena klientów: (5.00)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Zbieracz Burz. Tom 1 opis

    Boże miej litość! Miej nas w swojej opiece! Moc Burzyciela Światów, ocknęła się, zatliła, lecz nie wypełniła potęgą Pana. Nie znalazła ujścia od czasu starcia z Siewcą Wiatru. Aż do teraz... Boże w Trójcy Jedyny! Czemuż znowu budzisz swego Anioła Zagłady? Porywasz za naczynie gniewu. Kielich, który gdy pęknie, wyleje niszczycielską zawartość na każdą krainę Kosmosu. Każdą Istotę. Każde dziecię Twoje. I stanie się koniec... I nicość... Boże czemuś nas opuścił?

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ

    Maja Lidia Kossakowska
    Jacek Piekara
    Rafał W. Orkan

    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Mateusz Wo... Data dodania: 13/11/2010


    Od razu przechodząc do meritum, chciałbym wyrazić pierwsze słowo, jakie naszło mi do głowy, gdy tylko odstawiałem na półkę tę książkę. Jest to po prostu słowo: najlepsza. Bo w mojej opinii jest to właśnie najlepsza książka tak cenionej przeze mnie autorki. Maja Lidia Kossakowska po napisaniu pierwszej części _anielskiego cyklu_ zadziwiła mnie, powiedziałbym nawet, że zaparło mi dech w piersiach po przeczytaniu jej. Ale twórczość pani Kossakowskiej jest całkowitym przeciwieństwem wina. Te starsze nie równają się z najnowszymi zbiorami opowiadań i powieściami. _Zbieracz Burz_ to zdecydowanie najlepiej złożona książka, jaka wyszła spod pióra jednej z najwybitniejszych polskich pisarek fantastyki. W porównaniu do _Siewcy Wiatru_ czy _Żarn Niebios_ można użyć stwierdzenia, że jest to jedna, albo nawet i dwie klasy wyżej.
    Tak znaczny awans w mojej hierarchii swoich własnych książek pani Maja zawdzięcza dopracowaniu swojego przelewania wyobraźni na papier do perfekcji. Pojawiające się niekiedy w poprzednich tomach dziwne zjawiska, jak nagłe zmiany charakteru postaci pobocznych bez żadnego logicznego wytłumaczenia, czy też zakończenie kilku mniej ważnych, acz ciekawych wątków zostało całkowicie wyeliminowane. Tutaj pozostaje tylko usiąść i wgłębić się w dalsze losy Daimona Freya, który kolejny raz nie zawodzi swoich wiernych fanów. Zdradzać fabuły trzeciej części cyklu nie powinienem, dlatego też napiszę tylko tyle: Jeśli w pierwszej części i dwóch tomach części drugiej akcja była porywająca i można było się w nich zakochać, to _trójka_ powala na deski wszystkie inne dzieła M.L.Kossakowskiej. Wystąpiło tu całkowite załamanie poprzedniej koncepcji, gdzie w pierwszej odsłonie przygód najciekawszego z aniołów, tak naprawdę niewiele go było, a główną rolę przejęły opowiadania bez długiej historii. W drugiej części, rozdzielonej na dwie książki, główny bohater stał się postacią, na której oparta została cała fabuła. Jego heroiczna walka mimo przeciwnościom losu nie była jak w _Żarnach Niebios_ tylko akcentem, a podstawą opowiadań. W trzeciej części widzimy już tylko akcję związaną z Aniołem Zagłady, a poboczne wątki bez głównego istnieć by nie mogły.
    Rozpisując się tak o zaletach, należałoby wspomnieć nie tylko o treści i doskonałości talentu pani Kossakowskiej, ale też o aspekcie wydawniczym. Otóż na wydawnictwie Fabryka Słów zawiodłem się dwukrotnie. Pierwszy raz nastał, gdy powstała sytuacja, w której nie można było nabyć nigdzie fabrycznie nowej pierwszej części historii o Daimonie Freyu. Na szczęście sytuacja to jest przeszłością. Ale drugi raz, gdy nie spodobało mi się coś w Fabryce Słów, nie minie. Otóż wydawnictwo to przystało na warunki autorów t.j. Jacek Piekara czy właśnie M.L.Kossakowska i zaczęło rozdzielać części cyklów na dwie książki. Jednak po dokładnym zbadaniu problemu udało mi się dowiedzieć, że to bardziej chęć zarobku pisarzy, niż wydawnictwa na to wpływa. Jednak rana zostaje, bo podwójny wydatek na wiele z _fabrycznych_ książek nie jest potrzebny. Ogólnie jeśli chodzi o wydanie _Zbieracza Burz_, to nie ma żadnych zastrzeżeń. Książka wydana całkowicie w stylu Fabryki Słów. Okładka jak zwykle sztywna, solidna. Kartki dobrej jakości, z doskonałym uzupełnieniem w postaci czcionki, jej wielkości, a także rysunków, które tworzą od lat najlepsi w swoim fachu. Wydawnictwo ma u mnie jak zwykle potężnego plusa za spełnienie swojego, zresztą ustalonego przez nich samych, obowiązku.
    Wady? Tak, o wadach _Zbieracza Burz_ też trzeba powiedzieć, gdyż takie posiada. Największą dla mnie było wspomniane rozdzielenie przez autorkę treści na dwie części. Niepotrzebne czytelnikowi, dające podwójny dochód. Prawa marketingu nie zawsze idą w parze z upodobaniami klientów, trzeba na to spojrzeć obiektywnie. Jeśli chodzi o wady w samej treści, to chyba największą i jedyną w mojej ocenie ważną jest to, iż pani Kossakowska pokusiła się o powieść. Znacznie bardziej wolałem kilka opowiadań jak w _Żarnach Niebios_, a już najbardziej preferowałbym podzielenie historii na cztery, może pięć opowiadań. Byłoby to według mnie idealne połączenie, opowiadania jak w pierwszej części bez takich, które nie tyczą się fabuły głównej.
    Nie będę zdradzał, jak już pisałem, tego co dzieje się w trzeciej części cyklu, ale wspomnę o co tam w ogóle chodzi. Otóż, jak to czytelnicy pamiętają, w drugiej odsłonie przygód Anioła Zagłady odbyła się jedna z najbardziej drastycznych potyczek w historii Uniwersum. Daimon Frey pokonał Siewcę Wiatru, ale... No właśnie. W niewiadomych okolicznościach coś zmieniło się w Świetlistym, najzwyczajniej w świecie (nawet tym pozaziemskim) postanowił zrezygnować z życia wśród znanych od wieków przyjaciół. Wyruszył więc poza wszelkie granice Nieba, tam gdzie mógł odnaleźć spokój, do Sfer Poza Czasem. Tam też zaczyna się akcja powieści, tam dowiadujemy się o najważniejszym wątku w całej tej historii. I zaczyna się dziać. Z każdą stroną akcja nabiera coraz większego tempa, Anioł Zagłady sprzeciwia się temu, co większość uznałaby za słuszne i postanawia znów ruszyć do działania. W książce znajdziecie walkę, miłość, nienawiść, a także mroczne rytuały, polityczne rozgrywki, do których autorka już nas przyzwyczaiła w poprzednich tomach, a przede wszystkim masę dobrej akcji i humoru. To wszystko zapisane pięknym, niespotykanym często w dzisiejszej literaturze językiem, w dobrej oprawie ze strony wydawnictwa i według mnie doskonałej cenie. Bo za tę książkę warto zapłacić niecałe 30 złotych. Szczerze polecam, każdy fan gatunku powinien być zachwycony, podobnie jak fani całego wydawnictwa, autorki, a przede wszystkim dobrej literatury współczesnej.
    A największą z zalet tej książki jest to, że nie trzeba jej tak naprawdę recenzować, polecać czy reklamować. Ona się reklamuje sama w sobie, nazwiskiem, tytułem i poprzednimi częściami.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Agnieszka Ta... Data dodania: 21/07/2010


    Nie miałam jeszcz okazji czytać „Siewcy wiatru”, czeka na swoją kolej, aktualnie pożyczony koledze Przecież własne książki czyta się na końcu, prawda? Dlatego, gdy otrzymałam do przeczytania „Zbieracza burz”, to zastanawiałam się chwilę, czy by nie namówić znajomego na natychmiastowe oddanie mojej książki i przysłanie jej do Macedonii. Ale jednak postanowiłam zaoszczędzić mu problemu, a sobie nerwowego oczekiwania i sprawdzić, czy „Zbieracza burz” można czytać bez wiedzy wyciągniętej z pierwszej książki. I muszę przyznać, że można.

    Ta książka pochłania od pierwszej strony, czyta się ją momentalnie, a po zakończeniu można tylko zawołać z pretensją i zdziwieniem w głosie: „To już koniec??”.

    Daimon Frey, czyli innymi słowy Abaddon, Anioł Zagłady, Tańczący na Zgliszczach, Burzyciel Światów, po uratowaniu świata przed Antykreatorem, zabija nudę biorąc udział w nielegalnych walkach. Jednakże w trakcie jednej z takich walk doznaje pierwszego od wieków objawienia. Rozkaz Pana jest jednoznaczny, aczkolwiek wydaje się być szalony. Bo jakże przecież można wydać rozkaz zniszczenia Ziemi? I co Daimon ma z takim rozkazem zrobić?

    Postanawia porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi – regentem oraz dowódcą wojsk anielskich. I tutaj zaczyna się właściwie cała historia. Historia o przyjaźni, zaufaniu, zwątpieniu i wystawieniu na próbę. Pan wystawia na próbę Daimona, swoje anioły. A może to nie próba, tylko gest odrzucenia? Wszak Pan zniknął gdzieś przed wiekami, a od tej pory anioły próbują zatuszować ten fakt przed resztą świata. Co oznacza taki rozkaz? Przyjaźń między bohaterami wystawiona jest na potężną próbę, czy zdoła tak ciężką próbę przetrwać?

    Anioły (jak i również przedstawiciele Głębin) przedstawione przez autorkę, to nie są stworzenia do których jesteśmy przyzwyczajeni. To istoty niezmiernie podobne pod pewnymi względami do ludzi. Rządzi nimi zachłanność, egoizm, pycha, żądza władzy, miłość, zazdrość. Każdy tutaj ma drugie oblicze, zarówno anioły, jak i mieszkańcy Głębin. Nie ma jasnego podziału na to, co dobre, a co złe. Przeżywają oni również ludzkie emocje – chwile nadziei, zwątpienia, radości, smutku. Mają ludzkie wady i zalety. Sporo aniołów to dranie, których pojawienie się wśród ludzi powoduje tylko popłoch. Jednakże jest i wiele takich aniołów, które troskliwie, godzina po godzinie opiekują się ziemią i jej mieszkańcami.

    Również niebo, to zupełnie inne miejsce, niż zapewne nam się wydawało – podział na kasty, różne poziomy nieba, wzgarda dla tych, którzy pochodzą z niższego poziomu. Ai piekło wydaje się być inne, nie zasiedlone przez diabły i demony z bajek, ale przez mieszkańców tak bardzo podobnych w zachowaniu do ludzi. A na dodatek między niebem, a piekłem istnieją stosunki dyplomatyczne, niezmiernie skomplikowane, które upoważniają na przykład do żądania pomocy wzajemnej.

    „Zbieracz burz” to książka napisana świetnym piórem, w bardzo dobrym i ciekawym stylu. Autorka może się poszczycić stylem, który jest prosty i lekki, ale w żadnym wypadku nie jest prostacki. Bardzo rozbudowany język, wiele metafor, nawiązań do różnorakich bóstw, aniołów, kultur mniej lub bardziej znanych. Potrafi ona w to wszystko nawet wpleść nawiązania do pop-kultury, co tworzy razem niesamowitą kombinację! A całość jest na dodatek okraszona dozą humoru, który podnosi jeszcze przyjemność czytania. Autorka posiadać musi niesamowicie rozbudowaną wyobraźnię – zbudowane światy oraz bohaterowie zaskakują różnorodnością, wielobarwnością, dopracowaniem detali. A na dodatek bohaterowie są dobrze zarysowani, mają ciekawe charaktery i głębię psychologiczną.

    „Zbieracz burz” jest jakby narysowany słowem – bardzo plastyczne opisy, poczułam się natychmiast wciągnięta w ten niesamowity świat! Utwór jest tak plastyczny, że myślę, że łatwo można byłoby go przerobić na bazę dla filmu, może nawet pięknego filmu animowanego dla dorosłych? Na przykład scena, gdy Razjel ucieka się do czarnej magii, by pomóc aniołom, jest tak zarysowana, że czyta się ją z zapartym tchem! Mam szczęście, że pani Kossakowska nie zabrała się jeszcze za pisanie horrorów, bo zeszłabym z tego świata w trakcie czytania ;) Albo wprowadzenie i pociągnięcie postaci anioła-albinosa, jako pomocnika Daimona, który jest tak szczery, otwarty, prostolinijny i wierny, że aż jest to nierzeczywiste.

    Duże brawa należą się również Fabryce Słów za kolejne piękne wydanie książki. Przeczytałam już sporo książek tego wydawnictwa i chyba jeszcze nie natknęłam się na taką, której szata graficzna nie byłaby dopracowana i nie przypadłaby mi do gustu.

    Zdecydowanie polecam przeczytanie „Zbieracza burz” wszystkim miłośnikom fantasy, aniołów, diabłów, magicznych stworów i walki dobra ze złem. Oraz tym, którzy się zastnawiaja, czy warto czytać książki fantasy :) Świetnie napisana książka, pełna niesamowitych światów i jednocześnie jakże dobrze nam znanych ludzkich wad i zalet, a to wszystko okraszone dobrą polszczyzną i dozą humoru. Czekam na kolejny tom, który ukaże się już niedługo :) I jednocześnie mam cichą nadzieję, że tych tomów będzie więcej…

    (2 z 2 klientów uznało tę recenzję za pomocną.)
    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!