Literadar Literadar
Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję

Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję

  • Paul Theroux
  • Oprawa: Miękka
  • Ilość stron: 408
  • Rok wydania: 2010
  • Wydawnictwo: Czarne
  • Wymiary: 12.5 x 20.5 cm
  • ISBN: 978-83-7536-113-1

  • nasza cena:
    33,00zł
    Cena rynkowa: 36,90zł
    Rabat: 10.57%
    Oszczędzasz: 3,90zł

    Wysyłka w ciągu: 2-3 dni
    Czas i koszty dostawy »
    Ocena klientów: (4.67)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję opis

    Wielki bazar kolejowy  jest zapisem czteromiesięcznej podróży autora z Londynu do Tokio i z powrotem, którą odbył w całości pociągiem, a właściwie wieloma pociągami, w tym słynnym Orient Expresem i koleją transsyberyjską.

    I to właśnie pociąg jest w pewnym sensie głównym bohaterem tej książki, pociąg rozumiany nie tylko jako środek lokomocji, ale także jako wynalazek szczególnie sprzyjający komunikacji. Długie godziny spędzone razem w przedziale sypialnym czy też spotkanie przy herbacie w wagonie restauracyjnym to niepowtarzalna okazja do kontaktu z drugim człowiekiem, czasem bardzo intensywnego, bo niemal z definicji skazanego na przygodność i nietrwałość.

    W tej opowieści ważniejszy od wyliczania rozmaitych ,,atrakcji turystycznych" jest opis samego fenomenu podróżowania, który pozwala nam zobaczyć na własne oczy to, co odmienne i obce, doświadczyć zdziwienia i zachwytu nowością, a zarazem tęsknoty. Wszystko to sprawia, że książka Theroux wnosi w tradycyjną literaturę podróżniczą prawdziwy powiew świeżości. Opis podróży nie zamienia się tutaj w katalog informacji o odwiedzanych krajach, ich historii, krajobrazach i kulturze. Autor nie jest turystą, świadomie omija miejsca polecane w przewodnikach, wybiera raczej lokalne atrakcje i jest prawdziwym podróżnikiem - kimś, kto dostrzega sens raczej w byciu w drodze niż w docieraniu do celu.

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ


    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Magdalena Sz... Data dodania: 31/07/2011


    Odkąd pamiętam zawsze lubiłam pociągi. Działały mi na wyobraźnię, obiecywały daleką podróż w nieznane. Dobra książka, rytmiczny turkot kół po szynach, obserwowanie
    współpasażerów, czasem dłuższe lub krótsze rozmowy z nimi. To wszystko, co mimo upływu lat wciąż mnie pociąga. Czymże jednak są moje kolejowe podróże,
    najdłuższa trwała dobę, przy tej, w jaką w 1973r. wybrał się samotnie Paul Theroux?

    W wyprawie tej nie chodziło bynajmniej o docieranie w konkretne miejsca, choć oczywiście istniał pewien jej plan. Chodziło o podróżowanie jako cel sam w
    sobie, o przeżycie i przelanie na papier wszystkich odczuć, myśli i emocji, jakie się z tym wiążą. Zaczyna się niemal bajkowo, bo od słynnego Orient Expressu
    do Stambułu. Dziś może to być już tylko podróż sentymentalna w dawno zamkniętą przeszłość, bo pociąg ten od dawna nie jeździ, a przecież jego sława nadal
    trwa. Zaczyna się bajecznie, ale tak naprawdę to, co przeżył Theroux dalekie jest od baśni. Przemierzył koleją tysiące kilometrów począwszy od Londynu,
    przez ówczesną Jugosławię, Turcję, Iran, Indie, Malezję, Wietnam czy Japonię. Zapuścił się nawet na odcięty niemal od świata Cejlon, dzisiejszą srilankę,
    by w końcu wylądować w kolei transsyberyjskiej.

    Pociągi były różne, tak jak różne były kraje, przez które jechały. Jednych standard był przyzwoity, inne przedstawiały sobą obraz nędzy i rozpaczy. W jednych
    autor miał cały przedział dla siebie, w innych panował nieprzeciętny tłok. Bywały mniej i bardziej wygodne posłania, mniej i bardziej prymitywne prysznice,
    długie postoje, na których można było spokojnie kupić coś do jedzenia, i te krótkie, parosekundowe, jak w Japonii. Poza skrajnymi różnicami w komforcie
    podróżowania chodziło tu o coś jeszcze, o podejście do idei podróży. Nietrudno zrozumieć autora kiedy stwierdził, że luksusowe i szybkie koleje japońskie
    tak naprawdę odbierały mu radość z podróżowania. Japończykom nie chodziło bowiem o podróżowanie, ale właśnie o przemieszczanie się. O to, żeby w jak najkrótszym
    czasie dotrzeć z punktu a do punktu b, nie o to, by ekscytować się podróżą i się nią delektować.

    Theroux oczywiście nie spędził całego czasu w pociągach. Spacerował po miastach, w których się zatrzymywał, wygłaszał wykłady, rozmawiał z ludźmi, nierzadko
    walczył o zdobycie biletu na kolejny pociąg lub miejsca w pierwszej klasie. Czasem musiał skorzystać z innego środka transportu, nawet z samolotu. To jednak
    co do zasady nie jest historia o tym. On nie aspiruje do roli badacza poszczególnych kultur, nie próbuje wnikać głęboko, choć jego obserwacje często wydają
    się przenikliwe. Są przy tym jednak bardzo subiektywne, nierzadko ironiczne czy wręcz złośliwe. Mimo wszystko widać, że autor charakteryzuje się też świetnym,
    choć specyficznym poczuciem humoru i dystansem do siebie.

    Można opowiadać o krajobrazach przemykających za oknem, o smaku posiłków w wagonie restauracyjnym, o często irytujących pasażerach, czytanych książkach.
    Tak naprawdę jednak wszystko to sprowadza się do opowieści o tym, co czuł autor, na co zwracał uwagę, co mu smakowało, a co budziło obrzydzenie, z jakimi
    pasażerami się zaprzyjaźnił, a jacy doprowadzali go do białej gorączki. Wreszcie, siłą rzeczy, długa podróż pociągiem kieruje uwagę człowieka do wewnątrz.
    W takiej podróży jest coś z medytacji, kiedy obcujemy po prostu sami ze sobą, uzyskujemy wgląd we własną duszę, w podświadomość i we własne serce, odkrywamy
    drzemiące tam lęki, uprzedzenia, tęsknoty.

    Paul Theroux w swojej opowieści jest niezwykle szczery i to mnie bardzo ujęło. Nie unika opowiadania o swoich słabościach, nie ukrywa przed nami morza alkoholu,
    który wypił, nie ukrywa swoich zmiennych nastrojów, czasem opowiada nawet o snach, które bardzo dobrze obrazują jego stan psychiczny. Choćbyśmy nie wiem
    jak chcieli stanąć z boku i tylko obserwować, odbywamy tę podróż wraz z nim i coraz bardziej rozumiemy wszystko to, co odczuwa. Na koniec zostaje głównie
    tęsknota za rodziną i marzenie, by zdążyć do domu na Boże Narodzenie. Tęsknota ta staje się niemal nieznośna w kolei transsyberyjskiej, opowieść o której
    jest w ogóle najbardziej przygnębiającą częścią tej książki.

    Niezwykła to była lektura, pełna najróżniejszych krajobrazów, osób, zapachów, smaków, pełna zachwytów, frustracji, radości przemieszanej ze smutkiem. Podróż
    w głąb Azji, ale też w głąb ludzkiej duszy. Autor w niezliczonych pociągach, pośród niezliczonych współpasażerów spotkał samego siebie, stanął ze sobą
    twarzą w twarz, poznał siebie lepiej, niż przez całe dotychczasowe życie i choć zapłacił za to wszystko wysoką cenę, to myślę, że nigdy tego nie żałował.
    Nieważne, że od tej podróży upłynęło niespełna 40 lat, nieważne, że zmieniły się nazwy krajów i miast, ustroje polityczne, wreszcie same pociągi. Kimkolwiek
    jesteś czytelniku, pakuj walizkę czy plecak i ruszaj wraz z Paulem Theroux przez Europę i Azję, przez stepy,, lasy i pustynie, uprzemysłowione miasta i
    zabite deskami wioski, a gdzieś tam, u kresu drogi, znajdziesz siebie, znajdziesz zrozumienie, czym jest samotna podróż i jak wiele może cię ona nauczyć
    nie o innych, ale o samym sobie.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Monika Dł... Data dodania: 28/07/2011


    "Dorosnąć w/do podróży"

    Paul Theroux w roku 1973 wybrał się w podróż pociągiem przez Azję. Celem jego podróży nie było jednak określone miejsce, ale sam fakt przemieszczania się oraz sposób w jaki się to robi. Orient Express, kolej transsyberyjska - słowa magiczne, słowa wytrychy, które uruchamiają wyobraźnię każdego podróżnika w tym również Therouxa. Propozycja wydawcy, mierny poziom literatury podróżniczej, chęć przeżycia przygody - to tylko niektóre czynniki, które zdecydowały o tym, że podróż rozpoczęta w Londynie zakończyła się cztery miesiące później w tym samym mieście. Podróż, która miała być wielką przygodą, okraszoną barwnymi obrazkami i nietuzinkowymi dialogami z przygodnie spotkanymi współpasażerami, stała się niełatwą drogą do pełnej świadomości sensu i istoty peregrynacji. Drogą niełatwą, lecz satysfakcjonującą i co ważne w kontekście czytelnika – szalenie interesującą.

    W roku 2008 w przedmowie do „Wielkiego bazaru…” Paul Theroux pisze:
    „Samotność, samowystarczalność i anonimowość – to warunki konieczne w podróży. (…) Podróż wymaga całkowitego oddania, trzeba się w niej zanurzyć, musi być długą, świadomą wyprawą w głąb kraju, a nie przenoszeniem się z miejsca na miejsce – coś takiego nie zasługuję według mnie w ogóle na miano podróży” (s. 6-7)

    Ponad trzydzieści lat temu, gdy autor przemierzał Iran, Afganistan, Pakistan, Indie etc. daleko było mu do ideału. Egocentryczny mitoman postanowił przeżyć przygodę – to obraz Therouxa, który wyłania się z kart „Wielkiego bazaru kolejowego”. Wiecznie zniecierpliwiony i niezadowolony – próbujący dać upust swojej złości ostentacyjnie lekceważąc współpasażerów, nie stroniący przy tym od alkoholu. Podróż marzeń, wraz z tysiącami przebytych kilometrów, zamieniła się w rozpaczliwą tęsknotę za bliskimi. Autorowi dane było odkryć drugą, niekoniecznie pozytywną stronę „przygody”. Lecz co ważne – pisarz na podbudowie tego doświadczenie zrozumiał, że kształt wędrówki, obraz podróży leży w nas samych. My jesteśmy budowniczymi przeżyć. My z naszą wiedzą i świadomością.

    Autor to główny bohater książki przez, którego pryzmat poznajemy świat nie egzotycznych miejsc, lecz rzeczywistości wewnątrz pociągu. Nie ważne co się dzieje za oknem przedziału, lecz istotne co się dzieje w jego wnętrzu. Theroux w rewelacyjny sposób posługuje się piórem - tekst Amerykanina pełen jest anegdoty i popisów erudycji, które oczarowują czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Barwne opisy kolejowych przygód zachwycają. Nie dziwi zatem fakt, że „Wielki bazar kolejowy” zalicza się do klasyki literatury podróżniczej.

    „Wielki bazar kolejowy” to książką, która jest ważną lekcją podróżowania. Bez odpowiedniego przygotowanie - czy to w kwestii bagażu, doświadczenia – wędrówka może nas rozczarować. Dlatego warto zapoznać się z tekstem Paula Theroux a potem kupić bilet…kolejowy oraz Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem "Wielkiego bazaru kolejowego".

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Agnieszka Ta... Data dodania: 18/08/2010


    Odkąd pamiętam uwielbiałam podróżować pociągami. Lubiłam dworce, uczucie oczekiwania, targanie ze sobą zapasów na drogę, ciekawe książki, które się czytało w trakcie podróży, interesujące (lub nie) widoki za oknem, możliwość obserwacji i ewentualnej interakcji z innymi podróżnymi, nawet wagony restauracyjne.

    To zamiłowanie do podróży kolejowych spowodowało, że kiedy otrzymałam propozycję przeczytania właśnie tej książki, to z miejsca się zgodziłam. Wydawało mi się, że będzie to książka podróżnicza, generalnie podobna do innych. A jest to raczej podróż w głąb siebie i odkrywanie innych ludzi. Jak sam autor pisze (str. 20): „Szukałem pociągów, znalazłem pasażerów.”

    W 1973 roku Paul Theroux postanowił odbyć wielką podróż koleją, zrobić kółko z Londynu do Londynu, przez Bałkany, Turcję, Iran, Indie, Wietnam, Japonię, Rosję… Chce on napisać książkę o tej podróży, ale nie chce on, by była to „typowa” książka podróżnicza, które on uważa za besensowne i nudne. Muszę przyznać, że udało mu się uniknąć podobieństw do innych książek podrożniczych. Theroux wsiada do pociągu zaopatrzony w zapasy cygar, alkoholu, książek i notesów. Podróż stara się spędzić jak najwygodniej – kiedy się da wykupuje bilety pierwszej klasy, sleepingi, kiedy trzeba potrafi dać w tej sprawie łapówki. W każdym pociągu stara się poczuć jak najlepiej, by tak wygodne podróżowanie ułatwiło mu odbiór podróży, refleksję nad nią i ludźmi, którzy się dookoła niego pojawiają.

    Autor wyruszył w podróż dla samego podróżowania, zwiedzanie ogranicza do minimum, wszedzie praktycznie zostaje tyle, ile musi poczekać na kolejny pociąg. Jego podróż to odkrycia robione w pociągu, ewentualnie z jego okien. Jego Europa i Azja, to widoki ujrzane przez okno, ludzie koczujący na stacjach kolejowych oraz współtowarzysze podróży.

    Autor przenikliwie obserwuje otaczającą go rzeczywistość, którą komentuje w spostrzegawczy, czasami wręcz ostry sposób. Przyznam, że czasami denerwowały mnie jego komentarze, część z nich (całe szczęście mała) była pisana z pozycji „wyedukowanego białego, dobrze ustawionego w życiu i mieszkającego w cywilizowanym kraju). Ale w takich momentach starałam sobie przypominać fakt, że ta książka pisana była na początku lat 70-tych. Inna rzeczywistość, postawy, relacje społeczne. Końcówka wojny w Wietnamie, mniej więcej środek istnienia ZSRR, inne czasy.

    Właśnie dzięki temu, że książka ta powstała w 1973 roku możemy obserwować, jak wiele zmieniło się od tego czasu, zarówno w sensie politycznym i ekonomicznym, jak i społecznym. Ale jednocześnie możemy zaobserwować, że pewne rzeczy w ogóle (albo bardzo nieznacznie) się nie zmieniają – np. stosunki społeczne w Indiach lub Japonii, stagnacja przeciętnego życia na Syberii. Może to zbyt pochopne odczucia, ale tak akurat widzę to aktualnie.

    „Wielki bazar kolejowy” powstał dzięki notatkom, które autor regularnie robił w pociągu i w trakcie przystanków. Notował nie tylko wrażenia z pociągów, spotkań, hoteli czy opisy widoków za oknem, ale przede wszystkim obserwacje dotyczących współpasażerów, jego rozmowy z nimi. Możemy w ten sposób poznać przekrój społeczny pasażerów wszelkich pociągów – wykształconych i dobrze ustawiownych profesorów, handlarzy, studentów, hipisów podróżujących do Indii, mnichów, konduktorów, kelnerów. Obserwujemy ich zachowania, postawy, poznajemy zasady życiowe, marzenia, postanowienia, przemyślenia. To właśnie czyni tą książkę tak ciekawą i unikatową. Prawdziwą.

    Widzę „Wielki bazar kolejowy” jako książkę o podrożowaniu, o sensie podróży, ich metafizyce. Następnie jako książkę o ludziach i ich współistnieniu. A trzecim bohaterem jest pociąg jako środek transportu oraz miejsce, gdzie spotykają się różne światy.

    Książka jest napisana bardzo dobrze, w ciekawym stylu. Bogate słownictwo i najwyraźniej dobre tłumaczenie dodaje przyjemności czytaniu.

    Książkę polecam wszystkim którzy lubią podróże, pociągi, ale przede wszystkim poznawanie ludzi!

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!