Miasto i miasto
nasza cena:
36,00zł
Cena rynkowa: 39,90zł
Rabat: 9.77%
Oszczędzasz: 3,90zł
36,00zł
Cena rynkowa: 39,90zł
Rabat: 9.77%
Oszczędzasz: 3,90zł
Recenzje »
Miasto i miasto opis
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka...
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Paweł Kw... Data dodania: 31/01/2011
Od czasu do czasu trafia mi się książka, której nijak nie potrafię „ugryźć”. Miasto i miasto w tej kategorii znalazłaby się na samym szczycie. Moja pierwsza recenzja jako zmięta kartka wirtualnego papieru wylądowała na ikonie kosza kilka minut temu. Zastanawiacie się, dlaczego tak się stało?
Miasto i miasto to pozycja uhonorowana tyloma nagrodami, że najłatwiej byłoby wypisać je od myślników: Hugo, nagroda Locusa, nagroda im. Arthura C. Clarke’a, nagroda BSFA, nagroda World Fantasy… Naprawdę jest się czym pochwalić. Sam China Mieville to jeden z najwyżej cenionych pisarzy fantastycznych naszych czasów. Nic więc dziwnego, że kiedy sięgałem po jego najnowszą powieść wydaną w Polsce, oczekiwania miałem bardzo wysokie. Za wysokie…
Miasto i miasto to w zasadzie typowy i do tego niezbyt błyskotliwy kryminał, jednak realia, w jakich toczy się wątek powieści, są już zupełnie nietypowe. Gdzieś na Bałkanach leży państwo, a w zasadzie dwa państwa. Leży w nim miasto, a w zasadzie dwa miasta. Oddzielone są one od siebie granicami niepodobnymi do żadnych innych. W jednym z nich, zwanym Besźel, dochodzi do morderstwa. Policja znajduje ciało młodej kobiety. Sprawę przejmuje inspektor Tyador Borlu z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni i wydaje się, że już nic specjalnego czytelnika w tej historii nie zaskoczy.
Przestrzeń powieści to dwa miasta, które wzajemnie się przenikają. To najprostsze, ale i mało dokładne określenie. Autorowi należą się brawa za wrażenie, jakie podczas lektury otoczenie wywiera na czytelniku. Miasto w mieście i zarazem państwo w państwie to pomysł, który zachwyca i powala, a momentami wręcz onieśmiela, szczególnie za sprawą mistrzowskiego wykonania. Niejednokrotnie Mieville pozwala gubić się między dzielącymi je niepewnymi granicami, by dopiero po chwili rzucić mu pomocną dłoń. Realia książki dały autorowi takie pole do manewru, że po prostu jest on w stanie zrobić za ich pomocą niemal wszystko. Tak misternie wykreowany świat, wpleciony w znaną nam współczesną Europę, pociągnął jednak za sobą pewien poważny minus.
Akcja w Mieście i mieście rozwija się, delikatnie mówiąc, ślamazarnie. Wspomniany wyżej świat jest tak skomplikowany i złożony, że autorowi zajęło bardzo dużo miejsca i czasu wprowadzenie do niego czytelnika. Czuć wyraźnie podczas lektury, że Mieville nie chciał robić tego bezpośrednio. Miasto i zasady w nim panujące poznajemy z perspektywy inspektora Borlu, który, drepcząc w miejscu ze śledztwem, zwiedza Besźel i nieraz pozwala sobie na wspomnienia i przemyślenia. Na szczęście, kiedy już załapiemy o co z tymi miastami chodzi, niepostrzeżenie znajdziemy się w środku szalonej akcji, która nieubłaganie pędzi — aż do samego końca.
Miasto i miasto za sprawą stosunkowo prostego języka i braku wydumanych zwrotów, czyta się szybko i sprawnie (kiedy już przebrniemy wspomniany przydługawy wstęp). Na okładce widnieje twierdzenie, że książka ta to literacki odpowiednik Blade Runnera, ale mnie przypomina on raczej Matrixa z jego nieco nieudolnym Neo w roli głównej. Kreacje bohaterów to zresztą generalnie słaby element Miasta i miasta. Zarówno inspektor Borlu, jak i cała reszta pozbawieni są tego czegoś, co powoduje, że zapadają w pamięć. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że sam teraz intensywnie się zastanawiam, jak nazywał się partner głównego bohatera.
Czas już najwyższy wyjaśnić, dlaczego mój pierwszy tekst brutalnie usunąłem w niebyt. Na Miasto i miasto nastawiałem się hurraoptymistycznie, co spowodowało, że poprzednia recenzja była jedną wielką krytyką dzieła pana Chiny Mieville’a, na którą jednak książka nie zasługiwała. Co prawda postaci nie powalają charakterem, a tempo początkowo naprawdę mnie zawiodło, jednak summa summarum całość czyta się naprawdę dobrze, a ostatnie sto stron wręcz wyśmienicie. Wykreowany świat powala na kolana swoją złożonością (zresztą to chyba głównie dzięki niemu pozycja ta zyskała taki rozgłos). Miasto i miasto polecam gorąco każdemu dojrzałemu odbiorcy, który nie boi się pomieszania odrobiny sf, political fiction i kryminału. Chyba tylko Mieville jest w stanie tak zmiksować te gatunki, że całość nie tylko da się czytać, lecz również robi się to z prawdziwą przyjemnością.
Polecam gorąco!
[Zapraszam na mojego bloga: http://podsluch.wordpress.com/]
Miasto i miasto to pozycja uhonorowana tyloma nagrodami, że najłatwiej byłoby wypisać je od myślników: Hugo, nagroda Locusa, nagroda im. Arthura C. Clarke’a, nagroda BSFA, nagroda World Fantasy… Naprawdę jest się czym pochwalić. Sam China Mieville to jeden z najwyżej cenionych pisarzy fantastycznych naszych czasów. Nic więc dziwnego, że kiedy sięgałem po jego najnowszą powieść wydaną w Polsce, oczekiwania miałem bardzo wysokie. Za wysokie…
Miasto i miasto to w zasadzie typowy i do tego niezbyt błyskotliwy kryminał, jednak realia, w jakich toczy się wątek powieści, są już zupełnie nietypowe. Gdzieś na Bałkanach leży państwo, a w zasadzie dwa państwa. Leży w nim miasto, a w zasadzie dwa miasta. Oddzielone są one od siebie granicami niepodobnymi do żadnych innych. W jednym z nich, zwanym Besźel, dochodzi do morderstwa. Policja znajduje ciało młodej kobiety. Sprawę przejmuje inspektor Tyador Borlu z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni i wydaje się, że już nic specjalnego czytelnika w tej historii nie zaskoczy.
Przestrzeń powieści to dwa miasta, które wzajemnie się przenikają. To najprostsze, ale i mało dokładne określenie. Autorowi należą się brawa za wrażenie, jakie podczas lektury otoczenie wywiera na czytelniku. Miasto w mieście i zarazem państwo w państwie to pomysł, który zachwyca i powala, a momentami wręcz onieśmiela, szczególnie za sprawą mistrzowskiego wykonania. Niejednokrotnie Mieville pozwala gubić się między dzielącymi je niepewnymi granicami, by dopiero po chwili rzucić mu pomocną dłoń. Realia książki dały autorowi takie pole do manewru, że po prostu jest on w stanie zrobić za ich pomocą niemal wszystko. Tak misternie wykreowany świat, wpleciony w znaną nam współczesną Europę, pociągnął jednak za sobą pewien poważny minus.
Akcja w Mieście i mieście rozwija się, delikatnie mówiąc, ślamazarnie. Wspomniany wyżej świat jest tak skomplikowany i złożony, że autorowi zajęło bardzo dużo miejsca i czasu wprowadzenie do niego czytelnika. Czuć wyraźnie podczas lektury, że Mieville nie chciał robić tego bezpośrednio. Miasto i zasady w nim panujące poznajemy z perspektywy inspektora Borlu, który, drepcząc w miejscu ze śledztwem, zwiedza Besźel i nieraz pozwala sobie na wspomnienia i przemyślenia. Na szczęście, kiedy już załapiemy o co z tymi miastami chodzi, niepostrzeżenie znajdziemy się w środku szalonej akcji, która nieubłaganie pędzi — aż do samego końca.
Miasto i miasto za sprawą stosunkowo prostego języka i braku wydumanych zwrotów, czyta się szybko i sprawnie (kiedy już przebrniemy wspomniany przydługawy wstęp). Na okładce widnieje twierdzenie, że książka ta to literacki odpowiednik Blade Runnera, ale mnie przypomina on raczej Matrixa z jego nieco nieudolnym Neo w roli głównej. Kreacje bohaterów to zresztą generalnie słaby element Miasta i miasta. Zarówno inspektor Borlu, jak i cała reszta pozbawieni są tego czegoś, co powoduje, że zapadają w pamięć. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że sam teraz intensywnie się zastanawiam, jak nazywał się partner głównego bohatera.
Czas już najwyższy wyjaśnić, dlaczego mój pierwszy tekst brutalnie usunąłem w niebyt. Na Miasto i miasto nastawiałem się hurraoptymistycznie, co spowodowało, że poprzednia recenzja była jedną wielką krytyką dzieła pana Chiny Mieville’a, na którą jednak książka nie zasługiwała. Co prawda postaci nie powalają charakterem, a tempo początkowo naprawdę mnie zawiodło, jednak summa summarum całość czyta się naprawdę dobrze, a ostatnie sto stron wręcz wyśmienicie. Wykreowany świat powala na kolana swoją złożonością (zresztą to chyba głównie dzięki niemu pozycja ta zyskała taki rozgłos). Miasto i miasto polecam gorąco każdemu dojrzałemu odbiorcy, który nie boi się pomieszania odrobiny sf, political fiction i kryminału. Chyba tylko Mieville jest w stanie tak zmiksować te gatunki, że całość nie tylko da się czytać, lecz również robi się to z prawdziwą przyjemnością.
Polecam gorąco!
[Zapraszam na mojego bloga: http://podsluch.wordpress.com/]
Twój






