Matematyka ze sznurka i guzika
nasza cena:
25,00zł
Cena rynkowa: 27,90zł
Rabat: 10.39%
Oszczędzasz: 2,90zł
25,00zł
Cena rynkowa: 27,90zł
Rabat: 10.39%
Oszczędzasz: 2,90zł
Recenzje »
Matematyka ze sznurka i guzika opis
Liczenie to jedna z ulubionych zabaw przedszkolaków. Warto pielęgnować w nich ten entuzjazm i przekonanie, że matematyka to dobra zabawa!
Matematyka towarzyszy nam na każdym kroku - podczas zakupów, gotowania, gry w karty czy nawet sprzątania. Przy czym matematyka to nie tylko liczenie, to również pewien sposób myślenia, porządkowania i opisywania rzeczywistości. Matematycznego myślenia dzieci najlepiej uczą się właśnie poprzez zabawę oraz podczas wykonywania codziennych czynności.
Magda i Kuba pokażą nam mnóstwo ciekawych matematycznych zabaw i doświadczeń, które możemy bez trudu przeprowadzić w domu. Mierzenie, ważenie, układanie i sortowanie okażą się wielką frajdą. Weźmy na przykład papier toaletowy. Kto powie, ile rolek zużywa się w jego domu w ciągu tygodnia? No i właściwie jak długi jest papier w takiej rolce? Mali matematycy - do dzieła!
Książka dla starszych przedszkolaków i młodszych uczniów.
Matematyka towarzyszy nam na każdym kroku - podczas zakupów, gotowania, gry w karty czy nawet sprzątania. Przy czym matematyka to nie tylko liczenie, to również pewien sposób myślenia, porządkowania i opisywania rzeczywistości. Matematycznego myślenia dzieci najlepiej uczą się właśnie poprzez zabawę oraz podczas wykonywania codziennych czynności.
Magda i Kuba pokażą nam mnóstwo ciekawych matematycznych zabaw i doświadczeń, które możemy bez trudu przeprowadzić w domu. Mierzenie, ważenie, układanie i sortowanie okażą się wielką frajdą. Weźmy na przykład papier toaletowy. Kto powie, ile rolek zużywa się w jego domu w ciągu tygodnia? No i właściwie jak długi jest papier w takiej rolce? Mali matematycy - do dzieła!
Książka dla starszych przedszkolaków i młodszych uczniów.
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
- 01
Repetytorium maturzysty język polski poziom
Sabak Agnieszka,
Borkowska Monika,
Popławska Anna i
- 02
Repetytorium maturzysty matematyka
Katarzyna Piórek
- 03
Repetytorium maturzysty biologia
Mikołajczak Maciej
- 04
Repetytorium maturzysty J. Angielski
Macisaak Daniela
- 05
Repetytorium maturzysty geografia poziom
Łękawa Agnieszka
- 06
Repetytorium maturzysty chemia
Król Iwona
- 07
Repetytorium maturzysty fizyka
Kukuła Anna
- 08
Repetytorium maturzysty WOS wiedza poziom
Paprocki Krystian
- 09
My i historia Historia i społeczeństwo 4 Zeszyt
Surdyk-Fertsch Wiesława,
Szeweluk-Wyrwa Bogumiła
- 10
Planeta Nowa 2 podręcznik z płytą CD
Szczypiński Dawid,
Wójtowicz Mirosław
Autor: Jolanta Ch... Data dodania: 13/07/2010
W wojnie między sercem i rozumem zawsze stawałam po stronie wartości romantycznych. Apologeci racjonalizmu nie byli w stanie zawojować mojej duszy. Wyobraźnia, emocje, intuicja, imaginacja i pierwotna potrzeba marzeń broniły dostępu do mojego serca wszelkim argumentom potwierdzającym, że matematyka jest królową nauk. Mój humanistyczny umysł nijak nie mógł pogodzić się z logiką cyfr. Nie przyjmowałam do wiadomości argumentów racjonalistów, że wszystko można zmierzyć, zważyć, zbadać, empirycznie zgłębić i udowodnić za pomocą matematycznych paradygmatów. Moim credo była – i wciąż pozostaje – logika emocji, wyobraźni i intuicji. "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga. Łam, czego rozum nie złamie"...
Skąd ta niechęć do matematyki? Może z braku zdolności matematycznych. A może z braku właściwego treningu. Po prostu. Zapewne zmysł matematyczny trzeba ćwiczyć. Tak jak należy ćwiczyć wyobraźnię, by była bujna i kreatywna. Tak jak należy ćwiczyć serce, by współodczuwać, być empatycznym i dobrym. Może moja awersja do matematyki wynika z tego, że zabrakło gdzieś po drodze nauczyciela i mistrza, który odkryłby przede mną cudowny świat liczb, pokazał, jak z nich korzystać, jak się nimi posługiwać, by czerpać z tej wiedzy radość. Może pewne preferencje – w tym matematyczne zamiłowania – trzeba rozwijać już od dziecka. Mały odkrywca spotyka się przecież z matematyką na każdym kroku. Ucząc się świata, odwołuje się do zagadnień matematycznych, choć jeszcze o tym nie wie. To, co go fascynuje, co porusza jego wyobraźnię, zmysł poznawczy, jest ściśle związane z matematyką. Matematyka bowiem to nie tylko liczenie, ale przede wszystkim porządkowanie i opisywanie rzeczywistości, jak przekonuje Kristin Dahl w książce Matematyka ze sznurka i guzika. Zabawy w liczenie, mierzenie i układanie... Pamiętacie te dziecięce gry? Ileż w tym było wyobraźni i kreatywności, które potem stłumiła szkolna nuda i piekielna machina rutyny. Kristin Dahl udowadnia, że matematycznego myślenia dzieci najlepiej uczą się poprzez zabawę oraz podczas wykonywania codziennych czynności. Ileż frajdy może sprawić małym eksperymentatorom mierzenie, ważenie, układanie, sortowanie i porządkowanie przedmiotów, które znajdują się w zasięgu ręki. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, rozejrzeć się wokół, a nieskończone elementy rzeczywistości tylko czekają, by je odkrywać. W Matematyce ze sznurka i guzika dzieci znajdą mnóstwo inspirujących zabaw i doświadczeń matematycznych, ale na tyle przystępnych, że można je wykonać w domu czy na spacerze. Na przykład zabawa w parzyste i nieparzyste. Można ją przeprowadzić, idąc z tatą ulicą i porządkując numery domów znajdujących się po obu stronach. Albo doświadczenie pod tytułem "Ile się zmieści?". W kuchni dziecko może przeobrazić się w prawdziwego badacza. Znajdzie tutaj tyle narzędzi i instrumentów, że bez trudu zdoła dowiedzieć się za ich pomocą, ile wody mieści się w różnych naczyniach, a przy okazji przyswoić sobie pojęcie objętości – naocznie i poprzez zabawę, eksperymentując i samodzielnie odkrywając związki między poszczególnymi działaniami. Mały Archimedes – niczym starożytny uczony z Syrakuz – przy okazji zabawy odkryje niewątpliwie, że ciało zanurzone w wodzie traci pozornie na ciężarze tyle, ile waży woda wyparta przez to ciało. Czyż to nie fascynujące? Eureka!
Książka uzmysławia, że liczenie to świetna zabawa. I do tego pożyteczna. I oczywiście praktyczna, bo do zabawy można wykorzystać codzienne rekwizyty: guziki (Guzik do guzika), buty (Buty do pary), zabawki (Układamy), ubrania (Załóż Magdzie czapkę i szalik), cienie na ścianie (Trzy rogi), klocki (Budujemy według opisu), meble i patyczki po lodach (Tego samego wzrostu?), papier toaletowy (Ile rolek?, Ile papieru jest w rolce?), huśtawkę (Ile to waży?), lustro (Magda i Kuba liczą), sznurek, pinezki, ołówki, kartkę i całą nieskończoną paletę przedmiotów dostępnych w domu i na podwórku. Dzieci nie potrzebują żadnych drogich zabawek i akcesoriów, by bawiąc się, zarazem uczyć. Cały świat czeka, by go odkrywać właśnie poprzez zabawę. Ta książka może zainspirować do tego, jak poprzez gry, eksperymenty i zabawę rozwijać matematyczną wyobraźnię, logiczne myślenie i dociekliwość, tak by matematyka w szkole nie stała się piętą Achillesa, jak to było w moim przypadku. Czytam, bawię się i żałuję, że nie robiłam tego w dzieciństwie... Ale ponoć nigdy nie jest za późno, by nauczyć się czegoś nowego. Choćby od własnej pociechy, przy okazji wspólnej lektury. Matematyczne eksperymentowanie w formie dziecięcej zabawy, wśród entuzjastycznych okrzyków i w szale spontanicznej improwizacji, ma to do siebie, że pozwala pogodzić mędrca szkiełko i oko z romantyczną wyobraźnią. A zatem... spontanicznego liczenia!
Skąd ta niechęć do matematyki? Może z braku zdolności matematycznych. A może z braku właściwego treningu. Po prostu. Zapewne zmysł matematyczny trzeba ćwiczyć. Tak jak należy ćwiczyć wyobraźnię, by była bujna i kreatywna. Tak jak należy ćwiczyć serce, by współodczuwać, być empatycznym i dobrym. Może moja awersja do matematyki wynika z tego, że zabrakło gdzieś po drodze nauczyciela i mistrza, który odkryłby przede mną cudowny świat liczb, pokazał, jak z nich korzystać, jak się nimi posługiwać, by czerpać z tej wiedzy radość. Może pewne preferencje – w tym matematyczne zamiłowania – trzeba rozwijać już od dziecka. Mały odkrywca spotyka się przecież z matematyką na każdym kroku. Ucząc się świata, odwołuje się do zagadnień matematycznych, choć jeszcze o tym nie wie. To, co go fascynuje, co porusza jego wyobraźnię, zmysł poznawczy, jest ściśle związane z matematyką. Matematyka bowiem to nie tylko liczenie, ale przede wszystkim porządkowanie i opisywanie rzeczywistości, jak przekonuje Kristin Dahl w książce Matematyka ze sznurka i guzika. Zabawy w liczenie, mierzenie i układanie... Pamiętacie te dziecięce gry? Ileż w tym było wyobraźni i kreatywności, które potem stłumiła szkolna nuda i piekielna machina rutyny. Kristin Dahl udowadnia, że matematycznego myślenia dzieci najlepiej uczą się poprzez zabawę oraz podczas wykonywania codziennych czynności. Ileż frajdy może sprawić małym eksperymentatorom mierzenie, ważenie, układanie, sortowanie i porządkowanie przedmiotów, które znajdują się w zasięgu ręki. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, rozejrzeć się wokół, a nieskończone elementy rzeczywistości tylko czekają, by je odkrywać. W Matematyce ze sznurka i guzika dzieci znajdą mnóstwo inspirujących zabaw i doświadczeń matematycznych, ale na tyle przystępnych, że można je wykonać w domu czy na spacerze. Na przykład zabawa w parzyste i nieparzyste. Można ją przeprowadzić, idąc z tatą ulicą i porządkując numery domów znajdujących się po obu stronach. Albo doświadczenie pod tytułem "Ile się zmieści?". W kuchni dziecko może przeobrazić się w prawdziwego badacza. Znajdzie tutaj tyle narzędzi i instrumentów, że bez trudu zdoła dowiedzieć się za ich pomocą, ile wody mieści się w różnych naczyniach, a przy okazji przyswoić sobie pojęcie objętości – naocznie i poprzez zabawę, eksperymentując i samodzielnie odkrywając związki między poszczególnymi działaniami. Mały Archimedes – niczym starożytny uczony z Syrakuz – przy okazji zabawy odkryje niewątpliwie, że ciało zanurzone w wodzie traci pozornie na ciężarze tyle, ile waży woda wyparta przez to ciało. Czyż to nie fascynujące? Eureka!
Książka uzmysławia, że liczenie to świetna zabawa. I do tego pożyteczna. I oczywiście praktyczna, bo do zabawy można wykorzystać codzienne rekwizyty: guziki (Guzik do guzika), buty (Buty do pary), zabawki (Układamy), ubrania (Załóż Magdzie czapkę i szalik), cienie na ścianie (Trzy rogi), klocki (Budujemy według opisu), meble i patyczki po lodach (Tego samego wzrostu?), papier toaletowy (Ile rolek?, Ile papieru jest w rolce?), huśtawkę (Ile to waży?), lustro (Magda i Kuba liczą), sznurek, pinezki, ołówki, kartkę i całą nieskończoną paletę przedmiotów dostępnych w domu i na podwórku. Dzieci nie potrzebują żadnych drogich zabawek i akcesoriów, by bawiąc się, zarazem uczyć. Cały świat czeka, by go odkrywać właśnie poprzez zabawę. Ta książka może zainspirować do tego, jak poprzez gry, eksperymenty i zabawę rozwijać matematyczną wyobraźnię, logiczne myślenie i dociekliwość, tak by matematyka w szkole nie stała się piętą Achillesa, jak to było w moim przypadku. Czytam, bawię się i żałuję, że nie robiłam tego w dzieciństwie... Ale ponoć nigdy nie jest za późno, by nauczyć się czegoś nowego. Choćby od własnej pociechy, przy okazji wspólnej lektury. Matematyczne eksperymentowanie w formie dziecięcej zabawy, wśród entuzjastycznych okrzyków i w szale spontanicznej improwizacji, ma to do siebie, że pozwala pogodzić mędrca szkiełko i oko z romantyczną wyobraźnią. A zatem... spontanicznego liczenia!
Twój







