Literadar Literadar
Przynieście mi głowę wiedźmy

Przynieście mi głowę wiedźmy

  • Kim Harrison
  • Oprawa: Miękka
  • Ilość stron: 576
  • Rok wydania: 2009
  • Wydawnictwo: MAG
  • Wymiary: 12.0 x 19.5 cm
  • ISBN: 978-83-7480-147-8
  • Tłumaczenie: Sylwanowicz Agnieszka

  • nasza cena:
    35,00zł
    Cena rynkowa: 39,00zł
    Rabat: 10.26%
    Oszczędzasz: 4,00zł

    Wysyłka w ciągu: 2-3 dni
    Czas i koszty dostawy »
    Ocena klientów: (4.00)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Przynieście mi głowę wiedźmy opis

    Najpopularniejsza obok Charlaine Harris autorka opowieści o Wampirach!!!

    Wszelkie stworzenia nocy gromadzą się na przedmieściach Cincinnati, zwanych Zapadliskiem. Jedne się tam ukrywają, inne po prostu krążą po ulicach albo zażywają rozrywek, a najmroczniejsze z nich żerują.

    Zadaniem Rachel Morgan jest utrzymanie porządku w tym pełnym niebezpieczeństwa światku, w którym obowiązuje prawo dżungli. Jako łowczyni nagród, która nie daje sobie dmuchać w kaszę, oraz dysponująca wielkimi możliwościami czarownica, bez pardonu rozprawia się z przestępcami wszelkiej maści.

    A jej niesamowity seksapil z pewnością jej w tym nie przeszkadza...



    Powieść "Przynieście mi głowę wiedźmy" została nagrodzona: Romantic Times's Best Fantasy novel 2004 , P.E.A.R.L's (Paranormal Excellence Award for Romantic Literature) , Best Science Fiction novel of 2004. Autorka otrzymała również nagrodę P.E.A.R.L w kategorii Najlepszy Nowy Autor 2004 roku.

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ

    Charlaine Harris
    Charlaine Harris
    Alyson Noel
    Richelle Mead

    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Patrycja Łu... Data dodania: 07/08/2011


    Przynieście mi głowę wiedźmy interesuje nie tylko swoim tytułem, który jest dość niespotykany, dosłowny, ale i zabawny, lecz także tym, że ta nowela jest debiutem pisarskim Kim Harrison, czyli jej być albo nie być. Pierwsza część serii o Zapadlisku nakłoniła mnie do kupienia także następnej, bo świat, który autorka nam przedstawia, naprawdę różni się od innych książek urban fantasy, które dziś możemy czytać. Muszę jednak przyznać, że okładka nie zachęca do zakupu, choć na pewno nawiązuje do treści, ale niestety nie jest za dobrze wykonana i ładna. To jednak ma znaczenie drugorzędne....

    Zapadlisko to miejsce, gdzie zamieszkują różne gatunki powstałe w wyniku prowadzonych badań nad zmodyfikowaną genetycznie żywnością. Miejsce, jak każde inne, a jednak to, co w nim żyje, jest całkowicie niezwyczajne, bo zamieszkują tu istoty i zadziwiających właściwościach oraz mocach. Tu też poznajemy Rachel Morgan - czarownicę, a także agentkę pracującą w Inderlandzkiej Służbie Bezpieczeństwa, w skrócie ISB, która jest odpowiednikiem ludzkiego FBI. W pracy nie idzie jej ostatnio najlepiej, powierzone zadania nie kończą się pomyślnie, a na dodatek szef przydziela jej najnudniejsze misje, w których nie może się wykazać. Podejrzewa, że chce się jej po prostu pozbyć. Postanawia odejść z ISB, a wraz z nią odchodzi wampirzyca Ivy, jedna z najlepszych agentek, której szef ISB, Denon, na pewno pozbywać się nie chciał. Do czarownicy i wampirzycy dołącza jeszcze mały pixy o imieniu Jenks, bez którego magicznych właściwości ciężko byłoby Rachel przetrwać to, co działo się potem. Kiedy bowiem Denon, rozwścieczony utratą Ivy, nakazuje swoim ludziom znaleźć Rachel i zabić, rozpoczyna się prawdziwy pościg...

    Choć sama opowieść i pomysł są bardzo ciekawe, Harrison przedstawia nam ten świat w sposób chaotyczny i z początku trudno było mi się w nim odnaleźć. Już od pierwszych stron jesteśmy wrzuceni do jakiegoś dziwnego miejsca i zasypywani informacjami o istotach, o których nie mamy pojęcia. O tyle, o ile później dowiadujemy się, czym są pixy, fairy, dziwne amulety i klątwy, o tyle wciąż miałam wrażenie, że chaos w treści utrzymuje się od początku do samego końca. Przez to całość czyta się dość trudno i długo, aby przypadkiem nie ominąć niczego ważnego, ale jest to jednak jedyny minus całej książki.

    Moim ulubieńcem z pośród bohaterów jest Jenks, czyli nasz mały pixy, który pojawiał się zawsze tam, gdzie powinien, obsypywał pyłkiem ze skrzydełek tych, którzy mówili za dużo i nienawidził, gdy nazywano go chrabąszczem. Nie dość, że jego wypowiedzi były często zabawne i stawał się przez to pewnym światełkiem w całym mrocznym świecie pościgów i ucieczek, ale był też przecież niezwykle odważny i nie przeszkadzały mu w tym ciężkie rany odniesione w boju. Ivy to taka wiecznie smutna wampirzyca, bo nie praktykująca, czyli nie pijąca krwi już od trzech lat. Tego na pewno należałoby jej pogratulować, a jednak, wciąż żyjąc w stresie, że ktoś znów nosi jej ubranie i przesiąka jej zapachem, nie potrafi się zbyt często uśmiechać i silić na dowcipy. Może taki właśnie był jej urok? W gruncie rzeczy nawet ją polubiłam. Postać Nicka jest dla mnie zupełnie bezbarwna i nieciekawa, a szkoda, bo to jedyny mężczyzna, który mógłby tu trochę namieszać (na co liczę w następnej części Zapadliska). Sama Rachel jest przedstawiona ciekawie, pełnie i bez żadnych niedomówień. Można ją polubić choćby za dar pakowania się w kłopoty.

    Książka jest bardzo zabawna, co w mojej opinii daje jej wielki plus, bo uwielbiam te krótkie żarty, które pojawiają się na najmniej spodziewanym momencie. Humor jest świetny, a głównie za sprawą Jenksa, który zawsze wie, gdzie wcisnąć swoje trzy grosze. Zachowania bohaterów są szczere i prawdziwe i nie są to kolejne sztuczne i zmyślone charaktery. Było tutaj wiele scen, które szalenie mi się spodobały, a to ze względu na zawarty w nich humor, czy po prostu opisanie całej sytuacji. Przewodnik dla randkowiczów, Rachel więziona jako norka, pierwsza ucieczka Rachel przed ISB, walka ze szczurem, atak głodnej Ivy. Było tego trochę, a wszystkie były wciągające i niespotykane.

    Trudno jest wyrazić się o tej książce w kilku słowach i jasno określić, czy warto przeczytać, czy nie. Mi się spodobała, choć przyznaję, że czytałam ją kilka dni, nie potrafiąc się wdrożyć w ten niecodzienny świat. Myślę jednak, że przedarcie się przez ten ciężko opisany tekst nie będzie problemem dla fanów urban fantasy, którzy naprawdę chcą poznać kilka nowych istot. W gruncie rzeczy Harrison przedstawia nam świat ciekawy, wprowadza coś, czego w innych książkach być może nie spotkamy. Sama historia Rachel jest interesująca choćby dlatego, że ciągle coś się w niej dzieje, wciąż nowe napięcia, zwroty akcji, zabawne komentarze, urokliwe postacie... Chyba jednak warto.

    kilkastrondziennie.blogspot.com

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Joanna Sa... Data dodania: 17/07/2011


    Książkę tę chciałam przeczytać, ponieważ jest o czarownicy, a ja czytam wszystko, co ma związek z magią, więc za bardzo nawet nie zagłębiałam się w opis na okładce i stronie wydawnictwa. Zauważyłam to dopiero później. Otóż z opisu wydawnictwa dowiadujemy się, że w czasie eksperymentów genetycznych powstał wirus, który stworzył nowe rasy. Tymczasem w książce wygląda to zupełnie inaczej. Wirus co prawda był, ale rasy takie jak wampiry, łaki i inne magiczne stworzenia też istniały, tylko w ukryciu. W efekcie działania wirusa liczba ludzi na planecie znacznie się zmniejszyła, co pozwoliło nie-ludziom się ujawnić. I tak żyją sobie obok siebie, ale jednak nie razem. Bo Inderlanderzy wybrali dla siebie przedmieścia, które zwane są Zapadliskiem. Tam właśnie mieszka nasza główna bohaterka – Rachel Morgan. Rachel jest czarownicą i pracuje w ISB (Inderlandzkiej Służbie Bezpieczeństwa). Jednak czuje się tam niedoceniona i postanawia odejść. Razem z nią odchodzi wampirzyca Ivy i pixy Jenks (małe stworzenie o wielu przydatnych umiejętnościach). I wtedy zaczynają się schody, bo ich były szef nie jest zbyt zadowolony z faktu, że jego najlepsza agentka – Ivy - odeszła z Rachel. Zaczyna więc polowanie na czarownice. Jedną czarownicę właściwie. Po mieście krąży wielu zabójców polujących na Rachel, zaś ona musi znaleźć sposób, aby spłacić swój dług wobec ISB.

    Małym minusem jest to, że zaczyna się czytać i ma się wrażenie, że ktoś nas wrzucił w inną rzeczywistość o której nie mamy pojęcia. Nazwy, pojęcia, rasy, zależności między nimi. Zostajemy tym wszystkim zasypani i czasem musimy sobie trochę poczekać zanim zostanie nam to wyjaśnione. W efekcie dopiero po kilku rozdziałach zaczynamy to wszystko ogarniać, więc na początku czytelnik może być trochę zagubiony.

    Jeśli chodzi o główną bohaterkę - spodobało mi się to, że jest silną kobietą, która potrafi sobie sama poradzić w życiu. Nie maże się i nie użala nad sobą, tylko bierze sprawy w swoje ręce. Jest tak uparta i zdeterminowana, że nawet dwa razy złapana, pójdzie w to samo miejsce po raz trzeci przekonana, że tym razem się uda. Ojciec nauczył ją, że ufać można tylko sobie i tak też Rachel robi. Zawsze pracuje sama i polega tylko na sobie. Tak było do tej pory i na początku ciężko jest jej zrozumieć, że ktoś się o nią martwi i chce jej pomóc. Stopniowo to się zmienia. I to kolejna rzecz, która mi się spodobała. Książka nie skupia się na miłości i wzdychaniu do jakiegoś zabójczo przystojnego faceta, tylko na przyjaźni. Na tym jak ważne jest, żeby mieć kogoś, na kogo zawsze można liczyć. I jak trudno jest kogoś takiego znaleźć. Ciągle wydawało mi się, że każda osoba, która pomaga Rachel ma jakiś ukryty cel albo nie mówi jej wszystkiego. To tylko moje odczucie, ale naprawdę - kto by się przy niej nie kręcił od razu sprawiał wrażenie, że za chwilę okaże się być tym złym.

    Jedynym bohaterem, którego naprawdę polubiłam i co do którego miałam pewność, że nie zdradzi Rachel, jest Jenks. Pomimo niewielkich rozmiarów czasami radzi sobie lepiej niż cała reszta. Poza tym ma cięty język i roznosi magiczny pyłek, który działa zależnie od jego intencji. A ja zdecydowanie nie chciałabym go zdenerwować, bo naprawdę potrafi dać popalić ;)
    Inne postaci nie wzbudzają szczególnych emocji. O Rachel tak naprawdę za wiele nie wiemy, o Ivy jeszcze mniej. Każdy, kto się pojawi, wydaje się skrywać jakąś tajemnicę, ale nam nie jest dane poznać żadnej z nich. Pewnie coś się wyjaśni w kolejnych tomach, ale miło byłoby, gdyby i w tym coś zostało doprowadzone do końca. Bo nawet główny wątek z Trenem nie został zakończony.

    Denerwowały mnie też relacje Rachel i Ivy. Wiadomo, życie z wampirem pod jednym dachem łatwe nie jest, ale bez przesady. Do samego końca książki Ivy musi nad sobą panować, żeby nie rzucić się na Rachel, ta znowu wiecznie się boi tej pierwszej. Można było to zrozumieć na początku, kiedy zamieszkały razem, ale spokojnie można było temu dać spokój po jakimś czasie. Ot, było dziwnie, ale przywykły do siebie i już jest ok. A wałkowanie tego co chwilę było dosyć męczące.

    Za mało też było czarowania, a to przecież książka o czarownicy. A szkoda, bo naprawdę dobrze czytało się o tworzeniu zaklęć i amuletów. Bo na tym się tutaj czary opierają. Nie ma różdżek, wypowiadania zaklęć, ani niczego w tym stylu. Nie jest to zarzut, bo jest wyjaśnione, że Rachel jest czarownicą ziemi, a one właśnie w ten sposób czarują. Bardzo ciekawy pomysł i chętnie bym o tym poczytała. Sęk właśnie w tym, że było tylko parę momentów, kiedy można było to zobaczyć.

    Trochę za często, jak na mój gust, pojawiały się niektóre sformułowania. Np. trzepoczące skrzydełka Jenksa. Jeśli ktoś przeczyta, będzie wiedział o co mi chodzi. Po prostu to samo sformułowanie czytanie po raz piętnasty zaczyna denerwować.

    Podsumowując. Wątek kryminalny jest dosyć ciekawy, akcja toczy się szybko, ale czasami wszystko jest zbyt skomplikowane. Autorka miała dużo ciekawych pomysłów (chyba nawet zbyt dużo i wszystkie upchnęła w tym tomie, żadnego wątku nie doprowadzając do końca), tylko czasem nie do końca wychodziło jej przekazanie ich. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach będzie lepiej. Czytało się miło i szybko, momentami naprawdę mnie wciągało. Jednak zabrakło mi tego, co powoduje, że nie można się od książki oderwać i zapomina się o całym świecie, a po skończeniu ma się wrażenie, że ciekawość zeżre mnie zanim wyjdzie następny tom. Mimo wszystko zachęcam do przeczytania, o ile ktoś nie jest tak czepialski jak ja ;) Mi pozostaje mieć nadzieję, że kolejne części wyjaśnią wszystkie niedopowiedzenia i będą bardziej dopracowane.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Joanna Go... Data dodania: 16/10/2010


    Mroczne urban fantasy.
    Rachel Morgan jest agentką w organizacji porządku publicznego ISB, ale nie wykazuje się spektakularnymi sukcesami, jej wyniki w pracy są raczej mierne. Co za tym idzie i poczucie własnej wartości również jest mocno zachwiane. Jej rodzice nie żyją - ojca zabił demon (podejrzewam, ze w kolejnych tomach okaże się coś innego, ale to są moje spekulacje). W wyniku tych splotów wydarzeń i okoliczności Rachel postanawia odejść z agencji i zacząć pracować jako tzw. wolny strzelec, bo nie może już dłużej znieść atmosfery, jaka wytworzyła się wokół niej w pracy. Okazuje się to nie takie proste. Więcej nie zdradzę.



    Razem z wampirzycą Ivy wynajmują kościół i w nim zamieszkują. Kościół od biednej parafii, której nie stać na coś tam i dlatego ucieka się do takich drastycznych kroków. Pamiętajmy, ta książka to fantasy i ma przede wszystkim bawić.

    Kolejne wydarzenia nabierają tempa, Rachel musi umykać przed zabójcami, za jej głowę agencja wyznaczyła całkiem wysoką sumę, a w dodatku po przemianie w norkę zostaje schwytana i zamknięta w klatce, po czym wystawiona do walki szczurów. To są tylko co zabawniejsze fragmenty, a książka przecież do zabawnych nie należy, chociaż stanowi całkiem przyzwoitą rozrywkę. Na wspomnienie zasługuje Jenx, duszek Rachel, coś takiego latającego, ze skrzydełkami, Piotruś Pan w miniaturze. Miło byłoby mieć takiego własnego szpiega.

    Rachel jest bardzo samotna, ojciec nauczył ją nie ufać nikomu. Więc jej współlokatorka stanowi dla niej nie lada problem i jej troska o bezpieczeństwo Rachel dezorientuje naszą bohaterkę. Dopiero pod koniec książki ta zaczyna rozumieć, ze przyjaźń jest wartością nieocenioną i odrzucenie jej to wielki błąd.

    Książka mi się spodobała. Myślałam, że będzie gorsza, a spotkało mnie miłe zaskoczenie. Zaskoczyło mnie to, że pod pozorem lektury lekkiej i łatwej autorka przekazuje ważne rzeczy - że zaufanie jest ogromne ważne, a nauczyć się komuś ufać jest bardzo trudno; że trzeba mieć kogoś bliskiego, bo inaczej człowiek jest bezbronny.

    Dlatego cieszę się, że przeczytałam tę książkę i chętnie sięgnę po drugi tom. Ciekawe, jak potoczą się losy Rachel i Ivy.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!