Podręczny nieporadnik. Grzebień
nasza cena:
17,00zł
Cena rynkowa: 19,00zł
Rabat: 10.53%
Oszczędzasz: 2,00zł
17,00zł
Cena rynkowa: 19,00zł
Rabat: 10.53%
Oszczędzasz: 2,00zł
Recenzje »
Podręczny nieporadnik. Grzebień opis
W życiu codziennym spotykamy się z rozmaitymi przedmiotami. Wiele z nich wymyślono po to, by ułatwiały nam życie. Żeby jednak uniknąć rozczarowań, napadu melancholii lub bezsilnej złości, dobrze jest wiedzieć do czego dany przedmiot nie służy.
Mamy nadzieję, że ta niewielka książeczka okaże się w tej sprawie pomocna.
Mamy nadzieję, że ta niewielka książeczka okaże się w tej sprawie pomocna.
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Agata Ho... Data dodania: 17/03/2010
Wielkość tej niepozornej książeczki jest nieproporcjonalna do ilości rozrywki, jakiej dostarcza, wzbudzając niekontrolowane salwy śmiechu przy każdorazowym przewróceniu kartki. Ostrożnie! Grozi utratą kontroli nie tylko nad stanem umysłu, ale także i ciała!
„Podręczny NIEporadnik. Grzebień” ukazał się (podobnie jak jego poprzednik brat Młotek) po to, by oszczędzić Tobie, Drogi Czytelniku, Twój cenny czas. Nie musisz już główkować nad rozwiązaniem dylematu „Do czego (nie) służy grzebień?”, ponieważ Profesor Kurzawka i Adiunkt Kwas dołożyli wszelkich starań, byś nie musiał sam przeprowadzać eksperymentów. Obaj panowie w białych fartuchach: sympatyczny, okrągłogłowy profesor o krzaczastych brwiach i przerzedzonej, acz bujnej czuprynie oraz jego asystent - smukły, czarnowłosy, w okularach w rogowej oprawce (któż jeszcze oprócz Kwasa teraz takie nosi?!) od pierwszej strony książki, a właściwie okładki wzbudzają zaufanie. A ja mogę zapewnić, że przeprowadzone przez ten duet doświadczenia nie tylko mają walor naukowy, ale również okazują się niezwykle praktyczne w naszym codziennym, mniej lub bardziej szarym, życiu. No, bo, Drogi Czytelniku, czy znalazłbyś czas na bronowanie zaoranego pola grzebieniem, albo sprawdzanie, czy ten przedmiot wskaże Ci słuszny kierunek świata, gdy wybierzesz się w długą podróż, lub przesiadywanie na grzędzie obok kur, by dowiedzieć się, czy ów grzebień pozwoli Ci stać się kogutem? Nie! Dlatego pozwól, by adiunkt Kwas zrobił to za Ciebie! Wiele z eksperymentów podjętych przez profesora Kurzawkę nie mogłoby się odbyć, gdyby nie pełna poświęcenia dla dobra nauki polskiej postawa jego asystenta. To on nadstawia głowę, by grzebieniem wyciągnąć wnioski, to on nurkuje w zapchanych grzebieniami rurach, to on udaje koguta, on także z gracją tańczy na czarnej płycie odtwarzanej przy pomocy znanego nam, wielozębnego przedmiotu.
Oddajmy zatem głos fachowcom! W końcu od tego są! A ja, wyedukowana na „Podręcznych NIEporadnikach”: „Młotku” i „Grzebieniu”, zachęcona faktem, jaki ogrom czasu i pieniędzy (młotków i grzebieni) przyszło mi zaoszczędzić, z przyjemnością poczekam na kolejny NIEporadnik.
„Podręczny NIEporadnik. Grzebień” ukazał się (podobnie jak jego poprzednik brat Młotek) po to, by oszczędzić Tobie, Drogi Czytelniku, Twój cenny czas. Nie musisz już główkować nad rozwiązaniem dylematu „Do czego (nie) służy grzebień?”, ponieważ Profesor Kurzawka i Adiunkt Kwas dołożyli wszelkich starań, byś nie musiał sam przeprowadzać eksperymentów. Obaj panowie w białych fartuchach: sympatyczny, okrągłogłowy profesor o krzaczastych brwiach i przerzedzonej, acz bujnej czuprynie oraz jego asystent - smukły, czarnowłosy, w okularach w rogowej oprawce (któż jeszcze oprócz Kwasa teraz takie nosi?!) od pierwszej strony książki, a właściwie okładki wzbudzają zaufanie. A ja mogę zapewnić, że przeprowadzone przez ten duet doświadczenia nie tylko mają walor naukowy, ale również okazują się niezwykle praktyczne w naszym codziennym, mniej lub bardziej szarym, życiu. No, bo, Drogi Czytelniku, czy znalazłbyś czas na bronowanie zaoranego pola grzebieniem, albo sprawdzanie, czy ten przedmiot wskaże Ci słuszny kierunek świata, gdy wybierzesz się w długą podróż, lub przesiadywanie na grzędzie obok kur, by dowiedzieć się, czy ów grzebień pozwoli Ci stać się kogutem? Nie! Dlatego pozwól, by adiunkt Kwas zrobił to za Ciebie! Wiele z eksperymentów podjętych przez profesora Kurzawkę nie mogłoby się odbyć, gdyby nie pełna poświęcenia dla dobra nauki polskiej postawa jego asystenta. To on nadstawia głowę, by grzebieniem wyciągnąć wnioski, to on nurkuje w zapchanych grzebieniami rurach, to on udaje koguta, on także z gracją tańczy na czarnej płycie odtwarzanej przy pomocy znanego nam, wielozębnego przedmiotu.
Oddajmy zatem głos fachowcom! W końcu od tego są! A ja, wyedukowana na „Podręcznych NIEporadnikach”: „Młotku” i „Grzebieniu”, zachęcona faktem, jaki ogrom czasu i pieniędzy (młotków i grzebieni) przyszło mi zaoszczędzić, z przyjemnością poczekam na kolejny NIEporadnik.
Autor: Monika Mo... Data dodania: 17/03/2010
Profesor Kurzawka i adiunkt Kwas mają pełne ręce roboty. Kolejny – po młotku – przedmiot, którego niezastosowanie trzeba sprawdzić, to grzebień. Ale, ale paniusiu... konkretniej o książce!
Parafrazując autora, w życiu codziennym spotykamy się z rozmaitymi książkami. Wiele z nich wymyślono po to, by ułatwiły nam życie. Żeby jednak uniknąć rozczarowań, napadów melancholii lub bezsilnej złości, dobrze jest wiedzieć, do czego dana książka nie służy.
Do czego NIE służy ta książka:
- czytania pod ławką na lekcji (nagłe parskanie, nerwowy chichot czy – nie daj Boże! – rżenie ze śmiechu doprowadza nauczycielkę z polskiego do groźnej dla otoczenia szewskiej pasji, a profesora z biologii do nerwicy żołądka)
- czytania przed snem (lektura w łóżku prowadzi do rozbudzenia)
- podarowania koleżance, w której się podkochujesz (koleżanka odczytuje lekturę zgoła odwrotnie niż powinna; uskarża się przyjaciółkom, że jesteś niewychowany i twierdzisz, że powinna iść do fryzjera)
- odłożenia na półkę (odkładanie grozi nadwyrężaniem mięśni i stawów ręki na skutek częstego zdejmowania w celach ponownej lektury)
- inspirowania się ilustracjami na lekcjach plastyki (może doprowadzić do rozgłosu i sławy, które w tym jakże młodym wieku skończyłyby się uderzeniem wody sodowej do głowy)
I znów parafrazując Wielce Szanownego Autora, wobec powyższych informacji NIE zainwestowanie w powyższą publikację grozi czystym szaleństwem!
Parafrazując autora, w życiu codziennym spotykamy się z rozmaitymi książkami. Wiele z nich wymyślono po to, by ułatwiły nam życie. Żeby jednak uniknąć rozczarowań, napadów melancholii lub bezsilnej złości, dobrze jest wiedzieć, do czego dana książka nie służy.
Do czego NIE służy ta książka:
- czytania pod ławką na lekcji (nagłe parskanie, nerwowy chichot czy – nie daj Boże! – rżenie ze śmiechu doprowadza nauczycielkę z polskiego do groźnej dla otoczenia szewskiej pasji, a profesora z biologii do nerwicy żołądka)
- czytania przed snem (lektura w łóżku prowadzi do rozbudzenia)
- podarowania koleżance, w której się podkochujesz (koleżanka odczytuje lekturę zgoła odwrotnie niż powinna; uskarża się przyjaciółkom, że jesteś niewychowany i twierdzisz, że powinna iść do fryzjera)
- odłożenia na półkę (odkładanie grozi nadwyrężaniem mięśni i stawów ręki na skutek częstego zdejmowania w celach ponownej lektury)
- inspirowania się ilustracjami na lekcjach plastyki (może doprowadzić do rozgłosu i sławy, które w tym jakże młodym wieku skończyłyby się uderzeniem wody sodowej do głowy)
I znów parafrazując Wielce Szanownego Autora, wobec powyższych informacji NIE zainwestowanie w powyższą publikację grozi czystym szaleństwem!
Twój







