Kroniki Jakuba Wędrowycza
Kroniki Jakuba Wędrowycza opis
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Artur So... Data dodania: 06/02/2011
„Nie należy oceniać książki po okładce.” Ta stara maksyma niesie sporo prawdy, lecz w to przysłowie grafik, Andrzej Łaski wbija widły i śmieje się do rozpuku. Na okładce tak narysował głównego bohatera, że aż czuć od niego bimber. Sytuacja, w której jest pokazany nie jest przypadkowa, można ją odnaleźć zagłębiając się w książkę. Ilustracje są stworzone na wzór wydartych i pogiętych artykułów z gazet. Oprawa graficzna nadaje dziełu prosty, wiejski klimat.
Spodziewacie się kosmitów, duchów i potworów? Tak będzie. Chcecie walk, krwi, strzelanin, alkoholu i śmierci? Tego też nie zabraknie. Oczekujecie udziału w tym wszystkim herosa, który ma ze sobą masę broni? Trochę tego się znajdzie. Jesteście przekonani, że główny bohater to długowłosy mięśniak z nadprzyrodzonymi zdolnościami, który zawsze wychodzi cało z opresji? I tak, i nie. Jakub Wędrowycz , około 80-cio letni egzorcysta amator trzymający zawsze za pazuchą wysoko procentowy trunek (zazwyczaj własnej roboty), to nie wzór super bohatera. Świetnie włada orężem w postaci linki hamulcowej, siekiery, wideł i innego typu powszechną bronią. Posiada rozwinięte zdolności umysłowe - walka z magiem czy duchami, to dla niego pestka. Jego organizm posiada niesamowitą, nadprzyrodzoną umiejętność - niezwykłą odporność na alkohol. Główny bohater wykorzystuje ją codziennie. Jeśli chodzi o edukację, to nie ma się czym pochwalić, ale to daje mu proste spojrzenie na pewne sprawy i pomaga pokonać problemy najkrótszą drogą. No i przede wszystkim wszystkie swoje umiejętności nabył samemu. Jeśli chodzi o Supermana, to pewnie nie założyłby kaloszy i starej, podartej kurtki SS. Wędrowyczowi natomiast bardzo dobrze w takim stroju.
Opisy są barwne, pomagające czytelnikowi wyobrazić sobie świat przedstawiony. Andrzej Pilipiuk nie owija w bawełnę nudnymi, długimi opisami przyrody. To nie jest tutaj ważne. Wystarczy wiedzieć gdzie znajduje się główny bohater oraz co tam robi - to jest najważniejsze. Autor stawia przed nami fakty z życia Jakuba Wędrowycza, a to najbardziej interesuje czytelnika. Książka o ludziach ze wsi nie może być zawiła. Postać stworzona przez pisarza jest prosta i taka też jest ta pozycja - duży plus za to. Język również nie odstaje od tej zasady. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, przy użyciu zrozumiałego, potocznego słownictwa. „Kroniki Jakuba Wędrowycza” składają się z 12 opowiadań. Niektóre z nich są krótkie, lecz wszystkie wysokich lotów z niebotyczną ilością humoru w nich zawartą. Podczas czytania książki uśmiech praktycznie nie schodzi z ust. Bardzo ciekawe są odwołania do innych dzieł. Mieszkaniec Starych Majdan ma zupełnie inne poglądy na temat złotej rybki oraz doskonale wyjaśni nam prawdziwą historię Czerwonego Kapturka.
Książka ma jedną cechę, która chwilami mnie irytowała.. Otóż sytuacje kilka razy diametralnie zmieniają się z niebywałą prędkością. Wszystko się wali i nagle główny bohater wychodzi z opresji bez szwanku, bez dokładniejszego wyjaśniania czytelnikowi jak to się stało. Ot tak sobie, niczym cud. Zaobserwowałem to bodajże dwukrotnie, lecz w odniesieniu do całego dzieła, jest to lekko drażniący mankament.
Lubisz marnować czas i pieniądze? To dzieło nie jest dla Ciebie! Andrzej Pilipiuk stworzył naprawdę dobrą pozycję i chętnie sięgnę po kolejne przygody Jakuba Wędrowycza. Zżera mnie ciekawość cóż nieprawdopodobnego go spotka. Gorąco polecam pełną humoru książkę o najsłynniejszym menelowatym egzorcyście amatorze!
Autor: Paweł Kw... Data dodania: 28/08/2010
Książka jest zbiorem 12 opowiadań, których głównym bohaterem jest tytułowy Jakub czyli zapity, około 80-cio letni żul, zamieszkujący wieś Wojsławice gdzieś w Polsce. Przypadkiem tak się składa, że ów „bohater” (cudzysłów można by, zważywszy na jego niektóre dokonania pominąć, jednak już motywy kierujące działaniami Wędrowycza zmusiły mnie by go wstawić) jest wyjątkowo skutecznym „egzorcystą” (dlaczego i tutaj wstawiłem cudzysłów tego nie wyjawię, ponieważ w sumie sam nie wiem co mną kierowało). Akcja opowiadań toczy się wokół owego "bohatera" i jego niebywale odważnych poczynań, polegających głównie na: piciu bimbru i Perły Mocnej, warzeniu bimbru, rozmowach ze świniami, duchami, zjawami, trupami, policją, kolegami od kielicha i… w razie gry któreś z wyżej wymienionych zrobi coś co się dziadkowi nie podoba: zasadzeniu mu kopa z gumofilca, podpaleniu, rypnięciu siekierką…
Andrzeja Pilipiuka poznałem za sprawą sagi Oko Jelenia i trylogii o rodzie panien Kruszewskich. Pióro autora jest rozpoznawalne w każdej z tych książek jednak Kroniki są nieco inne. Zastanawiałem się zawsze, dlaczego wypisywano na okładce tych powieści „Produkt literacki wolny od Jakuba Wędrowcza”.
Odpowiedzi są dwie.
Humor, którego odmówić Kronikom nie można, jest dosadny, bezpośredni, rubaszny a momentami wręcz obleśny – to pierwszy powód. Mimo to, nie razi pod jednym wszakże warunkiem i to jest drugi powód, Wędrowycza należy „zażywać” po kawałku. Obawiam się, że połknięty w całości może być niestrawny, jednak odpowiednio dawkowany, jako antidotum na naszą narodową głupotę, której wokoło nie brak, jest wręcz genialny. Owe dwie cechy jako mocne strony, są dyskusyjne, o czym niżej, stąd wyżej wspomniany zapis na okładkach późniejszych powieści Pilipiuka.
Wspomniany humor oraz warunkowa strawność to największe zalety, ale i wady „Kronik Jakuba Wędrowycza”. Uśmiałem się nieraz podczas czytania. Niektóre z opowiadań są genialne, że wspomnę „Hotel pod Łupieżcą” czyli Wędrowycz na urlopie. Poczucie humoru jednak rzecz nierówna i nie każdemu musi przypaść do gustu. Zaryzykuję stwierdzenie, że książka raczej kierowana jest do brzydszej części społeczeństwa.
Czy więc warto „Kroniki Jakuba Wędrowycza” przeczytać?
Warto!
Mało tego. Jest to książka którą dobrze mieć na półce! Na własnej skórze przetestowałem, że nie ma lepszej metody na odreagowanie po ciężkim dniu pełnym wrednych ludzi, niż lektura jednego z opowiadań. Szef Cię nęka? Współpracownik drażni? Klienci napastują? Jest na to tylko jedna odpowiedz:
„- A takiego wała – bąknął Jakub”
Ot i macie pełny obraz.
Polecam!
[Opublikowano równiez na moim blogu www.podsluch.wordpress.com]
Autor: Robert Fr... Data dodania: 08/07/2010
Ile dokładnie ma lat? Tego nie wiadomo, ale podobno coś koło setki. Cały ten czas nie upłynął mu jednak na wypoczynku. Co to, to nie. Masa przygód w różnych miejscach, nabytej wiedzy i nowych umiejętności, a także ogromna różnorodność i ilość wypitych trunków wysokooktanowych. Czasami ma się wrażenie, że Wędrowycz był już wszędzie, robił już wszystko i …wszystko już pił.
Wędrowycz jednak nie wyróżnia się wyglądem i zachowaniem z otoczenia. W Wojsławicach, a najczęściej w tamtejszej knajpie można go spotkać w towarzystwie nie mniej żywotnych i zadziornych degeneratów. Łączy ich wiele: wszyscy przeżyli dwie wojny światowe, zmagali się z PRL-em, a teraz jeszcze z III RP; nienawidzą Niemców i obcych (tj. Amerykanów), a najbardziej kochają mocne „wykwintne” trunki. Jeśli zajdzie potrzeba, murem staną za Jakubem. Poza tym, są naprawdę wszechstronni. Trzeba znaleźć potencjalnego zabójcę Wędrowycza? da się zrobić. Zrobić pięciogwiazdkowy hotel w starej ruderze? nie ma sprawy.
Chaos na miarę Wędrowycza
Książka składa się z 15 opowiadań o mocno zróżnicowanej długości (od sześciu do ponad osiemdziesięciu stron) i jakości. Są takie, które można przeczytać jadąc autobusem czy stojąc w kolejce. Są i takie, na które trzeba więcej czasu i odpowiedni nastrój. Większość skupia się na satyryzmie głównego bohatera i jego dziwnych perypetiach, ale jest też kilka (np. „Przeciw pierwszemu przykazaniu”), które bardzie pretendują do kategorii horroru. Nie zawsze też Wędrowycz jest głównym bohaterem, ale zawsze się gdzieś pojawia :)
Jakiegoś ładu chronologicznego czytelnik w tej książce nie użyczy. W jednym opowiadaniu wspomniany zostaje wiek Jakuba: 83 lata, jakoś w okresie PRL, ale już pod koniec książki jest wzmianka o Lepperze. Podobnie, niektórzy poboczni bohaterowie giną, a już w następnym opowiadaniu żyją i mają się dobrze. Czy taki chaos uznać za zaletę czy wadę? Tutaj to chyba zaleta. Czytelnik ma możliwość niezależnego podejścia do każdego opowiadania, książkę można czytać zarówno od końca jak i od początku. Podobnie sprawa się ma z czytaniem kolejnych książek o Wędrowyczu, bo tu też zbytniego porządku nie ma.
Do czytania trzeba na pewno podejść z dużym dystansem, zarówno do samej treści, stylu, jak i głównego bohatera. Zawiedzie się ten, który szuka w Wędrowyczu uosobienia wszelkich cnót i wzoru do naśladowania. Ten, który chciałby ładnie sklecony tomik opowiadań zakończonych górnolotnymi wnioskami też będzie rozczarowany. Chaos w tej książce jest prawdopodobnie odbiciem chaosu w umyśle Wędrowycza. Sam język cechuje prostota i brak przydługich opisów. Za to notorycznie pojawiają się archaizmy i naleciałości językowe charakterystyczne dla mieszkańców bloku wschodniego.
Jakby mało było opowiadań to w równie chaotyczny sposób, w książce zostały umieszczone: horoskop, oryginalny przepis na Hot Doga, protokół zatrzymania Jakuba Wędrowycza oraz intrygujące ogłoszenia drobne. Ciężko się nudzić.
Autor: Tomasz So... Data dodania: 07/04/2009
Autor: Bartłomiej Ju... Data dodania: 11/03/2009
Twój







