Literadar Literadar
Kamienna Ćma

Kamienna Ćma

  • Paweł Matuszek
  • Oprawa: Twarda
  • Ilość stron: 258
  • Rok wydania: 2011
  • Wydawnictwo: MAG
  • Wymiary: 17.5 x 22.5 cm
  • ISBN: 978-83-7480-217-8

  • nasza cena:
    32,00zł
    Cena rynkowa: 35,00zł
    Rabat: 8.57%
    Oszczędzasz: 3,00zł

    Wysyłka w ciągu: 2-3 dni
    Czas i koszty dostawy »
    Ocena klientów: (4.88)Oceń klikając na gwiazdkę
    Recenzje »

    Kamienna Ćma opis


    W szarej wieży na pustkowiu mieszka Beddeos, człowiek, który nie wie, jak się tam znalazł, i nie pamięta, co robił i kim był, zanim trafił do tego miejsca. Wraz z Tyfonem, mechanicznym pomocnikiem, próbuje przeżyć w tych niegościnnych stronach i szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jednakże splot dziwnych wydarzeń i spotkań z niezwykłymi istotami sprawi, że tajemnice powoli same zaczną się wyjaśniać. Ale czy Beddeos rzeczywiście jest gotów zmierzyć się ze swoją przeszłością i z tym, co kryje się głębiej, w bezdennej otchłani umysłu - prawdą o jego człowieczeństwie i świecie, w którym żyje?

    Paweł Matuszek czerpie pełnymi garściami z imaginarium fantastyki, ale pozostaje twórcą całkowicie odrębnym. Bawi się akcesoriami gatunku - zaginionymi rasami, postapokalitycznymi światami, tajemniczymi artefaktami, maszynami ożywianymi mocą umysłu - mnożąc zastawione na czytelnika pułapki. Bo "Kamienna Ćma" nie jest zwykłą baśnią inicjacyjną, mimo że mamy tu zagadkowego bohatera, który wyrusza na poszukiwanie swojej tożsamości. Im bardziej bohater zanurza się w świat, oryginalny, bogaty i wielowarstwowy, tym wyraźniej odsłaniają się kolejne warstwy złudzeń. Złudzeń bohatera, który będzie musiał zakwestionować własne wyobrażenia, i złudzeń czytelnika, który przywykł do epickich konfliktów, walk i wędrówek. Tymczasem Matuszek zaciera w "Kamiennej Ćmie" granicę pomiędzy światem i bohaterem. Nie dekoduje rzeczywistości, nie wyjawia czytelnikowi rządzących nią praw, ale wciąga go w fascynującą, symboliczną opowieść o zmianie, o poznaniu i samoświadomości.

    KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ

    Gowda Shilpi Somaya
    Ian R. MacLeod
    Anna Brzezińska, Jakub Ćwiek, Michał Krzywicki, Jakub Nowak, Łukasz Orbitowski, Paweł Paliński, Jacek Piekara, Krzysztof Piskorski, Andrzej W. Sawicki, Marcin Wełnicki
    Rene Goscinny

    • WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...

    recenzje naszych klientów     

    Autor: Katarzyna Ja... Data dodania: 13/12/2011


    Czekałam na Kamienną Ćmę. Czekałam na powieść, która mnie zaskoczy, zaciekawi i wciągnie w swój świat. Czekałam na coś nowego w mej czytelniczej przygodzie. Czekałam na tę książkę.

    Może i Ty chcesz usłyszeć trzepot skrzydeł kamiennej ćmy? Rozwiązać zagadkę ludzkości? Zgłębić tajemnicę pradawnej rasy Abisali? Odgadnąć, co łączy ją z ludźmi? Znaleźć odpowiedź na pytania: „dlaczego kamień leży tam, gdzie leży”, „czy to wiatr porusza flagą, czy flaga wiatrem”? Dowiedzieć się, czy istnieją inne światy? Wiesz, gdzie szukać…

    Kamienna Ćma to powieść, w której wiele się dzieje. Od pierwszej strony zostajemy wrzuceni w całkowicie nieznane otoczenie. Paweł Matuszek przenosi nas na piaszczystą pustynię, na środku której stoi samotna wieża z kamienia. Z czasem o świecie wykreowanym przez autora dowiadujemy się więcej, bowiem wraz z głównym bohaterem eksplorujemy coraz to dalsze połacie pustynnej krainy. Już na samym początku daje się zaobserwować fakt, że świat zbudowany został odśrodkowo. Z każdą stroną książki zataczamy szersze kręgi wkoło wieży, aby w końcu dokładnie zaznajomić się z topograficzno-geograficzną strukturą Usimy, czyli planety, na której rozgrywa się akcja. Poznajemy pradawne cesarstwo, ruiny starożytnych miast, tętniące życiem metropolie, czy kolonie obcych, tajemniczych istot. Głównym bohaterem jest Beddeos, człowiek - czyli reprezentant raczej rzadko spotykanej na Usimie rasy - pełniący funkcję strażnika zamieszkiwanej przez niego wieży. Beddeos zajmuje się przekazywaniem poczty, wydawaniem zapasów wody oraz glejtów pozwalających na przekraczanie granic cesarstwa, ale tak naprawdę nie wie dlaczego, w jakim celu i od kiedy to robi. Z czasem spokojne życie strażnika zakłócają dziwne wydarzenia, a jego samego zaczynają dręczyć pytania o jego przeszłość. Poszukiwanie siebie i swoich wspomnień to główny wątek książki. Beddeos odkrywa poszczególne wspomnienia i wyrusza w podróż, podczas której nie tyle dowiaduje się więcej o swoim przeznaczeniu, co o losach całej ludzkości. Poznajemy go jako buntownika, który nie pasuje do rzeczywistości, w której przyszło mu żyć, a zmiany, które udaje mu się wprowadzić w czyn i tak nie są w stanie go zadowolić.

    Akcja powieści rozgrywa się na dwóch pozornie niezwiązanych ze sobą płaszczyznach. Dzieje Beddeosa i nadbudowana wokół nich rzeczywistość tworzą pierwszy plan. Drugi plan natomiast spełnia rolę wyjaśniającą: przedstawia miejsca i istoty oddalone o setki kilometrów od kamiennej wieży, przekazuje czytelnikowi enigmatyczne informacje na temat przeszłości strażnika oraz pozwala na zaobserwowanie czynników sterujących Usimą. W tej książce to czytelnik posiada przewagę nad głównym bohaterem. Zazwyczaj jest tak, że informacje o samej postaci czerpiemy bezpośrednio od niej, wiemy tyle, ile zechce nam zdradzić, względnie obserwujemy jego poczynania i dochodzimy do własnych wniosków. W Kamiennej ćmie jest inaczej. Już po kilkunastu stronach książki wiemy więcej o Beddeosie niż on sam o sobie. Co ciekawe, losy głównego bohatera są jedynie pretekstem do opisania szerszego tematu, którym jest konflikt na linii człowiek – system. Tłem powieści jest bowiem walka ludzkości o przetrwanie w świecie rządzonym przez kolektyw Raziri, czyli bliżej nieokreślony byt sterujący życiem większości istot, ale ponad wszystko pragnący zdominować całą planetę i nie dopuścić do zmiany takiego stanu rzeczy.

    Całą kompozycję książki określiłabym jako szkatułkową – z tym, że poznanie dokonuje się tutaj metodą indukcyjną – od szczegółu, najmniejszego pudełeczka, do ogółu – największego. System ten odnosi się do wszystkich elementów fabuły – od konstrukcji bohaterów, poprzez akcję, do budowy świata. Choć taki zabieg wydaje się być ciekawym, to jednak jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Okazuje się, że, tu pozwolę sobie na tautologię, szczegóły nie są wcale zbyt szczegółowe. Brakuje mi głębszych, dokładniejszych opisów, które ułatwiłyby ogólną orientację w akcji. Zdarza się, że dopiero po kilkudziesięciu stronach dowiadujemy się, o czym tak naprawdę czytaliśmy od dłuższego czasu (np. co to jest Raziri).

    W książce, oprócz Beddeosa i jego przyjaciela Abreta, nie znajdziemy szczegółowych charakterystyk postaci. Krąg głównych bohaterów, prócz wyżej wymienionych, tworzą: pomocnik strażnika – Tyfon, będący nieco staroświeckim robotem, Horta – wódz małych ludzi, ukrywający swoją prawdziwą tożsamość i cele, obsydianowy olbrzym obdarzony wielką siłą i tajemniczy byt zwany Pilsh Draq przenoszący się w czasie i przestrzeni poprzez pleśń. Przez strony książki przewija się wiele innych postaci, ale właściwie nie są zbyt ważne, wypełniają fabułę i mają funkcję eksplanacyjną.

    Powieść określiłabym jako baśń science – fiction. Przeplatają się w niej bowiem zarówno elementy baśniowe, jak i fantastyczno-naukowe. Często zdarza się, że akcja powieści przeskakuje ze skrajności w skrajność z typowej tematyki science – fiction w baśniowość i odwrotnie. Z jednej strony mamy zatem świat zdominowany przez roboty, maszyny, wirtualne komputery, wyższą technologię, organizmy biotechniczne, czy inne rasy jak: perusi – inteligentne pająkowate stwory, badające świat, trutle – małe, tchórzliwe istoty kształtujące drewno według siły własnej woli, budując z drzew kroczące miasta albo czenkro – pasożytnicze insekty żerujące na żywych organizmach Usimy. Z drugiej natomiast w tym samym świecie egzystują stworzenia takie jak: kamienne olbrzymy, mali ludzie, czarodziejskie wręcz istoty, czy wreszcie dysponujący ogromną mocą i wiedzą Inabulus Knalb, zamknięty w swojej niedostępnej twierdzy na krańcu świata, przypominający mi trochę Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Za tym, że w tej książce element baśniowości odgrywają istotną rolę świadczy ponad to fakt, że właśnie dzięki starożytnym baśniom bohater odkrywa swoje przeznaczenie i rozwiązuje zagadkę ludzkości. Co ciekawe, ta realna strona, czyli w tym przypadku wszystko to, co znajduje się po stronie science – fiction, zdaje się nie wierzyć w istnienie swojego baśniowego odpowiednika.

    Jeśli chodzi o stronę techniczną książki, to nie można jej nic zarzucić. Nietypowym elementem jest wprowadzenie zróżnicowania fontów – kwestie wypowiadane przez niektórych bohaterów zapisane są czcionką odpowiadającą charakterom danych postaci. Oprawa graficzna pozycji idealnie koresponduje z jej treścią. Zarówno okładka, jak i ilustrowana historyjka wewnątrz powieści doskonale oddają tajemniczy charakter książki. Tu wielkie uznanie dla grafika, Irka Koniora, twórcy m.in. okładek do kolekcjonerskiego wydania dzieł Gaimana, który odwalił kawał dobrej roboty.

    Podsumowując, Kamienna Ćma jest naprawdę pozycją godną uwagi – niespotykaną, wciągającą, nowatorską. Dla szarego człowieka, nieobeznanego zbytnio z gatunkiem science – fiction, momentami może być lekturą trudną i wymagającą. Wszystkim, którzy, jak ja, mają problemy z zapamiętaniem nietypowych nazw, polecam stworzenie mini-słowniczka – ułatwia sprawę, zwłaszcza na początku. Zasadniczo jednak książkę czyta się bardzo przyjemnie, ba, właściwie to nie można się od niej oderwać. Gorąco polecam.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Natalia Ty... Data dodania: 24/08/2011


    Nazwisko Pawła Matuszka na pewno nie jest obce osobą, które uważnie śledzą zdarzenia otaczające świat fantastyki lub choćby czytają miesięcznik "Nowa Fantastyka". Autor był redaktorem naczelnym owego magazynu, a od dwutysięcznego dziesiątego roku jest redaktorem naczelnym polskiego wydania kwartalnika "Fantasy & Science Fiction". Mnie osobiście nazwisko pana Pawła Matuszka migało gdzieś pomiędzy innymi, kiedy czytałam "Nową Fantastykę", jednak w tamtych czasach nie byłam jeszcze jej wielką fanką, więc nie było mi ono też bardzo znane. Wiadomo z wiekiem zainteresowania człowieka się zmieniają, a kiedy pan Paweł zajmował się tym magazynem, ja rozpoczynałam raczkowanie z książkami fantasy, a "Nową Fantastykę" czytałam sporadycznie, nie to co teraz. Przekonałam się, że niektórzy nasi pisarze są świetni i przewyższają zagranicznych, więc za każdym razem, kiedy przeczytam dobrą książkę polskiego autora, staram się wam udowodnić, że naprawdę nic jej nie brakuje. Wśród moich recenzji jest naprawdę wiele takich opinii, niektóre są naprawdę bardzo naglące. Po co wam to wszystko mówię, a raczej po co wam o tym przypominam, któryś raz z kolei? Chce abyście mieli pewność, że następująca opinia na temat "Kamiennej Ćmy" jest moim kompletnym odczuciem po ukończeniu lektury. Moim celem nie jest podlizanie się wydawnictwu, od którego otrzymałam książkę, ani samemu autorowi, bo może on się też nie zgodzić z moim zdaniem i tak już bywało, gdyż naruszam wszystkie aspekty swoich emocji, plusów i minusów. Więc, aby było całkiem jasne. Moja opinia: całkowicie tak. Zachwalanie książki w celach komercyjnych, sprzedaży: nie. A moje zdanie na temat "Kamiennej Ćmy" Pawła Matuszka jest następujące... fenomenalna książka. Nie jest oczywiście tak, że wszystko mi się w niej podoba, ale większość. Tak, więc zacznę najpierw od plusów, których jest znacznie, znacznie więcej. Głównym bohaterem "Kamiennej Ćmy" jest Beddeos. Mężczyzna jest zagubiony w świecie w którym, ni z gruszki, ni z pietruszki się znalazł. Nie wie nic o sobie, przyczynie z powodu, której się znalazł w kamiennej wieży oraz otaczającym go świecie. Oprócz niego jedynym mieszkańcem wieży jest Tyfon. Mechaniczny kompan, poruszający się na gąsienicach, porozumiewający się za pomocą wyświetlacza. Tyfon, tak samo jak Beddeos nie wie kto go stworzył, nauczył tego co potrafi. Oboje wiedzą tylko jedno (Beddeos po wytłumaczeniach Tyfona), wieżą w której się znajdują ktoś musi się opiekować, tak samo ludźmi, którzy do niej przybywają. No i pierwszą rzeczą, która wyróżnia się od normalnych książek, w których występują postacie z zanikami pamięci jest Tyfon. Nieodstępnym przyjacielem jest maszyna, który wiele razy rozśmieszał i cały czas budził w sercu uczucie niewinności. To był pierwszy plus, który bardzo mi zaimponował, a teraz pozostałych kilka. Oprócz Tyfona i Beddeosa, którzy są niezłym duetem, mamy kilka innych postaci. Autor postanowił w swojej książce wykreować własny świat, więc czemu nie? Postacie też są własne. W dziele Pawła Matuszka mamy do czynienia z tajemniczym plemieniem Małych Ludzi lub na przykład władzami wyższymi, jak Najstarszym. Oczywiście nie brakuje też ludzi, jednak ci w wyniku Przeskoku zniknęli z powierzchni ziemi, uratowała się jedynie tylko garstka. "Kamienna Ćma" przedstawia w sobie istnienie zupełnie innego świata, który mógł powstać jedynie za pośrednictwem wyobraźni autora. Znajdziemy w niej nowe istoty, miasta, zjawiska, maszyny i jest tylko jeden minus tego wszystkiego, który na początku może odstraszyć, szczególnie niecierpliwych. Paweł Matuszek w swojej książce daje nam gotowy, postawiony już świat. Nie poznajemy Beddeosa w momencie, kiedy budzi się w wieży, on tam już jest. Autor też szczegółowo nie opisuje postaci, które nasi dwaj bohaterowie poznają podczas swoich przygód - przynajmniej nie na początku. Dla młodszej młodzieży, która przyzwyczaiła się, że zagraniczni autorzy wyjaśniają wszystko już na początku i na bieżąco, może to być uciążliwe. Dla mnie też było i nieco zniechęcało do książki, ale miałam już do czynienia z podobnymi sytuacjami, jednak nie na taką skalę. Doświadczenie mimo wszystko mówiło mi, że książka będzie super i z czasem zacznę łapać o co w tym wszystkim chodzi, nie myliłam się. "Kamienna Ćma" okazała się przebojowym dziełem. Nie spotkałam się chyba jeszcze z tak różnorodnym, fantastycznym światem oraz tyloma zagadkami do rozwiązania. Autor w swoim najnowszym dziele nie bawi się jedynie sensem istnienia człowieka i innymi zagadnieniami. W "Kamiennej Ćmie" znajdziemy różnorodną czcionkę. Normalny tekst jest pisany zwykłą, dość dużą czcionką, jednak dialogi wypowiadane przez Tyfona lub jakieś inne tajemnicze artefakty są napisane już inaczej. Takie zjawisko uderza nie tylko prosto do wyobraźni, ale ciekawie też wygląda pod względem wizualnym. Książka posiada śliczne wydanie z pięknymi obrazkami w swoim wnętrzu. Naprawdę warto zapoznać się z tym dziełem. Dla niektórych brak dokładnych opisów, może okazać się męczarnią, ale patrząc na to z innej strony, to autor zmusza nas do ruszenie szarymi komórkami i własną wyobraźnią. "Kamienna Ćma" może też być doskonałą okazją do podziwiania naszego polskiego języka. Dotychczas miałam okazję zapoznać się z wieloma książkami polskich autorów, jednak nie przypominam sobie, aby ktoś posługiwał się tak bogatym słownictwem jak Paweł Matuszek. Czytając jego dzieło trzeba przystopować, aby wchłonąć każde słowo, inaczej się nie da. Autor zapewne bogate formułowanie wyobraźni w zdania zawdzięcza wieloletniemu doświadczeniu, z którego trudno byłby nie skorzystać. Książka jest dziełem które utrwali się w mojej pamięci na długi czas i, do której zapewne za kilka miesięcy, bądź lat z wielką chęcią wrócę. Pamiętajcie jednak, że nie zależnie od tego, jak bardzo Tyfon jest podobny do "WOLL-E'ego" tak książka nie jest dla dzieci, chodź na pierwszy rzut oka na taką właśnie wygląda. To piękna baśń fantasy, ale dla doroślejszych odbiorców.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Anna Ka... Data dodania: 16/08/2011


    Kiedy tylko otworzyłam paczkę i zobaczyłam jak jest wydana rzuciłam wszystko inne i zaczęłam ją czytać. Wydanie książki bardzo mi się spytało. Oprócz twardej oprawy książka ma większy rozmiar niż standardowy co trochę utrudniało mi wygodnego trzymania jej podczas czytania.


    W większości nowości z książek fantastycznych występują wampiry, zmiennokształtni, anioły albo podobne stworzenia. Ciesze się, że wydają jeszcze inne książki fantastyczne i to napisane przez naszych rodowitych autorów.


    W środku książki znajdziemy bajkę dla dzieci pod tytułem ,, Dlaczego kamień leży tam gdzie leży?", która na początku była dla mnie wielkim zaskoczeniem, lecz kiedy przeczytałam wszystkie strony przed tą bajką to dowiedziałam się, że wyjaśnia ona wiele wątków z całej poprzedzającej ją historię.


    Czytając książkę po mniej więcej stu dziesięciu stronach miałam wrażenie, że książka powinna się już skończyć, gdyż pomału zaczynało największe emocje opadać i myślałam patrząc, że zostaje jeszcze ponad połowa książki, że zapowiada się nuda, ale się pomyliłam. Czytając dalej znów zaczynało się wszystko podnosić. Historia nabierała nowych wątków i zaskakujących nas wydarzeń.


    Po przeczytaniu książki po głowie krążyła mi tylko jedna myśl ,,hmm ciekawe", które powtarzałam dla wszystkich kto się pytał o tę książkę. Zastanawiając się teraz nad ,,Kamienną ćmą" sama jestem zaskoczona, że ta książka mi się spodobała. Kiedy zdarzyła się okazji by otrzymać tę książkę bardzo długo się wahałam czy mi się ona spodoba, gdyż jej historia jest dość nietypowa, lecz się nie zawiodłam i cieszę się, że miałam przyjemność ją przeczytać.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Joanna Sa... Data dodania: 29/07/2011


    Beddeos mieszka w wieży na pustkowiu, gdzie wydaje glejty i wodę wędrowcom. Jego jedynym towarzyszem jest robot Tyfon. Beddeos nie pamięta nic ze swojego życia przed wieżą, nie wie jak i dlaczego się tam znalazł i wszystko wskazuje na to, że już tak pozostanie. Aż pewnej nocy bohaterowie, zaciekawieni dziwnym blaskiem na horyzoncie, wyruszają żeby zobaczyć źródło blasku. Spotykają wtedy kilka niezwykłych istot, a spotkanie to zaowocuje wieloma dziwnymi wydarzeniami, które w końcu doprowadzą do tego, że kawałki układanki w głowie Beddeosa zaczną wracać na swoje miejsce.

    Bardzo ciekawa lektura, muszę przyznać. Na początku trochę drażniło mnie to, że autor rzuca nas na głęboką wodę i niczego nie wyjaśnia, przez co trudno było mi się wczuć w klimat. Ale dezorientacja na szczęście szybko minęła. Kiedy już się przywyknie do wszystkich nazw i pojęć [mimo, że ciągle nie znamy ich znaczenia] czyta się naprawdę dobrze. I wciąga już od pierwszych stron. Od samego początku zżera nas ciekawość co takiego spotkało Beddeosa i dlaczego nie pamięta swojego życia. Na odpowiedzi musimy jednak cierpliwie czekać do końca, a niektórych i tak nie dostaniemy podanych gotowych na tacy. Trzeba się samemu wysilić i pomyśleć. Jakże to potrzebne rozwiązanie w czasach, kiedy zakończenia książki możemy domyślić się zanim jeszcze zaczniemy ją czytać.

    Równie intrygujące jest wydanie książki. Pierwszy raz miałam styczność z książką napisaną zgodnie z zasadą Lopterus Press, która polega na oddziaływaniu na czytelnika nie tylko treścią, ale i wyglądem: kwestie poszczególnych bohaterów drukowane są różnymi czcionkami, dużą rolę odgrywają też ilustracje, a to wszystko niesamowicie działa na wyobraźnię. Wrażenie potęguje barwny język, jakim posługuje się autor oraz sposób skonstruowania fabuły. Tutaj nic nie jest tym, czym się wydaje i wszystko zależy od tego, pod jakim kątem spojrzy się na siebie i otoczenie. Autor, zamiast cokolwiek wyjaśnić, z każdą stroną jeszcze bardziej wszystko komplikuje, bawi się i z głównym bohaterem i z czytelnikiem przeszkadzając w rozwiązaniu zagadki. A to tylko wzmaga ciekawość.

    „Kamienna Ćma” to bardzo specyficzna i złożona powieść, która na pewno nie trafi do każdego czytelnika, ale polecam ją wszystkim, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego, oryginalnego, zmuszającego do myślenia i z dużą dawką surrealizmu.

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!

    Autor: Emilia Zu... Data dodania: 11/07/2011


    Nigdy się jeszcze nie spotkałam z książką skonstruowaną według zasady Lopterus Press, która polega na stworzeniu dzieła oddziałującego na czytelnika w równym stopniu treścią, co stroną wizualną, na którą składają się m.in. ilustracje i różna wielkość czy rodzaj czcionki. Kiedy w moje skromne progi zawitała debiutancka książka „Kamienna ćma” Pawła Matuszka, bałam się jej a jednocześnie chciałam od razu zasmakować nieznanego mi gatunku. Szybko się okazało, że mam do czynienia z pozycją niezwykłą i oryginalną, którą na długo zapamiętam…

    Głównym bohaterem jest Beddeos, żyjący w kamiennej wieży. Wokół tylko piaszczysta pustynia, czyli raczej mało sprzyjające do życia warunki. Człowiek ten nie pamięta jak się tu znalazł ani nie potrafi sobie przypomnieć kim jest i czym się zajmował do tej pory. Jego towarzyszem niedoli jest Tyfon, mechaniczny pomocnik, wraz z którym nasz bohater będzie starał się zrozumieć siebie i poznać zagadkę ludzkości. Liczne spotkania z dość nietypowymi bohaterami, jak i pewne wydarzenia dadzą wskazówki, gdzie tej prawdy szukać. Bohater usilnie stara się zrozumieć siebie i otaczającą go rzeczywistość. Kiedy wydaje się, że już osiągnął sukces okazuje się, że to tylko złudne nadzieje a coraz to nowe fakty i przeciwności losu każą mu zagłębiać się w umysł jeszcze głębiej i głębiej. Czy Beddeos pozna prawdę? W środku książki znajduje się ilustrowana opowieść, która okaże się kluczowa w rozwiązaniu tej zagadki.

    Obcowanie z książką „Kamienna ćma” jest tak dziwnym doznaniem, że nawet trudno ją opisać i w słowach recenzji zawrzeć bogactwo formy i treści jakie stara się nam przekazać. Z pewnością książka szokuje. Od początku trafiamy w dziwny, nieznany nam świat, który małymi kroczkami będziemy zgłębiać. Ciągle przeplatanie wątków realnych i baśniowych, coraz to nowe przygody i kłopoty oraz ciekawi bohaterowie, to tylko początek pozytywów.

    Autor bawi się różnymi formami, symbolami, tworzy pułapki nie tylko dla bohatera, ale również dla czytelnika. Pełno tu zagadek, łamigłówek i aluzji, które będą mocno utrudniać bohaterowi poznanie prawdy o sobie i odnalezienie własnej tożsamości. Dlaczego autor tak bardzo komplikuje fabułę? Otóż w tym cały urok, aby nie wszystko było dane nam jak na dłoni a przyjemności z odkrywania coraz to nowych miejsc, postaci i pokonywanie kolejnych wyzwań z pewnością wciągną Was bez reszty. Warto pamiętać, że tu nic nie jest oczywiste i nic nie jest takie, na jakie wygląda…

    „Kamienna ćma” to tajemnicza, inteligenta, wielopłaszczyznowa powieść science fiction, mająca w sobie magię baśni, zagłębianie się w zakamarki umysłu charakterystyczne dla książek psychologicznych, surrealizm czy też elementy postapokaliptyczne. Nie da się jej zaszufladkować ani w kilku zdaniach określić a dzięki intrygującej formie oraz treści, zaspokoi potrzebę intelektualnych wyzwań niejednego czytelnika. Polecam!!!

    Czy recenzja jest pomocna?: Recenzja jest pomocna! Recenzja nie jest pomocna!