Co u pana słychać?
Co u pana słychać? opis
Dziesięciu byłych nazistów wysokiej rangi. Dziesięć reportaży o powojennej moralności zbrodniarzy hitlerowskich. Profesor Hans Fleischhaker - nazistowski antropolog, który jeździł do Auschwitz badać ludzkie czaszki. Hermann Stolting - prokurator, którego wyroki śmierci wykonywano dokładnie co trzy minuty. Otto von Fircks, Aleksander Dolezalek i Konrad Meyer - realizatorzy Generalplan Ost, nowej, nazistowskiej wielkiej wędrówki ludów.
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Paweł Kw... Data dodania: 10/10/2010
Bywa, że czasami nachodzi mnie ochota na literaturę traktującą o II wojnie światowej. Sięgam wtedy do różnorakich wydawnictw w poszukiwaniu perełki. Jakież było moje zaskoczenie, gdy natrafiłem na informację, że Zysk i S-ka wznawia książkę Krzysztofa Kąkolewskiego – znanego polskiego dziennikarza – o niejednoznacznym tytule „Co u pana słychać?”. Z miejsca zacząłem na nią polować i udało się! Teraz, po skończonej lekturze tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że autor zasługuje na wszystkie pochwały jakie o nim dotychczas słyszałem. Zacznijmy jednak od początku.
Przedstawiana książka po raz pierwszy wydana została w 1975 roku. Od tamtego czasu kolejne wznowienia były poszerzane i uzupełniane o kolejne elementy. „Co u pana słychać?” jest zapisem rozmów Kąkolewskiego z dziesięcioma byłymi nazistami, piastującymi wysokie stanowiska w szeregach III rzeszy. Wywiady te przeprowadzane były w latach 73-75 w Niemczech i USA. Autor włożył wiele wysiłku by dostać się do ludzi, którzy prowadzili spokojne nierzadko zamożne życie, w nowych powojennych realiach. W bezlitosny sposób, podstępnie konfrontuje ich obecną działalność, ze zbrodniami jakich dopuścili się w Polsce i innych krajach będących pod kontrolą hitlerowców, nieodzownie zadając pytanie: Co u pana słychać? Jak się pan miewa? Jak się pan obecnie czuje?
Książka łączy w sobie elementy dziennikarstwa śledczego i reportażu. Wpływa to pozytywnie na wrażenia płynące z lektury, urozmaicając ją. Prócz zapisów samych rozmów, znajdziemy tutaj relację z pikiety neonazistów, opisy niektórych aspektów sławnych Procesów Norymberskich czy fakty o genialnych nazistowskich naukowcach kontynuujących swoją pracę już po wojnie na terenie USA.
Merytorycznie książka chwilami mnie zaskakiwała. Oczekiwałem, że po tylu latach straciła ona nieco na swej aktualności a i przedstawione fakty nie będą w stanie głębiej mnie zszokować. Myliłem się. Krzysztof Kąkolewski, każdą teorię i każde pytanie zadane w rozmowach popiera dokumentem, fotokopią bądź zdjęciem, które są rzetelnie zamieszczane w książce. Mimo postawienia pod ścianą niektórzy rozmówcy zachowują pewną nonszalancję, co chyba uderzało mnie najbardziej. Polecam samemu przekonać się co miały do powiedzenia osoby odpowiedzialne między innymi za Generalplan Ost (przesiedlanie milionów Polaków), eksperymenty medyczne na więźniach obozu w Dachau czy za pacyfikację Powstania Warszawskiego czy śmierć czterech i pół miliona ludzi. Dodam tylko, że osoby te zostały niejednokrotnie oczyszczone z zarzutów przez sąd w Norymberdze, czy słusznie, tą ocenę pozostawiam już czytelnikom.
Nadszedł czas na podsumowanie. Trudno mi zachować obiektywizm w konfrontacji z „Co u pana słychać?”. Książka Kąkolewskiego poruszyła mnie głęboko i myślę, że każdy świadomy Polak przeżyje to samo. Nie trzeba być historykiem, ani znawcą tamtych wydarzeń, by dać się ponieść treści a w szczególności genialnemu ostatniemu rozdziałowi. Na pewno nie jest to lektura na jeden wieczór. Wymaga ciszy i skupienia by wczuć się w tą specyficzną atmosferę w której autor prowadzi rozmowy z osobami, odpowiedzialnymi za rzeczy tak straszne, że czasami robiące wrażenie nierealnych. Pozycję tę polecam każdemu. Mimo formy reportażu, momentami zapiera dech w piersi lepiej niż niejeden współczesny thriller.
Polecam!
Przedstawiana książka po raz pierwszy wydana została w 1975 roku. Od tamtego czasu kolejne wznowienia były poszerzane i uzupełniane o kolejne elementy. „Co u pana słychać?” jest zapisem rozmów Kąkolewskiego z dziesięcioma byłymi nazistami, piastującymi wysokie stanowiska w szeregach III rzeszy. Wywiady te przeprowadzane były w latach 73-75 w Niemczech i USA. Autor włożył wiele wysiłku by dostać się do ludzi, którzy prowadzili spokojne nierzadko zamożne życie, w nowych powojennych realiach. W bezlitosny sposób, podstępnie konfrontuje ich obecną działalność, ze zbrodniami jakich dopuścili się w Polsce i innych krajach będących pod kontrolą hitlerowców, nieodzownie zadając pytanie: Co u pana słychać? Jak się pan miewa? Jak się pan obecnie czuje?
Książka łączy w sobie elementy dziennikarstwa śledczego i reportażu. Wpływa to pozytywnie na wrażenia płynące z lektury, urozmaicając ją. Prócz zapisów samych rozmów, znajdziemy tutaj relację z pikiety neonazistów, opisy niektórych aspektów sławnych Procesów Norymberskich czy fakty o genialnych nazistowskich naukowcach kontynuujących swoją pracę już po wojnie na terenie USA.
Merytorycznie książka chwilami mnie zaskakiwała. Oczekiwałem, że po tylu latach straciła ona nieco na swej aktualności a i przedstawione fakty nie będą w stanie głębiej mnie zszokować. Myliłem się. Krzysztof Kąkolewski, każdą teorię i każde pytanie zadane w rozmowach popiera dokumentem, fotokopią bądź zdjęciem, które są rzetelnie zamieszczane w książce. Mimo postawienia pod ścianą niektórzy rozmówcy zachowują pewną nonszalancję, co chyba uderzało mnie najbardziej. Polecam samemu przekonać się co miały do powiedzenia osoby odpowiedzialne między innymi za Generalplan Ost (przesiedlanie milionów Polaków), eksperymenty medyczne na więźniach obozu w Dachau czy za pacyfikację Powstania Warszawskiego czy śmierć czterech i pół miliona ludzi. Dodam tylko, że osoby te zostały niejednokrotnie oczyszczone z zarzutów przez sąd w Norymberdze, czy słusznie, tą ocenę pozostawiam już czytelnikom.
Nadszedł czas na podsumowanie. Trudno mi zachować obiektywizm w konfrontacji z „Co u pana słychać?”. Książka Kąkolewskiego poruszyła mnie głęboko i myślę, że każdy świadomy Polak przeżyje to samo. Nie trzeba być historykiem, ani znawcą tamtych wydarzeń, by dać się ponieść treści a w szczególności genialnemu ostatniemu rozdziałowi. Na pewno nie jest to lektura na jeden wieczór. Wymaga ciszy i skupienia by wczuć się w tą specyficzną atmosferę w której autor prowadzi rozmowy z osobami, odpowiedzialnymi za rzeczy tak straszne, że czasami robiące wrażenie nierealnych. Pozycję tę polecam każdemu. Mimo formy reportażu, momentami zapiera dech w piersi lepiej niż niejeden współczesny thriller.
Polecam!
Twój







