Krzyk w niebiosa
nasza cena:
39,00zł
Cena rynkowa: 45,90zł
Rabat: 15.03%
Oszczędzasz: 6,90zł
39,00zł
Cena rynkowa: 45,90zł
Rabat: 15.03%
Oszczędzasz: 6,90zł
Recenzje »
Krzyk w niebiosa opis
Wenecja, XVIII wiek. Świat zamożnej i szanowanej rodziny patrycjuszy, skrywającej bolesne tajemnice. Najmłodszy w tej rodzinie, Tonio Treschi, dysponuje nadzwyczajnym głosem, który jest jego wybawieniem, ale wkrótce stanie się przekleństwem. Wbrew własnej woli Tonio zostaje kastratem i trafia do konserwatorium, pod opiekę mistrza zdolnego uczynić go największym śpiewakiem epoki.
Ta przesycona aurą namiętności, artystycznego kunsztu, ludzkich słabości i chęci zemsty powieść znakomicie oddaje klimat czasów, kiedy śpiewacy kastraci byli otaczani czcią, podziwiani, uwielbiani, ale i poddawani surowej ocenie wymagającej publiczności. Osobiste dramaty, głębokie uczucia, pasja czynią z jej bohaterów postaci z krwi i kości.
Anne Rice jest niezwykle popularną pisarką, autorką horrorów, powieści erotycznych i utworów o tematyce historycznej. W Polsce znana jest z wydanych przez REBIS bestsellerowych cykli "Kroniki wampirów" oraz "Nowe opowieści o wampirach", a także cyklu "Chrystus Pan".
Ta przesycona aurą namiętności, artystycznego kunsztu, ludzkich słabości i chęci zemsty powieść znakomicie oddaje klimat czasów, kiedy śpiewacy kastraci byli otaczani czcią, podziwiani, uwielbiani, ale i poddawani surowej ocenie wymagającej publiczności. Osobiste dramaty, głębokie uczucia, pasja czynią z jej bohaterów postaci z krwi i kości.
Anne Rice jest niezwykle popularną pisarką, autorką horrorów, powieści erotycznych i utworów o tematyce historycznej. W Polsce znana jest z wydanych przez REBIS bestsellerowych cykli "Kroniki wampirów" oraz "Nowe opowieści o wampirach", a także cyklu "Chrystus Pan".
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Katarzyna La... Data dodania: 12/05/2011
Krzyk w niebiosa - Anne Rice
Pierwsze skojarzenie na hasło 'Anne Rice' to oczywiście Kroniki Wampirów, cykl, który dobrze się zaczął, potem zdegenerował i - na cale szczęście - już się skończył. Zło jednak się dokonało, i psychoza na punkcie krwiopijców, której obecnie doświadczamy, jest, w dużym stopniu, jej właśnie winą. Zanim jednak pani Rice zaczęła taśmowo produkować opowieści o wampirach, rozdmuchując je do absurdalnych wręcz rozmiarów, zanim się nawróciła i zaczęła pisać ku chwale Pana, i zanim wreszcie się z Kościoła wypisała, powstała jej trzecia z kolei książka, nie będąca częścią żadnego cyklu i w której, Bogu dzięki, nie pojawia się nic nadprzyrodzonego.
Nikt nie może mieć wątpliwości, że Anne Rice jest utalentowaną pisarką, jednak czasem można mieć zastrzeżenia co do jej dobrego smaku. W „Krzyku…” presja, której później uległa, by tworzyć kolejne wysmakowane językowo, ale kompletnie miałkie horrorki, jeszcze nie dała o sobie znać. Mamy więc powieść napisaną z równą zręcznością, ale pełną treści, popartej w dodatku imponującymi studiami nad epoką. Podczas lektury można autentycznie poczuć „powiew muzyki”, usłyszeć arystokrację oklaskującą śpiewaków w operach Wenecji, Neapolu i Rzymu, posmakować karnawału, a nawet zaangażować się w barwne sceny homoerotyczne.
Teoretycznie kastraci nijak mają się do wampirów, ale w gruncie rzeczy Anne Rice i tym razem eksploruje zbliżone środowiska. W końcu wampiry też zostały w pewien sposób pozbawione płci, a inność jest dla nich brzemieniem. Stoją gdzieś na skraju społeczeństwa, są jednocześnie wyobcowane i podziwiane, nieszczęśliwe i potężne.
Kastraci, egzystując poza światem tradycji i odpowiedzialności za ród, oraz wolni od przynależności do jednej płci, dysponowali ogromną jak na owe czasy swobodą seksualną. Nie byli w pełni mężczyznami, więc ich związki nie wywoływały w muzycznym światku zgorszenia. Publiczność kochała ich głosy i kreacje na tyle, by podczas występu Cafarelliego wołać „Evviva il coltello!” – „Niech żyje nóż”, jednak poza światem muzyki skazywała ich na pogardę. Ich wzrost, długie kończyny i rozwinięte klatki piersiowe sprawiały, że w rolach kobiecych dysponowali ogromnym czarem, ale jednocześnie pełnili rolę boskich dziwadeł, stworzonych tylko dla muzyki.
Życie kastrata było jednak dla Tonia Treschi - bohatera Krzyku - czymś innym, niż dla utalentowanych biedaków, którzy dzięki operze mieli szansę na życie w luksusie. Dla nich talent był raczej wybawieniem niż brzemieniem, nawet mimo tego, że kastrowano wtedy mnóstwo chłopców, a tylko nieliczni dysponowali zdolnościami wystarczającymi do prawdziwej wielkości.
Tonio wywodził się z poważanej rodziny weneckich patrycjuszy. Jego zadaniem, w zastępstwie okrytego hańbą brata, był ożenek i zapewnienie ciągłości rodu. Kiedy wbrew woli został pozbawiony męskości, miotał się w poczuciu straty, z którą nigdy do końca się nie pogodził. Przez długi czas nie decydował się na przyjęcie scenicznej roli kobiety, w końcu jednak perfekcyjna iluzja ułatwiła mu zemstę, nie pozbawioną zresztą goryczy. Końcowa konfrontacja ze sprawcą nieszczęść pokazuje, że być może Tonio miał szczęście, że przypadła mu barwna egzystencja śpiewaka-kastrata a nie weneckiego senatora.
Podczas czytania tej powieści do głowy przyszedł mi dowcip, w którym wszystkie niezbędne elementy bestsellera zawarły się w zdaniu: „Mój Boże, ktoś zerżnął królową! Ale kto?”. W Krzyku w niebiosa znajdziemy bowiem wszystko co potrzebne, aby powstała książka poczytna i wciągająca. Mamy arystokrację, tajemnicę, seks, konflikty rodzinne, rozbudowany wgląd w psychikę postaci i tło historyczno-społeczne, a to wszystko ubrane w niesamowicie barwną i płynną prozę. To musiało się udać.
Pierwsze skojarzenie na hasło 'Anne Rice' to oczywiście Kroniki Wampirów, cykl, który dobrze się zaczął, potem zdegenerował i - na cale szczęście - już się skończył. Zło jednak się dokonało, i psychoza na punkcie krwiopijców, której obecnie doświadczamy, jest, w dużym stopniu, jej właśnie winą. Zanim jednak pani Rice zaczęła taśmowo produkować opowieści o wampirach, rozdmuchując je do absurdalnych wręcz rozmiarów, zanim się nawróciła i zaczęła pisać ku chwale Pana, i zanim wreszcie się z Kościoła wypisała, powstała jej trzecia z kolei książka, nie będąca częścią żadnego cyklu i w której, Bogu dzięki, nie pojawia się nic nadprzyrodzonego.
Nikt nie może mieć wątpliwości, że Anne Rice jest utalentowaną pisarką, jednak czasem można mieć zastrzeżenia co do jej dobrego smaku. W „Krzyku…” presja, której później uległa, by tworzyć kolejne wysmakowane językowo, ale kompletnie miałkie horrorki, jeszcze nie dała o sobie znać. Mamy więc powieść napisaną z równą zręcznością, ale pełną treści, popartej w dodatku imponującymi studiami nad epoką. Podczas lektury można autentycznie poczuć „powiew muzyki”, usłyszeć arystokrację oklaskującą śpiewaków w operach Wenecji, Neapolu i Rzymu, posmakować karnawału, a nawet zaangażować się w barwne sceny homoerotyczne.
Teoretycznie kastraci nijak mają się do wampirów, ale w gruncie rzeczy Anne Rice i tym razem eksploruje zbliżone środowiska. W końcu wampiry też zostały w pewien sposób pozbawione płci, a inność jest dla nich brzemieniem. Stoją gdzieś na skraju społeczeństwa, są jednocześnie wyobcowane i podziwiane, nieszczęśliwe i potężne.
Kastraci, egzystując poza światem tradycji i odpowiedzialności za ród, oraz wolni od przynależności do jednej płci, dysponowali ogromną jak na owe czasy swobodą seksualną. Nie byli w pełni mężczyznami, więc ich związki nie wywoływały w muzycznym światku zgorszenia. Publiczność kochała ich głosy i kreacje na tyle, by podczas występu Cafarelliego wołać „Evviva il coltello!” – „Niech żyje nóż”, jednak poza światem muzyki skazywała ich na pogardę. Ich wzrost, długie kończyny i rozwinięte klatki piersiowe sprawiały, że w rolach kobiecych dysponowali ogromnym czarem, ale jednocześnie pełnili rolę boskich dziwadeł, stworzonych tylko dla muzyki.
Życie kastrata było jednak dla Tonia Treschi - bohatera Krzyku - czymś innym, niż dla utalentowanych biedaków, którzy dzięki operze mieli szansę na życie w luksusie. Dla nich talent był raczej wybawieniem niż brzemieniem, nawet mimo tego, że kastrowano wtedy mnóstwo chłopców, a tylko nieliczni dysponowali zdolnościami wystarczającymi do prawdziwej wielkości.
Tonio wywodził się z poważanej rodziny weneckich patrycjuszy. Jego zadaniem, w zastępstwie okrytego hańbą brata, był ożenek i zapewnienie ciągłości rodu. Kiedy wbrew woli został pozbawiony męskości, miotał się w poczuciu straty, z którą nigdy do końca się nie pogodził. Przez długi czas nie decydował się na przyjęcie scenicznej roli kobiety, w końcu jednak perfekcyjna iluzja ułatwiła mu zemstę, nie pozbawioną zresztą goryczy. Końcowa konfrontacja ze sprawcą nieszczęść pokazuje, że być może Tonio miał szczęście, że przypadła mu barwna egzystencja śpiewaka-kastrata a nie weneckiego senatora.
Podczas czytania tej powieści do głowy przyszedł mi dowcip, w którym wszystkie niezbędne elementy bestsellera zawarły się w zdaniu: „Mój Boże, ktoś zerżnął królową! Ale kto?”. W Krzyku w niebiosa znajdziemy bowiem wszystko co potrzebne, aby powstała książka poczytna i wciągająca. Mamy arystokrację, tajemnicę, seks, konflikty rodzinne, rozbudowany wgląd w psychikę postaci i tło historyczno-społeczne, a to wszystko ubrane w niesamowicie barwną i płynną prozę. To musiało się udać.
Twój







