Literadar Literadar
Pod kopułą

Pod kopułą

  • Stephen King
  • Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
  • Ilość stron: 928
  • Rok wydania: 2010
  • Wydawnictwo: Prószyński Media
  • Wymiary: 14.0 x 20.0 cm
  • ISBN: 978-83-7648-349-8
  • Tłumaczenie: Ciepłowska Agnieszka Barbara, Wilusz Tomasz

  • Produkt niedostępny
    Ocena klientów: (4.92)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Pod kopułą opis

    Jedna z najlepszych książek 2009 roku według The New York Times!

    Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika
    Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester's Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.

    Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak

    "Pod kopułą" już stała się jedną z moich ulubionych książek 2009 roku.
    Neil Gaiman
    Znakomita powieść, przyprawiająca o nieustanny dreszcz emocji i powodująca zadumę nad naszą skłonnością do dobra i zła
    "Publishers Weekly"
    Wyjątkowo uzależniająca lektura!
    "USA Today"
    King powraca tu do swojej świetności.
    "New York Daily News"
    Prawdziwy King, fani będą zachwyceni
    "Baltimore Sun"
    Fascynujące!
    ABCnews.com

    Stephen King - Ikona popkultury. Autor powieści, zbiorów opowiadań, komiksów i scenariuszy filmowych. Jego dorobek literacki liczy ponad pięćdziesiąt książek. Łącznie uzyskały one jeden z największych nakładów na świecie. Sławę przyniosły mu już pierwsze powieści: "Carrie", "Miasteczko Salem" i "Lśnienie". King zręcznie wiąże w swoich historiach elementy grozy, science fiction oraz sensacji. Większość z jego książek zostało zekranizowanych. Autor ugruntował swoją pozycję "mistrza horroru" dzięki wydanej w 2008 roku świetnej powieści "Ręka mistrza". Mieszka wraz z żoną Tabithą w Bangor w stanie Maine.

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ


    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Monika St... Data dodania: 04/03/2011


    Ilość książek spisanych przez rękę Kinga, a tym bardziej liczba sprzedanych ich egzemplarzy, sprawiły, iż bezdyskusyjnie zyskał on miano najlepszego z najlepszych w świecie literackiej grozy. Któż z nas, zwłaszcza tych lubujących się w czytaniu kryminałów, horrorów oraz thrillerów, nie miał choćby jednej z jego pozycji w swoich dłoniach? Zapewne niewielu znajdzie się takich, podobnie jak i niewielu ludzi, którzy zetknęli się z Kingiem na jakimś etapie swojego życia, przechodzi obok niego obojętnie.
    W zeszłym roku, tj. roku 2010, na polskim rynku ukazało się Pod kopułą. Jest to niemal tysiąc stronicowa powieść o miasteczku Chesters Mill, na którego granice pewnego słonecznego dnia opada niewidzialna bariera, nazywana później przez mieszkańców kopułą oraz kloszem. Ów klosz sprawia, iż miasteczko zostaje nagle odcięte od świata, ponadto dochodzi do wielu katastrof lotniczych i nie tylko. Nikt nie wie, czym jest bariera, której na dobrą sprawę nie ma, ani też kto odpowiada za jej powstanie. Nie ma człowieka, który byłby w stanie przewidzieć, kiedy klosz zniknie oraz czy w ogóle to nastąpi. Jak się okazuje, nawet siły zbrojne Stanów Zjednoczonych nie są w stanie rozbić kopuły, a co za tym idzie, pomóc mieszkańcom miasteczka.
    Podczas gdy świat stara się uporać z niewidzialną barierą, w miasteczku dochodzi do starcia pomiędzy siłami dobra oraz zła. Niestety ci źli okazują się być jednocześnie tymi wpływowymi, sprawującymi pieczę nad dobrem ogółu, gdzie niestety pojęcie ogółu sprowadza się do ich samych. Są to Duży Jim Rennie oraz Andy Sanders – przewodniczący rady miejskiej, komendant policji – Peter Randolph oraz Junior Rennie – syn Dużego Jima Renniego, a są to tylko nieliczni z tych, którzy zamieniają życie mieszkańców w piekło. Skoro jednak mamy siły zła, oczywiście istnieje także armia dobra, na którą składają się głównie: Dale Barbara – kucharz będący weteranem wojennym, Rose Twitchell – właścicielka restauracji, Julia Shumway – właścicielka i redaktorka lokalnej gazety, Brenda Perkins – wdowa po zmarłym komendancie policji, Eric Everett Ryży - asystent medyczny, Romeo Burpee – właściciel sklepu wielobranżowego oraz inni.
    Pod kloszem szybko wychodzi na jaw, kto tak naprawdę sprawuje władzę i komu zależy na dobru mieszkańców. Okazuje się, iż ci, którzy powinni miastu pomagać, w gruncie rzeczy szkodzą. Światło dzienne pada na machlojki Dużego Jima i nie tylko zresztą jego, niestety o wiele za późno, co przyczynia się do tragedii. Ci, którzy powinni stać na straży (mam tutaj na myśli policję), w dużej mierze przyczyniają się do doprowadzenia katastrofy. Z dnia na dzień dochodzi do coraz większej liczby zamieszek, zabójstw oraz samobójstw, na które decydują się zdesperowani mieszkańcy. Znikąd nie nadchodzi ratunek, świat ludzi staje na głowie.
    Pod kopułą to obraz apokalipsy małego miasteczka, którego rada miejska bardziej niż kręgosłup moralno-społeczny przypomina zgniły środek jabłka. To doskonale opowiedziana historia tego, do czego zdolny jest człowiek o charakterze dyktatora w środowisku niewiele mogących uczynić ludzi. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie zapobiec temu, co się dzieje w miasteczku – nawet sam prezydent Stanów Zjednoczonych ustanawiający Dalea Barbarę na głównodowodzącego. Tak długo bowiem, jak Chesters Mill jest odcięte od reszty świata, tak długo Duży Jim Rennie może robić, co mu się żywnie podoba. Jedynym sposobem, w jaki można go pokonać, to złączenie sił wszystkich mieszkańców, co oczywiście nie wchodzi w grę. Zbyt wielu ludzi boi się wpływowego cesarza i słusznie zresztą, przerażająco wielu zaś jest po prostu zaślepionych jego przemowami, w których radny przekonując o swoim oddaniu względem miasteczka, odnosi się do Biblii i Boga.
    Powieść ta to jeden wielki paradoks – jak bowiem bezpieczeństwa mieszkańców może strzec osoba chora, zabijająca innych bez najmniejszych skrupułów, w dodatku będąca nekrofilem? Jak miastem może rządzić człowiek chory umysłowo (Duży Jim Rennie z pewnością nie był całkowicie zdrów) zlecająca wyrób metaamfetaminy, mordująca osobę duchowną i nie tylko zresztą ją? Półgłówek komendantem policji? Przecież to chore! Nie wspominając o innych, mających swój wkład w szerzeniu się zła.
    I choć doskonale skreślona fabuła woła o pomstę do nieba, trzeba przyznać, że jej rewers urzeka czytelnika totalnie. Jest to jednocześnie bowiem opowieść o ludziach, którzy w ciężkich chwilach, pomimo strachu przed złymi ludźmi oraz strasznymi wypadkami mającymi miejsce po zapadnięciu klosza, podejmują wspólne ryzyko ocalenia siebie oraz innych i przywrócenia porządku. To książka o wierze, nadziei, miłości, przyjaźni, a także obawach, jakie mieszkańcy muszą pokonać, by odzyskać to, co inni im odebrali. Gdyby nie wspólne zjednoczenie, Chesters Mill niechybnie zniknęłoby z powierzchni ziemi.
    Talent Kinga nie ma sobie równych i choć wiem to nie od dziś, muszę przyznać, iż ta pozycja całkowicie mnie zaskoczyła. Wciąga od pierwszej strony i wiedzie z zapartym tchem, strona po stronie, przez liczne zwroty akcji oraz opisy, z których pisarz słynie od dawien dawna. Doskonale skonstruowana fabuła prowadzi nas przez wielotorowość akcji oraz mnogość bohaterów, z którymi czytelnik zżywa się już od pierwszego rozdziału. Co mnie w tej książce mile zaskakuje to to, że pomimo wielu bohaterów czytelnik od razu wie, o kogo w danej chwili chodzi i nie myli go z innymi osobami, jak to ma miejsce w przypadku niektórych grubych książek innych literatów. Może jest to spowodowane tym, iż King wymienia bohaterów z nazwiska, może też dlatego, iż niektórym nadaje ciekawe przydomki takie jak np. Niechluj Sam, zapadające szybko w pamięć. Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, iż po prostu talent i kunszt literacki pisarza nie mają sobie równych.
    Gdybym miała wystawić ocenę w skali od 1 do 6, Pod kopułą zyskuje... siódemkę. Ta książka to świetna pozycja pod każdym względem. Czy chodzi o dialogi, fabułę, opisy miejsc, portrety psychologiczne bohaterów, zwroty akcji czy o tajemnicę (zachowaną aż do samego końca), niczemu nie można uchybić. Przeczytanie pierwszych dwustu stron sprawiło, że choć daleko mi było do końca książki, już uznałam ją za numer 1 2010 roku. Spędzony nad nią czas, okazał się czasem niezwykle cennym, obfitującym w przeżycie kolejnej przygody, choć jedynie w świecie imaginacji. Zapewne pozostaje Wam tylko jedno pytanie: Czy kopuła zniknie? Tego musicie dowiedzieć się sami. A tak długo, jak długo ona stoi, gwarantuję Wam świetną rozrywkę.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Małgorzata Os... Data dodania: 16/02/2011


    Bariera, granica, coś, przeszkoda.
    To tylko niektóre określenia służące nazwaniu tytułowej kopuły. Mistrz powieści grozy - Stephen King proponuje nam tym razem spędzenie odrobiny czasu w zamknięciu i odosobnieniu, co dla niektórych może stać się interesującą zapowiedzią spędzenia długich godzin z dobrą książką u boku.
    "Pod kopułą" jest kolejną wybitną powieścią, która powinna znaleźć się w prywatnej kolekcji każdego miłośnika pióra Kinga. Czytelnik po usłyszeniu tytułu, może snuć już pewne przypuszczenia dotyczące zawartości tej dość pokaźnej pozycji.
    I oczywiście się nie pomyli. Rzecz faktycznie dzieje się kopułą. Jest ona nieprzepuszczalną, tajemniczą barierą, która pewnego zwykłego, spokojnego dnia spada na pewne zwykłe, spokojne miasteczko w kształcie buta - Chester's Mill.
    Odcinając swoich bohaterów od świata i osadzając akcję we wspomnianym Chester's King używa, lubianego przez siebie, toposu mrocznego i samotnego miasteczka, znanego chociażby z "Miasteczka Salem", czy też "Sklepiku z marzeniami". Jednak taka powtarzalność jest z pewnością in plus dla autora.
    Niezastąpiony King oddaje nam dzieło, nad którym pracował długo i skrupulatnie. Dlatego też, nikogo nie dziwi fakt, że spełnia ono oczekiwania szerokiej rzeszy czytelników. Już na wstępie dostajemy pomocną mapę miasta oraz długą "listę obecności", czyli spis osób znajdujących się na miejscu wydarzeń - bohaterów mniej lub bardziej znaczących dla toczącej się akcji.
    Dzięki ciekawej narracji Mistrz oddaje w nasze ręce opis zamkniętego mikroświata, w którym mamy zarówno dobre jak i złe charaktery. Ludzi odważnych, ale też tych słabych i tchórzliwych. W książce jest miejsce dla dwóch frakcji religijnych i polityki. Jest zbrodnia i rywalizacja, jest altruizm i bohaterstwo. Pod koniec powieści wytrwały czytelnik trafia także na motyw miłosny.

    King, który już wcześniej podsuwał nam głęboko psychologiczne i wspaniale dopracowane portrety rysowanych przez siebie bohaterów, nie zawodzi i tym razem. Najdoskonalej zbudowaną postacią staje się burmistrz miasta - Jim Rennie. Jego ludzka twarz (o ile taką posiada) nie ujawnia ani razu, a on sam ewoluuje w antywzorzec moralności.
    Czerpiąc jakąś niezrozumiałą satysfakcję z zaistniałej sytuacji, staje się personą wręcz odstręczająca.
    W bliskim otoczeniu Renniego z łatwością zwracamy uwagę na jego syna - młodego człowieka o dość osobliwych, sadystycznych skłonnościach. Stara się on usilnie ukryć w piwnicy swój perwersyjny sekret - okrutne zbrodnie, dokonane już na początkowych kartach powieści. Jednak uwaga: za pośrednictwem Kinga ten zdemoralizowany młodzieniec pokazuje nam zakątki swojej psychotycznej duszy.
    Po lepszej stronie barykady staje Barbie, weteran wojenny, od początku sygnowany na pozytywnego bohatera.
    W miasteczku trafiamy także na mądrego lekarza, który staje się poplecznikiem Barbiego w walce z bezwzględnym Rennim. Jest także garstka dzieci, chcących za wszelką cenę pomóc w likwidacji bariery, niezdecydowani radni miejscy i rezolutna dziennikarka.
    Każda postać jest zindywidualizowana, jednak coś je łączy. Na początku ci wszyscy ludzie żyją nadzieją na rychłe opadnięcie kopuły. Na ratunek z zewnątrz. Na opuszczenie więzienia.
    Na coś, co wyzwoliłoby ich z absurdu tej sytuacji.
    Jednak w miarę upływu czasu nadzieja się wyczerpuje. Izolacja narasta. Mieszkańcy panikują.
    Coraz częściej słyszymy o niepisanym podziale na świat pod kopułą i świat zewnętrzny. Niektórzy kapitulują, niektórzy wręcz przeciwnie. Walczą o swoje. Wykorzystując panującą wśród mieszkańców bezradność, dążą do zaspokajania swoich autorytarnych potrzeb.

    Atmosfera gęstnieje. Dosłownie i w przenośni. Bowiem mieszkańcy, muskani jedynie subtelnymi podmuchami wiatru, eksponowani są na coraz bardziej zanieczyszczone powietrze. Przesłonięte ciemniejącą z brudu i zanieczyszczeń kopułą niebo, a także martwe ptaki sugerują, że w Chester's Mill już nigdy nie będzie tak samo. Co więcej - sytuacja cały czas się pogarsza, a nikt nadal nie zna przyczyn uwięzienia. Można jedynie snuć przypuszczenia, mniej lub bardziej trafne i prawdopodobne. Warto przeczytać całość, ponieważ końcówka ujawnia sprawców zaistniałej sytuacji.

    Sam Mistrz, mając na względzie obszerność swojego dzieła, nazywa je z przekąsem "Potworem". Czyżby nutka sceptycyzmu w głosie autora? Możliwe. Zwłaszcza dlatego, że oddanie w ręce czytelników tak obszernej powieści jest zawsze ryzykownym posunięciem literackim. Jednak w tym przypadku ilość zdecydowanie odzwierciedla jakość.

    Zatem. Do zobaczenia pod kopułą.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Marcin Pr... Data dodania: 13/11/2010


    Patrząc po niektórych recenzjach głoszących że "Pod kopułą" jest książką o zachowaniu ludzi jako społeczeństwa w sytuacji kryzysowej, i biorąc pod uwagę 928 stron można śmiało pomyśleć że to nie ma prawa być ciekawe. Ale prawdy w takim myśleniu jest tyle co mięsa w parówce. Z góry trzeba zaznaczyć że nie jest to bynajmniej typowy horror, ciężko przypisać z resztą tej powieści jakikolwiek gatunek wiec określę to jako : opowieść trzymająca w napięciu z elementami sci-fi. Powiedzmy kilka słów o fabule :

    Miejscem jest małe miasteczko Chester's Mill w (niemalże tradycyjnym dla Stephena) stanie Maine, niewielkie miasteczko, nudne, zwyczajne ze swoimi małomiejskimi problemami. Co może uczynić takie miejsce na tyle niezwykłym żeby nie tylko cała Ameryka, ale i cały świat zainteresował się jego losami? Otóż pewnego dnia opada równo z liniami granic miasta szczelny klosz odcinający wszystko co znajduje się poza Chester's Mill. Ów klosz przepuszcza tylko w bardzo małych ilościach powietrze co czyni go barierą nie do przejścia, pojawienie się go od razu skutkuję sznurem katastrof, od lotniczych po karambole samochodowe.
    Wraz z opadnięciem kopuły, dowiadujemy się jak słabi psychicznie potrafią być ludzie w zamknięciu. Ową słabość bezwzględnie wykorzystuje Jim Rennie wiceprzewodniczący rady miejskiej, wprowadzając niemalże swoja dyktaturę. Przeszkodzić w tym próbuje mu Dale Barbara były żołnierz stacjonujący niegdyś w Iraku, obecnie kucharz w okolicznej knajpie, wyznaczony przez prezydenta żeby zajął się miastem podczas tego kryzysu. Oczywiście Jim Rennie mając za sobą policję i poparcie ludu nie ma zamiaru nikomu tej władzy oddawać. Całe miasto jest pokazane w tak dobrym otoczeniu świetnie zarysowanych postaci że daje iluzje prawdziwego za co należą się brawa.

    Świat jaki kreuję King nie jest słodki. Pobicia, samobójstwa, narkotyki, gwałty, zabójstwa dodają tej powieści odpowiedniego "kopa" pokazując do czego ludzie potrafią być zdolni. Ludzka natura z reszta jest pewnym (mimo całej fabuły) motywem przewodnim. Książka skłania czasem do refleksji, m.in świetnie potrafi odpowiedzieć (charakterem Jima Renniego) na pytanie : "ile jesteśmy w stanie poświecić by osiągnąć swój cel?". Jest też w tej powieści morał, który głosi : Za wszystkie swoje czyny prędzej czy później będziemy musieli odpowiedzieć. Powieść naprawdę warta uwagi, polecam.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Joanna Go... Data dodania: 25/08/2010


    Jest sobie zwyczajne miasteczko w stanie Maine w USA. Ma swoje władze miejskie, radnych, szkołę, miejscowy nieduży szpital, małą bibliotekę z bibliotekarką, a jakże, posterunek policji. Jak w każdym podobnym mu miejscu na ziemi - czy to w Stanach, czy w Polsce, czy W innej Rosji, między mieszkańcami są sympatie i antypatie. Nihil novi - rzekłabym.


    Ale jednak książka jest bardzo dobra, chociaż może nie odkrywcza. Czyta się ją naprawdę wyśmienicie. Co w niej mi się tak bardzo spodobało. Bo że nie sam pomysł na fabułę - nie jest odkrywczy, czytałam GONE, czytałam Władcę Much - ale właśnie realizacja tegoż pomysłu. King świetnym pisarzem jest - postawiwszy taką tezę, postaram się ją obronić.
    W powieści "Pod kopułą" obejrzałam jak pod lupą zachowanie się ludzi (stworzeń stadnych) w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. W takim małym światku od razu zaczęły się krystalizować charaktery - ten, kto miał zadatki na łotra, stał się nim od razu, ten, kto ma dobry charakter, nagle staje się bohaterem. Początkowo pomyślałam, że King poszedł na łatwiznę i zarysował czarno-białe charaktery, żeby czytelnikowi było łatwiej obrać jedną ze stron i jej sekundować. Jednak - czyż w ekstremalnych warunkach, gdy jest zagrożone życie ludzkie, tak właśnie się nie dzieje? Ja osobiście nie przeżyłam nigdy czegoś tak tragicznego, żeby było trzeba walczyć o życie - własne i cudze, ale naczytałam się sporo. A przecież po coś literatura istnieje, prawda? Już choćby w celach poznawczych. I właśnie literatura dostarcza przykładów na to, że wychodzi z człowieka to, co w nim siedzi najgłębiej i co jest jego istotą - z jednego menda i szuja, z drugiego bohater, miłosierny i litościwy pomocnik, sprawny organizator, manipulant z innego, jeszcze z kogoś cwaniak i oszust.
    I tak właśnie ta powieść pokazuje - człowiek sam nie wie, jaki jest, póki go nie doświadczy los. Nałkowska w "Medalionach" napisała: tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Człowiek nie jest bezwolną istotą przy tym. To nie tak, że jakiego mnie panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. Mamy ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy, to od nas zależy, co wybierzemy.
    W powieści Kinga pięknie to widać. To mi się spodobało najbardziej. Oprócz tego drobiazgowość. Ktoś tę drobiazgowość przedstawił jako zarzut, że powieść przegadana, że gdyby odsiać te wszystkie komentarze i analizy, dopiero byłaby istota utworu - ale ja zapytam - to po co sięgasz po Kinga? Przecież jego miłośnicy wiedzą, że on rozstrząsa każdy drobiazg na kilkanaście sposobów. Dla mnie w tym tkwi jego urok.
    Zakończenie też mi się podobało: piękna metafora (nie będzie spoilerów, proszę się nie bać), poruszająca to, co w każdym człowieku siedzi - jego małe grzeszki z dzieciństwa. Właśnie - czy małe?
    Pytania natury filozoficznej...
    "Pod kopułą" jest powieścią bardzo długą, ale nie nudziłam się ani razu. Owszem, czytałam dość długo, ale przecież nie samą książką żyje człowiek. W każdym razie po zamknięciu pomyślałam, że trzeba rozstać się z bohaterami, a ja ich polubiłam!
    Polecam. Nie tylko wielbicielom horrorów, bo tej powieści horrorem bym nie nazwała, raczej analizą społeczną w obliczu zagrożenia, ale polecam ją tym, którzy lubią emocje przy czytaniu.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Papierowe My... Data dodania: 03/06/2010


    Już pierwsze zagraniczne recenzje najnowszej powieści Stephena Kinga Pod kopułą donosiły radośnie, że mistrz wraca do wielkiej formy i nareszcie mamy do czynienia z „Kingiem w starym stylu”. Prawie wszystko się zgadza – kondycja pisarska zdecydowanie zwyżkuje, a powieść czyta się świetnie. Jest jednak pewien szkopuł – Pod kopułą w zasadzie za bardzo nie straszy. Wprawdzie znajdziemy tu oczywiście nieco Kingowskich klimatów wyrastających z poetyki gore i malownicze opisy śmierci, ale jednak brakuje gęstej atmosfery grozy, tego podskórnego przerażenia kojarzącego się z takimi tytułami, jak Lśnienie czy Miasteczko Salem. (...) / Krzysztof Maciejewski, Papierowe Myśli.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Rafał Gr... Data dodania: 29/03/2010


    Nie jestem wielkim entuzjastą Stephena Kinga. Nie oczekiwałem z niecierpliwością na jego najnowszą powieść zatytułowaną „Pod kopułą”. Jak też nie obiecywałem sobie niczego w kwestii wielkości wspomnianego dzieła. Lubię jednak poczytać od czasu do czasu którąś z książek autora, ponieważ ma on niesamowity dar opowiadania historii. O czymkolwiek by nie pisał i tak czytasz książkę strona po stronie aż natrafisz ze zdziwieniem na tylnią okładkę dającą do zrozumienia, że właśnie skończyły się kartki i dalej już nie pójdziesz. Z tego też powodu, podkuszany dodatkowo przez brata, który sprowadził książkę „Pod kopułą” do domu, zacząłem ową powieść czytać. Z każdą kolejną stroną coraz głębiej przenosiłem się do niewielkiego miasteczka w stanie Maine, do czego King też wszystkich swoich czytelników od dawna przyzwyczaił. Tym razem jest to Chester’s Mill. Miasto bardzo zwyczajne, wręcz nudne, z rodzaju tych, z których wszyscy młodzi ludzie uciekają na studia, by potem już nie powrócić, ułożywszy sobie życie w większym mieście.

    I byłoby tak dalej, nikt w Ameryce by o Chester’s Mill nie usłyszał, gdyby nie tajemnicze zjawisko, które w nim zaistniało. Nad miasteczkiem pewnego dnia wyrosła Bariera, zwana też kopułą, bądź kloszem. Oplotła miasto z każdej strony sięgając na wiele kilometrów wzwyż jak i w głąb, uniemożliwiając zarówno wjazd jak i opuszczenie miasteczka. King od razu rozpoczyna opowieść mocnym akcentem opisując pierwsze spotkania mieszkańców z tajemniczym kloszem. Rozbicie samolotu, wypadki samochodowe, gdy nieświadomi niczego kierowcy wpadają z pełną prędkością na przezroczystą, lecz niezniszczalną zaporę. Ludzie zaczynają sobie powoli zdawać sprawę, że zostali uwięzieni. I to jest w zasadzie głównym tematem książki – opis społeczeństwa, zachowanie ludzi kompletnie odciętych od świata zewnętrznego. Kopuła to nie tylko izolacja ludzi, to także przerwanie linii energetycznych, odcięcie zaopatrzenia w żywność i inne produkty, przerwanie płynącej przez Chester’s Mill rzeczki, i najważniejsze w dłuższej perspektywie, znaczące odcięcie dopływu powietrza z atmosfery. Klosz nie jest całkowicie nieprzepuszczalny, jednak powietrze z zewnątrz dociera do miasta tylko w niewielkim stopniu.

    Z tym wszystkim mieszkańcy Chester’s Mill muszą się zmierzyć, do momentu, aż klosz nie zniknie. Początkowo zaistniała sytuacja wywołuje jedynie lekkie zaniepokojenie, wraz z upływem czasu, kiedy fiaskiem kończą się kolejne próby zdjęcia kopuły przez wojsko, zaniepokojenie zmienia się w przerażenie, a stąd już tylko krok do paniki. Miastu w takim momencie jak nic potrzebne są sprawne i uczciwe władze, które zapanują nad sytuacją.
    Tymczasem właśnie one są drugim, po kopule nieszczęściem Chester’s Mill. Duży Jim Rennie, zastępca przewodniczącego rady miejskiej, wykorzystuje sytuację do próby przejęcia całkowitej władzy w mieście. Władzy, którą faktycznie i tak sprawuje, bowiem reszta rady, jak i komendant policji są mu całkowicie ulegli i podporządkowani. Duży Jim to człowiek, którego władza upaja. Nie tyle pieniądze, których i tak ma pod dostatkiem, a gdyby wyjechał z miasta, zarobiłby ich jeszcze więcej. Dużego Jima pasjonuje samo rządzenie, świadomość, że od niego wszystko zależy, że trzyma na wszystkim rękę. Kopuła przeradza tę żądzę władzy w chorobę, odcina bowiem wszystko to, co mogłoby go powstrzymać przed dyktaturą – policję stanową, prasę, demokrację. Duży Jim zdaje sobie sprawę, że cokolwiek uczyni, nic nie będzie w stanie go powstrzymać i może robić, co mu się podoba, nie ponosząc za swoje czyny żadnych konsekwencji. Ten sam mechanizm działa w każdej dyktaturze. Zwróćcie uwagę, że każdy system totalitarny dąży do odizolowania państwa i obywateli od świata zewnętrznego. Żeby nie było przepływu informacji, żeby zatuszować terror, żeby manipulować społeczeństwem. Kopuła zesłała Dużemu Jimowi coś jeszcze lepszego. Wprawdzie nie odcięła dostępu do informacji, ale stała się nieprzeniknioną barierą dla mieszkańców (nikt nie może wyjechać). Co gorsza, siły zewnętrzne, które, choć monitorują sytuację, nie są w stanie nic zaradzić. Czyż może być coś lepszego dla człowieka dążącego do władzy absolutnej wszelkimi możliwymi środkami? Czy trzeba dodawać, że kopuła jest Dużemu Jimowi, w przeciwieństwie do większości mieszkańców Chester’s Mill, na rękę?

    W miasteczku jest jednak garstka ludzi, która próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego klosza i powstrzymać Dużego Jima Renniego. Wśród nich były kapitan armii USA, a obecnie kucharz w restauracji Sweetbar Rose, Dale Barbara, dla przyjaciół Barbie. Początkowo myślałem, ze King rozwinie akcję tak jak w wielu amerykańskich filmach. Jest kryzys, któremu nikt nie jest w stanie zaradzić i pojawia się superbohater, wojskowy, policjant, który bierze sprawy w swoje ręce i rozwiązuje zagadkę. Omyliłem się. Dale Barbara jest jedną z głównych postaci, ale nie jedyną. King nie wykreował jednego, wiodącego bohatera. Na ponad dziewięciuset stronach mamy ich prawdziwą galerię. By wśród nich wymienić tylko redaktor naczelną lokalnej gazety Julię Shumway, asystenta medycznego Ryżego Everetta, czy właścicielkę restauracji Rose Twitchel. Odcięte miasteczko Chester’s Mill będzie więc poligonem, na którym rozegra się walka pomiędzy Dużym Jimem a tymi kilkunastoma ludźmi, którzy przejrzeli jego prawdziwe zamiary i próbują mu się przeciwstawić.
    Można zadać sobie pytanie, co takiego można opisać w małym prowincjonalnym miasteczku aż na 923 stronach? Cóż, gdybym nie znał Kinga powiedziałbym, że nie mam pojęcia. Tymczasem książkę czyta się z ciągłym zainteresowaniem, z nieustępliwą myślą - co będzie dalej? Na tyle trudno było mi ją zostawić, że brałem ją do pociągu i czytałem w czasie podróży do pracy. A przyznacie, że powieść lekka i poręczna nie jest.

    Jeśli więc książka jest długa, wciągająca, zapewniająca godziny dobrej literackiej rozrywki i pozostawia czytelnika w stanie, którym żałuje, że już się skończyła, to chyba trudno jest narzekać? Ale chciałbym jeszcze, na koniec już, przy wszystkich plusach książki, dodać kilka rzeczy, które mnie osobiście nie pasowały.

    Przyjęło się, że King to autor piszący fantastykę, a w szczególności horrory. Tak go powszechnie zaszufladkowano i może przez to pisze teraz owe słowa. Trzeba rzec, że poza tytułową kopułą fantastyki w książce nie ma. A i sama kopuła jest jedynie pretekstem, żeby opisać zamknięte społeczeństwo, a nie kluczowym elementem fabuły. Gdyby wymyślić jakiś inny, bardziej naturalny czynnik izolacyjny, można z niej zrezygnować. Liczyłem, że ów klosz będzie odgrywał w powieści nieco większą rolę.
    Nie znam się na psychologii, ale zachowanie mieszkańców demolujących sklep, już w dwa dni po pojawieniu bariery, gdy każdy ma jeszcze pełne spiżarnie wydało mi się sztuczne. Zapasów starczyłoby jeszcze na długi czas, a zaopatrzenie sklepów w Chester’s Mill było na tyle dobre, że przez miesiące nikomu by jedzenia nie brakowało. Przez większość książki nie miałem żadnego problemu, ale w tym przypadku nie byłem w stanie zawiesić niewiary.
    Kolejna rzecz - zachowanie się mieszkańców wobec Dużego Jima Renniego. Wygląda to tak, jakby człowiekowi można było wmówić wszystko. Czy możliwym jest, by pośród ponad tysiąca mieszkańców miasta tylko kilkoro widziało, że dzieje się coś nie tak? Rozumiem intencje autora, ale wydaje mi się, że rzeczywistość byłaby nieco inna. King przedstawia bardzo bogatą galerię postaci, ale reszta mieszkańców wydaje się być nieobecna, nie ma własnego zdania na temat wydarzeń w mieście.
    I na koniec, to, co mnie w powieści najbardziej irytowało – niepomyślne zbiegi okoliczności. Taki zabieg pojawia się u Kinga nie tylko w „Pod kopułą”. Postać negatywna ma zawsze takiego farta, że każdy przypadek jest dla niej korzystny, natomiast bohaterowie pozytywni wręcz odwrotnie. Zbieg okoliczności to trudny zabieg literacki, należy posługiwać się nim ostrożnie, żeby czytelnik był w stanie w niego uwierzyć. A w serię zbiegów okoliczności, zwłaszcza pechowych, uwierzyć jest bardzo trudno, a te nękają bohaterów nagminnie. W ogóle autor wydaje się mieć jakiś uraz do pozytywnych bohaterów, nie daje im za bardzo wyjść przed szereg, popisać się. Rzadko kiedy książki Kinga kończą się zdecydowanie pomyślnie. Zwykle jest to pyrrusowe zwycięstwo. Niektóry dotrwają do końca, większość postaci, które darzyliśmy sympatią zginie, a ostateczny koniec historii trudno jest nazwać zwycięstwem dobra.

    Stephen King to bez wątpienia człowiek obdarzony wielkim talentem narracyjnym. Jego najnowsze dzieło – „Pod kopułą” tylko ten fakt potwierdza. Książkę należy bez wątpienia ocenić pozytywnie jako zdecydowanie wartą przeczytania. Nie wiem czy będę do niej wracał, aż na tyle mnie nie zachwyciła, jednak tych paru dni spędzonych w Chester’s Mill na pewno nie żałuję. A miłośnikom twórczości Stephena Kinga polecam w szczególności, gdyż znajdą w najnowszej jego powieści wszystko to, za co kochają jego powieści i za co sam autor jest najbardziej ceniony. A poza tym, niejednokrotnie słyszałem głos, że najlepszymi książkami Kinga są te najobszerniejsze – „Bastion”, „To” ,itp.. Nie jestem w stanie potwierdzić, ale jeśli coś w tym jest, to po „Pod kopułą” można sięgać w ciemno.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!