Literadar Literadar
Sto dni po ślubie

Sto dni po ślubie

  • Emily Giffin
  • Oprawa: Miękka
  • Ilość stron: 372
  • Rok wydania: 2010
  • Wydawnictwo: Otwarte
  • Wymiary: 11 x 17 cm
  • ISBN: 978-83-7515-113-8

  • nasza cena:
    9,00zł
    Cena rynkowa: 9,90zł
    Rabat: 9.09%
    Oszczędzasz: 0,90zł

    Wysyłka w ciągu: 24 godz.
    Czas i koszty dostawy »
    Ocena klientów: (3.75)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Sto dni po ślubie opis

    Sto dni po ślubie Ellen spotyka Leo, swoją dawną wielką miłość. Odżywają uczucia ukryte głęboko w sercu. I budzą się wątpliwości - czy jej mąż Andy jest tym jedynym, z którym chce być już zawsze?
    Piękna i mądra opowieść o miłości.

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ

    Emily Giffin
    Giffin Emily
    Emily Giffin
    Asher Bridget
    Emily Giffin

    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Magdalena Mi... Data dodania: 31/10/2011


    Ślub i co potem?

    Książka „Sto dni po ślubie” posiada w sobie coś elektryzującego. Coś, co przyciąga do niej czytelnika z natury niegustującego w tego typu literaturze. Kiedy wzięłam do ręki kieszonkowe wydanie „Stu dni po ślubie” nie sądziłam, że przez najbliższe dwie godziny nie będę się mogła od niego oderwać. Na książkę spoglądałam z pobłażliwym, wręcz stereotypowym podejściem, ujmującym wspomnianą pozycję w ramy pospolitego romansidła. Jednakże wkrótce okazało się, że przyjrzenie się linii fabularnej skreślonej ręką Emily Griffin zakończyło się pełną przemyśleń lekturą, zwieńczoną całą masą retorycznych pytań, na które sama nie jestem sobie w stanie odpowiedzieć. Jeszcze nie teraz. Może w ogóle?

    Książkę można przeczytać jednym tchem, tak jak jednym duszkiem pije się szklankę dobrego kakao. Jest ona prosta i pozbawiona zbędnych zawiłości. Życiowa. W całej rozciągłości. Zupełnie taka, jak kieszonkowa książka być powinna. Warstwa językowa nie zachwyca wysublimowanym słownictwem, lecz i nie razi potoczonym językiem. Jest przejrzysta i szybko punktująca zarówno zalety, jak i wady dwóch przedstawionych typów związków.

    „Sto dni po ślubie” Emily Griffin przyciąga. Kolejne wersy wciągają czytelnika do barwnego świata uczuć głównej bohaterki Ellen, w którym na odbiorcę czai się wiele egzystencjonalnych pułapek. Nie należy jednak zakładać, ze autorka filozofuje! Wręcz przeciwnie. Behawiorystycznie przedstawia losy Ellen, jej byłego chłopaka Leo oraz męża Andy’ego. Wystrzega się narzucania własnych opinii i osądów. To czytelnik sam wplątuje się w labirynt domysłów i pułapkę uczuć.

    Fabuła oscyluje wokół prowadzącej przykładne życie młodej żony Ellen. Bohaterka nie możne narzekać, ponieważ jej małżonek jest wziętym adwokatem i pochodzi z tradycyjnej i zamożnej rodziny z Południa. Co więcej, jest on bratem najlepszej przyjaciółki Ellen i w mig odgaduje wszelkie jej marzenia. Obrazek ten z pozoru przedstawia rodzinną idyllę. Niestety, sielankowe życie nie jest tym, czego pragnie młoda kobieta, której nie w smak prowadzenie bezczynnego żywota. Jako obiecująca artystka-fotograf, kochająca swój zawód, szczęście kojarzy nie tylko z obecnością ukochanego u boku, lecz także z realizacją zawodowej kariery. Jest w stanie wiele poświęcić, by pogodzić swoje dwie życiowe namiętności. Jednakże potrzebę wolności od „poukładanego życia” dostrzega dopiero wtedy, gdy przypadkiem spotyka na swej drodze Leon- byłego chłopaka. Zarówno Ellen, jak i jej przyjaciółka przykleiły mu etykietkę gbura i aroganta, jednakże stanowi on katalizator, który uwalnia w młodej żonie pokłady namiętności i potrzebę walki o status quo. Każde spotkanie Ellen i Leo przeradza się w bezgłośną walkę namiętności, tłamszonych przez poczucie obowiązku. Ich wewnętrzną potyczkę odbiorca tekstu śledzi z prawdziwym napięciem.

    Na oczach czytelników z pozoru błaha historia przeradza się w dramat sumienia, ponieważ poprzez lekturę, czytający wkracza na grząski grunt wyborów. Zastanawia się, czy raz dokonany wybór determinuje jego przyszłość ostatecznie i czy nie ma odwrotu. Czy potrzebny będzie odwrót? Uporządkowany świat powoli rusza z posad, a filary stałości związku zostają naruszone przez myśl wątpiącą, szukającą wytrychu do psychiki szczęśliwej mężatki/szczęśliwego męża. W czytelniku budzą się wątpliwości, czy przypadkiem i on nie stanie kiedyś przed sytuacją graniczną, w której będzie musiał wybierać między sercem a rozumem. Między miłością a fascynacją, stałością i przewidywalnością utożsamianą także z bezpieczeństwem, a gorącymi uniesieniami niosącymi ze sobą niepokój, lecz także i nieustanne zaskoczenie.

    Autorka książki wprowadza dygresja i liczne retrospekcje, które mogą zaburzyć odbiór, jednakże po chwilowym wytrąceniu z lektury, opowieść powraca na właściwe tory i frapuje swą prostotą. I to stanowi właśnie cały urok „Stu dni po ślubie”. Błaha historia, której bohaterem może stać się każdy z nas, opowiedziana w niewybredny sposób sprawia, że w duszy czytelnika pojawiają się wątpliwości. Ziarno niepewności zostało zasiane. Skoro taka sytuacja przytrafiła się jakiejś zwykłej „Ellen” z Pittsburga, nie księżniczce, nie gwieździe estrady czy znanej sportsmence, to może spotkać także i mnie!? Podsumowując, dopiszę jedynie, że tak, zdecydowanie lubię książki, które wywołują we mnie emocje. A tych w „Stu dniach po ślubie” dostatek.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Aleksandra Św... Data dodania: 14/09/2011


    Emily Giffin jest amerykańską autorką bestsellerów, która aby poświęcić się rodzinie i pisaniu, zrezygnowała z kariery prawniczej. Na co dzień wraz z mężem i trójką dzieci zamieszkuje Atlantę i to właśnie tam oddaje się temu co lubi najbardziej.


    Życie lubi płatać człowiekowi różne figle. Dla wielu spośród nas jest ono nieustanną próbą i walką o lepsze jutro. Rzadko kiedy jesteśmy w stanie przewidzieć co przyniesie nam kolejny dzień. Bardzo często wydaje się nam, że los uśmiecha się do nas i wszystko stoi na dobrej drodze, jednak bardzo szybko dochodzimy do wniosku, iż jest to jedynie złudnym marzeniem. Podobnie zresztą jest i z miłością, która uskrzydla nas i sprawia, że czujemy się szczęśliwszymi ludźmi. Niejednokrotnie rozstajemy się z jedną osobą, by w niedalekiej przyszłości związać się z kimś zupełnie innym. Całość sytuacji wydaje się zmierzać ku happy endowi i wtedy naszej drodze pojawia się miłość sprzed lat, która wzbudza w nas pewien sentyment. Niby nie pałamy do niej tak wielkim uczuciem, jednak ciągle pozostaje częścią naszego życia...


    Ellen jest młodą i utalentowaną kobietą, która wstąpiła w związek małżeński z bratem swojej najlepszej przyjaciółki. Była z nim bardzo szczęśliwa i cieszyła się, że spotkała na swojej drodze mężczyznę, który pokochał ją miłością bezgraniczną i dbał o nią, jak o nikogo innego na świecie. Oboje zajmują się w Nowy Jorku tym co lubią najbardziej i wydawać by się mogło, że w takiej harmonii dotrwają do późnej starości, kiedy to siedząc przy kominku będą pomagać swoim dzieciom w wychowywaniu upragnionych wnuków. Nikt by się nie spodziewał, że chwila zwątpienia pojawi się w ich egzystencji szybciej, niż oboje by sobie tego życzyli. Na drodze głównej bohaterki pojawia się bowiem przystojny dziennikarz który skradł serce dziewczyny w nie tak odległej przyszłości. Związek z Leo wymagał od niej ogromnej ilość wyrzeczeń i ciągłego podporządkowania się partnerowi, który nie widział niczego poza czubkiem własnego nosa. Podczas trwającego jakiś czas związku nigdy nie doświadczyła przy nim poczucia bezpieczeństwa ani pełni szczęścia, która objawiałaby się nieschodzącym z jej oblicza uśmiechem i duchowym uniesieniem. Mimo to bardzo go kochała i przez dłuższy czas po rozstaniu z nim, nie mogła dojść do siebie.


    "Sto dni po ślubie" ukazuje swoim czytelnikom historię, która z całą pewnością mogłaby się przytrafić każdemu z nas. Zagłębiając się w lekturze powieści wspólnie z jej główną bohaterką przeżywamy liczne rozterki, które nie pozwalają jej na spokojne przeżycie choćby jednego dnia. Ellen jest świadoma tego, iż uczucie, którym darzy Leo znacznie różni się od tego co czuła przed kilku laty, jednak w dalszym ciągu czuje do niego pewien sentyment, który przyprawia ją o wyrzuty sumienia. Nie jest ona w stanie powstrzymać się przed spotkaniami ze swoją dawną miłością, a także jest świadoma tego, że w dalszym ciągu mężczyzna nie jest jej obojętny. Czy owa znajomość okaże się zgubną dla małżeństwa głównej bohaterki? Jak zareaguje zaistniałą sytuacje?


    Na te pytania i jeszcze wiele innych odpowiedź znajdziecie podczas zagłębiania się w dzieło Emily Giffin. To prawda, że nie należy ona do grona literatury wybitnej i z pewnością znajdziemy powieści, które wywołają w nas o wiele więcej sympatii, jednak myślę, że idealnie nadaje się ona do czytania w chłodne zimowe wieczory. Amerykańska autorka posługuje się prostym i zrozumiałym dla wszystkich językiem, a jedyne utrudnienie w odbiorze tej lektury stanowi przeskakiwanie z teraźniejszości do przeszłości i na odwrót. Moim zdaniem owe zabiegi powinny zostać odgrodzone od siebie nieco bardziej, a nie zwyczajną zmianą akapitu z uwzględnieniem dodatkowego 'entera'. Przy dobrym wczytaniu się w książkę bywają momenty, iż czytelnik tego nie zauważa i w pewnym momencie nie ma zielonego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero po kilkukrotnym powtórzeniu ostatnich zdań dochodzi do odpowiednich wniosków i ponownie może pozwolić sobie na czerpanie przyjemności z lektury.


    Muszę przyznać, że miałam okazję czytać dużo lepsze powieści, jednak "Sto dni po ślubie" posiada swoisty urok, który nie pozwolił mi na przedwczesne odłożenie egzemplarza na półkę. Sięgałam po nią w każdej wolnej chwili i w ostatecznym rozrachunku mogę uznać spotkanie z nią za całkiem udane. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne książki, które wyszły spod pióra Emily Giffin i mam nadzieję, że będę się przy nich bawić jeszcze lepiej niż dotychczas.


    Wydawnictwo Otwarte, 2008 rok

    ISBN: 978-83-7515-052-0

    Liczba stron: 376

    Ocena: 6/10

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!