Gwałt
36,00zł
Cena rynkowa: 39,90zł
Rabat: 9.77%
Oszczędzasz: 3,90zł
Recenzje »
Gwałt opis
To miała być zwykła rozprawa sądowa w mieści Płocku, ale czy nią była? Czy to gwałt czy nie-gwałt? Czy to cnota czy nie-cnota?
Pewien prokurator, trwale zainteresowany płcią piękną, w szczególności dociekliwą dziennikarką śledczą oskarża gwałciciela, osobiście dokumentując obronę własną. Zramolały sędzia prowadzi sprawę w sposób budzący oszołomienie i paraliż mowy. Dziennikarka podczas procesu rozmawia z własną broszką i rozpoznaje grecki profil dawnej sympatii, która umiała dobrze pływać.
A w tle majaczą się silne kanaty i machloje wysoko postawionych urzędników i ich złotych dzieci – i wszystko to w uroczej atmosferze głębokiego PRL-u.
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Joanna La... Data dodania: 12/10/2011
Pani Joanna zatraciła ostatnimi czasy umiejętność budowania spójnej, logicznej, żywej i interesującej akcji w książkach, w których podmiot liryczny jest zarazem alter ego autorki. Być może dlatego tym razem wróciła do czasów, które doskonale zna i lubi - pełnego absurdów, błędów i wypaczeń PRL-u.
Pomysł dobry, realizacja znacznie gorsza. Pomysł, aby głównym wątkiem uczynić absurdalną sprawę sądową o gwałt, który gwałtem wcale nie był jest nawet interesujący, ale sama książka już stanowczo nie. Nawet biorąc poprawkę na to, że postaci Chmielewskiej są zwykle oryginałami i ich postępowanie jest co najmniej nietypowe to... Głowna bohaterka Stefcia (być może niezamierzone nawiązanie do Trędowatej) jest po prostu nie do zniesienia. "Niedogwałcona dziewica" o dowcipie i polocie wołającym o pomstę do nieba, której początkowe niemalże hrabiowskie aspiracje sprowadzają się do zdobycia miejscowego lowelasa z kryminalną przeszłością, którego chce sprowadzić na dobrą drogę (czyżby z kolei inspiracja Potopem?). Jej wybranek, który uparcie wozi kochanki na igraszki na łonie przyrody taksówką, Zarzycka rodzaj powiatowej heroiny i tak dalej. Znacznie ciekawsze są postaci poboczne, np. sędzia czy zakochany w Kajtusiu kościotrup i jej mąż.
Sama akcja zawiązała się poprawnie, na początku umiejętnie wzbudzone jest zainteresowanie rozprawą, ale ta niestety nie spełnia oczekiwań. I spełnić ich nie może, bo przez ile stron można się przedzierać przez rozważania o tym ile kto wypił kieliszków, kto nalewał alkohol i co właściwie się stało owego wieczora. No, sama symulacja gwałtu i kilka jeszcze scenek jest smakowitych i dla nich chociażby warto do tej książki zajrzeć. Szkoda, że jest ich tak mało, ale wydaje się, że w "Gwałcie" akcja celowo ograniczona jest na rzecz dialogów, co może być próbą powrotu do sprawdzonego w wielu innych książkach dowcipu słownego, ale chyba właśnie tego dowcipu zabrakło. Nie było zabawnych skrótów myślowych ani lapsusów tak charakterystycznych dla książek Chmielewskiej, no może poza kilkoma perełkami, ale jednak nie tego kalibru co chociażby w powieści "Wszyscy jesteśmy podejrzani".
Miłośnicy książek p. Joanny pewnie tę pozycję kupią, ale w podróż zabiorą raczej "Upiorny Legat" albo "Lesia", bo "Gwałt" nie zachwyca, nie wciąga i nie chce się go polecić innym.
Autor: Maria Gu... Data dodania: 27/07/2011
Tym kryminałem Chmielewska powraca do korzeni. Przenosi nas w czasy głębokiego PRL-u, czasu niezwykłych absurdów. Niewątpliwie mocno absurdalna jest sama będąca kanwą utworu sprawa o gwałt. Niejaka Stefcia Rucka oskarżyła oto niedoszłego amanta o naruszenie jej cnoty. Wszyscy zdają sobie sprawę z głupoty tego oskarżenia, na sali sądowej bzdura goni bzdurę, na tle tego wszystkiego zaś rozgrywa się pewien prywatny zakład między prokuratorem a dziennikarką śledczą. Ot, i portret czasów, w których wynik rozprawy bywał przesądzony przed jej rozpoczęciem…
Jest zdecydowanie smakowicie. Pomyłki sędziów, z których jeden uparcie wyprzedza zeznania świadków, których nauczył się już przed rozprawą, drugi zaś myli siostrę oskarżonego z pokrzywdzoną – zarzuca przez to nieszczęśnikowi kazirodztwo - bawią niczym przygody nieszczęsnego Lesia próbującego parać się trucicielstwem za pomocą lodów i salmonelli. Do tego wszystkiego dodać można rozkoszne błędy językowe – tu znów niezastąpiony okazuje się pierwszy sędzia - i interesujących bohaterów.
Na plan pierwszy wysuwa się tu sama Stefcia – swoją drogą, sposób wykreowania tej postaci, jak i noszone przez nią nazwisko wydają mi się aż nadto wyraźną aluzją w kierunku Trędowatej… Celem życia dziewczyny jest znalezienie kandydata na męża – koniecznie jednak takiego, który byłby w stanie docenić ofiarowany przez nią skarb, czyli dziewictwo. Nieszczęsny wianek mocno jednak Stefci ciąży, przez co pakuje się w kłopoty. W wydostaniu się z nich nie pomagają niestety koleżanki - równie zabawne, jak sama bohaterka. Poprzez proces rozgrywają swoje prywatne porachunki. Zeznania świadków okazują się więc być nieco zaskakujące. Co najdziwniejsze, ze znalezionych przeze mnie informacji wynika, że Joanna Chmielewska miała być kiedyś ponoć świadkiem bardzo podobnego procesu. Trudno aż w to uwierzyć… Podobno jednak najciekawsze historie pisze samo życie, więc – kto wie?
Całe tło utworu jest doskonałym dowodem na to, że opisywanie realiów Polski Ludowej pisarce wychodzi znakomicie. Klimat tamtych czasów, gdy mąż pewnej zgwałconej kobiety oskarżył gwałciciela o zjedzenie niesionej przez nią w siatce kiełbasy – wydawało mu się to zdecydowanie cięższym przestępstwem niż sam gwałt, wszak kiełbasa była wówczas pewnym rarytasem – niewątpliwie śmieszy. Ale i trochę przeraża.
Lekkim minusem utworu jest pewne – dość charakterystyczne dla stylu autorki zamieszanie. Nazwisk pojawia się sporo, trzeba więc sporej koncentracji, by początkowo się nie pogubić. Później jednak czyta się już lekko i przyjemnie – i choć temat jest nieco ciężki, zdecydowanie się tego nie czuje. Polecam serdecznie!
Twój







