Literadar Literadar
Wir - Trylogia ryfterów t. 2

Wir - Trylogia ryfterów t. 2

  • Peter Watts
  • Oprawa: Miękka
  • Ilość stron: 384
  • Rok wydania: 2011
  • Wydawnictwo: Ars Machina
  • Wymiary: 12.5 x 19.5 cm
  • ISBN: 9788393231928
  • Tłumaczenie: Dominika Rycerz-Jakubiec

  • nasza cena:
    28,50zł
    Cena rynkowa: 37,80zł
    Rabat: 24.6%
    Oszczędzasz: 9,30zł

    Wysyłka w ciągu: 24 godz.
    Czas i koszty dostawy »
    Ocena klientów: (4.89)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Wir - Trylogia ryfterów t. 2 opis

    Oto jak skończy się świat.

    Wybuch jądrowy na głębokomorskim ryfcie. Celem ataku był pradawny mikrob - tak żarłoczny, że mógłby doprowadzić do zagłady całej biosfery - oraz garstka amfibiotycznych ludzi zwanych ryfterami, którzy nieumyślnie wypuścili go na zewnątrz po trzech miliardach lat odosobnienia. Powstałe w wyniku wybuchu tsunami pochłonęło wiele milionów istnień. Nie było innego wyboru - ocalenie świata usprawiedliwia przypadkowe ofiary.

    Gorzej, że ktoś chybił.

    Zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej legło w gruzach. Miliony uchodźców gromadzą się wokół mitycznej postaci, która w tajemniczy sposób wyłoniła się z oceanu. Świat, który chyli się już ku upadkowi, ledwie zauważa kolejną plagę, szerzącą się na wybrzeżu. Coś ogromnego i nieludzkiego, ukrytego we wnętrzu pędzącej na złamanie karku dżungli, zwanej kiedyś Internetem, próbuje dosięgnąć kobiety o zatopionej w piersi maszynerii i pustych, białych oczach. Kobiety, której działaniami kieruje wściekłość. Kobiety, która nosi w sobie Armagedon.

    Na imię jej Lenie Clarke. Jest ryfterką. I nie jest nawet w połowie tak martwa, jak się wszyscy spodziewali. W jej mniemaniu cały cholerny świat jest tylko jedną, wielką przypadkową ofiarą...

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ

    Peter Watts
    George R.R. Martin
    Peter Watts
    Jacek Dukaj, Marcin Przybyłek, Wojciech Szyda, Rafał Kosik, Michał Protasiuk, Cezary Zbierzchowski, Andrzej Miszczak, Jakub Nowak, Michał Cetnarowski, Paweł Majka, Błażej Jaworowski, Aleks Gütsche
    Karl Schroeder

    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Karolina Ol... Data dodania: 22/01/2012


    Bezmiary wód w głębinach, mrok, spokój, panujący na dnie oceanu, mimo czającego się wokół nieustannego zagrożenia, mogącego nadejść z każdej strony, dla Lenie Clarke stały się domem.


    Domem, który zmuszona była opuścić, by wrócić do świata powierzchni, hucznie witającego ją ogniem. Spokój, charakteryzujący stację Beebe, należy do przeszłości, wydarzenia
    w życiu ryfterki zaczynają pędzić zawrotnym tempem, a ona sama staje się dla wielu symbolem Apokalipsy.

    Płonie nie tylko otaczający Lenie świat, ale i ona sama, jednym z najgroźniejszych znanych ludzkości płomieni - żądzą zemsty.

    'Wir' jest drugim tomem trylogii ryfterskiej rozpoczętej 'Rozgwiazdą'. Powieść w niewielkim tylko stopniu przypomina atmosferę znaną z pierwszego tomu, co dla jednych może być wadą, a dla innych zaletą książki. Watts jednak zmiany zaczął stopniowo wprowadzać już pod koniec 'Rozgwiazdy', przygotowując czytelnika powoli do szybszego tempa akcji, a fabuła uzasadnia odejście od spokojnej narracji, naśladując to, co tak często spotykamy w codziennym świecie - czyli przeplatanie się okresów wyciszenia i aktywności człowieka i jego otoczenia.

    Przyznam, że mnie zdecydowanie do gustu bardziej przypadały podwodne klimaty i większe skupienie się Wattsa na bohaterach i ich psychologii, niż wartka fabuła 'Wiru', przy której czytelnik bardziej goni za wydarzeniami, jednocześnie mniej uwagi poświęcając innym aspektom książki. A w tej powieści kryje się nieco takich kwestii, nad którymi warto byłoby zatrzymać się dłużej.

    Trudno nazwać 'Wir' powieścią głęboko filozoficzną, do tego zdecydowanie jest tutaj daleko, ale jest to jednocześnie książka, w której autor zawarł coś więcej niż tylko swoją wizję możliwości rozwoju technologicznego. Jak na prawdziwe science fiction przystało technologia, a w wypadku Wiru w dużej mierze biotechnologia, służy postawieniu kilku pytań, związanych zarówno z przewidywaniami kierunku możliwego rozwoju praktycznego wykorzystania nauki, jak i tych bardziej ogólnoludzkich, humanistyczno-moralnych.

    Watts przedstawia nam w książce korporacje zatrudniające wielu ludzi, działające antykryzysowo, co niejednokrotnie wymaga podejmowania trudnych decyzji w sytuacjach, w których możliwy jest jedynie wybór między mniejszym i większym złem. Jak wielu ludzi jest w stanie udźwignąć tak wielkie obciążenie psychiczne? W książce przedstawionych jest kilka sposobów radzenia sobie z tym problemem, z pierwszym z nich czytelnicy spotkali się już w 'Rozgwieździe' - było to powierzenie decyzyjności inteligentnym żelom, pozbawionym wszelkim emocjom i sentymentom, chłodno kalkulującym bilansy zysków i strat dla każdego możliwego rozwiązania konkretnej kryzysowej sytuacji. W 'Wirze' pojawiają się dodatkowo chemiczne i neurochemiczne manipulacje ludzkimi uczuciami, wytłumiające emocje czy wręcz sterujące zachowaniami niektórych osób. Można też lekko wspomnieć o granicach, do jakich jeden człowiek może się posunąć w swoim postępowaniu względem drugiego, by działać w imieniu większych korzyści ludzkości. Przede wszystkim pokazują to opisy Pasa i jego wyrzutków, karmionych jedzeniem z różnymi środkami chemicznymi, poddawanie ludzi zarówno za ich zgodą, jak i bez niej, operacjom neurochirurgicznym czy preparat nazywany Moralniakiem, na stosowanie którego każdy pracownik korporacji musiał wyrazić zgodę, jeżeli chciał awansować powyżej pewnego poziomu.

    Watts nie podaje jednoznacznej odpowiedzi, na ile o tym, kim jesteśmy i co robimy decydują chemia czy fizyczne ukształtowanie struktur mózgowych, a na ile to coś, co decyduje o człowieczeństwie - i czy w ogóle jest coś takiego. To duża zaleta Wiru, dzięki której czytelnikowi pozostało zostawione pole do własnych przemyśleń. Szkoda, że autor nie zdecydował się na pogłębienie tych aspektów swojej powieści, które przez tempo prowadzenia fabuły, godne książek sensacyjnych, nikną gdzieś przysypane lawiną wydarzeń.

    Ważnym aspektem powieści pozostaje także kwestia sieci, przedstawiona w ciekawy sposób od strony samoistnie ewoluującego programu oraz sposób rozprzestrzeniania się pewnych symboli wśród społeczności.

    Brakowało mi tutaj tej gęstej atmosfery, która była mocno odczuwalna w 'Rozgwieździe', toteż drugi tom trylogii oceniam ogólnie słabiej od pierwszego. Niemniej jednak lektura warta uwagi choćby ze względu na popularność powieści Wattsa w gronach fanów literatury fantastycznej ostatnimi czasy, a bardziej jeszcze na jego dobry warsztat literacki i dosyć rzadko poruszane zagadnienia nauk biologicznych.

    Z mglistych przesłanek wynoszę jednak nadzieję, że Behemot przynajmniej częściowo przyniesie ze sobą z powrotem tę pierwotną atmosferę - powstrzymuję się jednak od szukania opinii osób, które przeczytały już tę powieść w oryginale. Na polskie wydanie przyjdzie czytelnikowi nieco poczekać - ze względu na wybór czytelników powieść ukaże się w jednym tomie, a nie jak to miało miejsce w przypadku oryginalnej wersji w dwóch tomach, co jednak powoduje przesunięcie w czasie premiery wydania. O szczegółach można poczytać i pytać na blogu wydawnictwa.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Katarzyna Pi... Data dodania: 21/01/2012


    Miniony rok 2011 określiłam rokiem Petera Wattsa. Autor, który zawitał w Polsce dwukrotnie – na Fantastycznych Bachanaliach w Zielonej Górze oraz na Falkonie w Lublinie, okazał się być nie tylko świetnym pisarzem, ale także interesującą i zabawną osobistością. Wykładów Kanadyjczyka przyszło wysłuchać spore grono osób, oczarowanych świetnym „Ślepowidzeniem”. Nie można jednak zapomnieć o Trylogii Ryfterów, którą pierwsi docenili polscy czytelnicy. „Rozgwiazda” to studium psychologiczne grupy odmieńców na dnie oceanu, z elementami fantastyki naukowej, ale przede wszystkim o niezapomnianym, przesączającym się przez kartki książki klimacie. Wydawnictwo Ars Machina spełniło oczekiwania wielu zaintrygowanych serią osób, wydając jej drugi tom – „Wir”.

    Pamiętacie załogę Beebee? W sumie to nie musicie. Ale Lenie Clarke kojarzycie na pewno. To ona była główną bohaterką „Rozgwiazdy”, a na ostatnich stronach powieści oddalała się właśnie od śmiercionośnego wybuchu w pobliżu stacji, który wysterylizował wielki pas oceanu. Przy okazji zniszczył pobliskie wybrzeże, zostawiając tysiące ludzi bez dachu nad głową i z wieloma pytaniami. Odpowiedzi na nie przyniosła postać w czarnym skafandrze i o białych oczach, która wyłoniła się z wody. Dlaczego władze państwa podjęły tak dramatyczną w skutkach decyzję? To wiedzą tylko wtajemniczeni, ale nie wszystkim podoba się ta wiedza. Tymczasem, seria pożarów i oznaki buntu wśród ludności świadczą o tym, że świat zaczyna zmierzać ku końcowi, a ktoś, kto wydał rozkaz wysadzenia oceanu – chybił.

    Pomysł śmiercionośnego wirusa, który jest inny niż wszystko, co istnieje na Ziemi, a tym samym może przynieść jej zagładę, już w „Rozgwieździe” mnie zaintrygował. Jego nazwa – Behemoth, wydaje się w tym miejscu jak najbardziej adekwatna. Najważniejszą kwestią było to, w jaki sposób ludzkość zdoła uniknąć końca. Sterylizacja oceanu wydawałaby się jak najbardziej efektywna, nawet mimo wielomilionowych strat. Watts jednak w iście hollywoodzkim stylu sprawia, że zagrożenie jest nadal realne, tyle ludzkich istnień zgasło na marne, a nam zostaje snuć domysły, jak to się wszystko skończy.

    W porównaniu do poprzedniego tomu, tym razem, choć Clarke dalej jest na „celowniku”, obserwujemy tzw. drugą stronę medalu, czyli poczynania tych, którzy mają zająć się skutkami chybienia. Dokładniej poznajemy świat ponad wodą, w którym urzędnicy mają „moralniaka”, dbającego o słuszność ich poczynań, a na ulicach stoją budki zdolne przeprowadzić tomografię na życzenie. Watts snuje ponurą wizję przyszłości, w której szarzy ludzie traktowani są jako zło konieczne, nie warte zawracania sobie nim głowy, w którym Internet nie istnieje w znanej nam teraz postaci. Inteligentne żele zajmują się przydzielaniem dostępu do sieci oraz jej bezpieczeństwem, jednakże okazuje się, że oddanie nawet małych obszarów władzy w ręce myślących elektronicznych tworów nie jest zbyt dobrym pomysłem. To właśnie Internet, czyli Wir – posuwa akcję do przodu, działając we własnym, nieznanym interesie.

    Wyjście z wody nie do końca wyszło jednak książce na dobre – Watts opuścił rejony, które zna jak własną kieszeń I zapuścił się na tereny, w których rządzi genetyka, a to już poza obszarem jego wykształcenia. Pewne naukowe zwroty będą na pewno niezrozumiałe – nie zrażajcie się jednak, gdyż, jak autor pisze w „Źródłach”, sam nie wiedział o co chodzi, pisząc niektóre sformułowania. Choć akcja gna do przodu, a na brak jej zwrotów nie można narzekać, brakowało mi tu tego klimatu, którym tak zachwyciła mnie „Rozgwiazda”. „Wir” jest nawet bardziej sci-fi od swojej poprzedniczki, co uważam za ogromny plus, ale stało się to kosztem powiększenia liczby bohaterów oraz dodania miejsc, w których obserwujemy ich poczynania.

    Kolejny tom cyklu pod tytułem „Behemoth” (na szczęście w jednym tomie, a nie dwóch) ukaże się w drugiej połowie tego roku. Oby choć trochę powrócił w nim nastrój, z którym chciałabym identyfikować tę serię. Chociaż trochę się rozczarowałam, „Wir” czytało mi się znakomicie. Peter Watts urzeka zarówno stylem pisania, jak i pomysłami. Trzecia i ostatnia część trylogii na pewno będzie cudownym literackim przeżyciem, na które czekam z niecierpliwością.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!