Księga cmentarna
Księga cmentarna opis
Książka jest owiana mrocznym klimatem - rozgrywa się na cmentarzu a jej bohaterem jest niezwykły chłopiec - Nik, który jest jedynym żyjącym mieszkańcem cmentarza. Wychowany od maleńkości przez duchy i innych jego rezydentów, nauczył się dawno zapomnianych zwyczajów od swoich opiekunów oraz technik znanych jedynie duchom, jak choćby zdolności Znikania. Czy wychowany przez duchy chłopiec doświadczy cudów i terroru żywych i umarłych? Ta mrożąca krew w żyłach opowieść Gaimana jest pierwszą powieścią dla młodzieży od czasu wydania międzynarodowego bestsellera "Koralina". I podobnie jak "Koralina", "Księga cmentarna" z pewnością oczaruje i zaskoczy zarówno młodych czytelników jak i legiony jego stałych dorosłych fanów."
KLIENCI KTÓRZY ZAKUPILI TEN PRODUKT KUPILI RÓWNIEŻ
- WARTO ZOBACZYĆ RÓWNIEŻ...
Autor: Sławomir Gr... Data dodania: 11/07/2010
Jeśli ktoś będzie przenosić Księgę cmentarną na ekran (a Gaimana ostatnio przenosić lubią), najlepszym reżyserem byłby Tim Burton – powieść Gaimana jest bardzo burtonowska, wygląda zresztą, jakby pisana specjalnie pod tego reżysera. Zamiłowanie do trupio-zaświatowej, lekko kiczowatej makabry, wiekowy cmentarz zamieszkany przez strraszne, ale i sympatyczne duchy, świadomość dużej umowności przybranej konwencji i puszczanie oka do czytelnika / widza. Johnny Depp mógłby zagrać opiekuna mentora głównego bohatera - Silasa, albo głównego przeciwnika, Jacka Frosta. No chyba że zrobią z filmu animację w stylu Koraliny – też można.
Jest to powieść raczej dla trochę młodszego, kilkunastoletniego czytelnika, co nie znaczy, że dorośli nie przeczytają jej bez przyjemności, choćby dla wyszukiwania nawiązań i cytatów, bo Gaiman to postmodernista pełną gębą. Los głównego bohatera – Nika (zdrobnienie od Nikt) Owensa – poznajemy od kołyski do okresu dojrzewania, wchodzenia w dorosłość. Zostaje on ocalony - trochę dzięki własnej inicjatywie (wieje z łóżeczka), trochę dzięki pomocy duchów zamieszkujących pobliski cmentarz - z rzezi, jakiej dokonuje na jego rodzicach i siostrze główny powieściowy szwarccharakter, Jack Frost. Motywacje tego okrutnego czynu poznamy dużo później. Wraz z wiekiem, chłopiec wykazuje się niesamowitymi zdolnościami. . . skąd my to znamy? Harry Potter? Ciepło, ciepło. Mojżesz? Jeszcze cieplej. . .
Nikt (imię nieprzypadkowe) jako jedyna w swoim rodzaju istota żyjąca na granicy dwóch światów – chłopiec wychowany przez duchy, nabiera oczywiście pewnych spirytualnych umiejętności (taki Tarzan wśród małp też nabrał pewnych, hmm, przyzwyczajeń). Potrafi sprawić, że szybko o nim zapominamy (patent Facetów w czerni), potrafi zsyłać ogromny strach, a nawet nocne koszmary (patent Freddy’ego Kruegera). Gaiman odwraca tu konwencję po mistrzowsku, zazwyczaj horrory odwrotnie wartościują i cmentarze i tego typu istoty. Dla tego świata nasz sympatyczny bohater, dziecko właściwie, jest przecież potworem, duchem, koszmarem.
Zastanawiam się, jakie by tu przesłanie dałby się wyciągnąć z tej powieści i myślę, że chodzi Gaimanowi o oswojenie śmierci, podobnie jak w średniowiecznym tańcu ze śmiercią, danse macabre (odpowiednią scenę też mamy w utworze). Duchy nie są takie straszne, to one chronią chłopca przed złym Jackiem, w końcu człowiekiem z krwi i kości. Cmentarz jest azylem, to w świecie ludzi czyhają niebezpieczeństwa, jak np. w szkole, terroryzowanej przez parę nastolatków, Micka i Mo (czyżby kłaniali się Urodzeni mordercy?).
Powieść kończy się, gdy Nikt wkracza w dorosłość, opuszcza cmentarne ciepełko, zatracając powoli swoje ochronne, magiczne umiejętności. Stwierdza, że świat żywych, choć niebezpieczny, jednak jest wart poznania, wart życia. Symbolicznie przechodzi z niepełnego istnienia w pełne – jak każde dziecko wkraczające w dorosłość. Powieść wręcz momentami sprawia wrażenie napisanej tak, by interpretować ją wedle psychoanalitycznego klucza.
W finale zatem ta cmentarno-trupia powieść przechodzi w pean na cześć życia. Zmarli już nic nie mogą, stracili swój potencjał, nawet się nie starzeją się, zachowując wiek, jaki posiadali w momencie śmierci. My, żyjący, nie powinniśmy uciekać w jakieś pół-życie, życie niepełne, choć jest łatwiejsze i pozbawione ryzyka. Umrzeć i tak zdążymy.
Nie jest to aż takie proste czytadełko, na jakie wygląda, o czym świadczyć może poniekąd nagroda Hugo w roku 2009 (brak o tym wzmianki na okładce, pewnie wydano powieść przed jej otrzymaniem). Inteligentna proza – Gaiman składa ze znanych i oczywistych, niekiedy tandetnych i kiczowatych elementów nową jakość – jest to jednocześnie ciepła i wzruszająca historia o chłopcu-duchu, pełna wyrazistych i sympatycznych (zazwyczaj) postaci, a także kopalnia nawiązań i do kultury wysokiej, i do popkultury. Poza tym każdy czytelnik może zinterpretować ją na swój własny sposób.
Jest to powieść raczej dla trochę młodszego, kilkunastoletniego czytelnika, co nie znaczy, że dorośli nie przeczytają jej bez przyjemności, choćby dla wyszukiwania nawiązań i cytatów, bo Gaiman to postmodernista pełną gębą. Los głównego bohatera – Nika (zdrobnienie od Nikt) Owensa – poznajemy od kołyski do okresu dojrzewania, wchodzenia w dorosłość. Zostaje on ocalony - trochę dzięki własnej inicjatywie (wieje z łóżeczka), trochę dzięki pomocy duchów zamieszkujących pobliski cmentarz - z rzezi, jakiej dokonuje na jego rodzicach i siostrze główny powieściowy szwarccharakter, Jack Frost. Motywacje tego okrutnego czynu poznamy dużo później. Wraz z wiekiem, chłopiec wykazuje się niesamowitymi zdolnościami. . . skąd my to znamy? Harry Potter? Ciepło, ciepło. Mojżesz? Jeszcze cieplej. . .
Nikt (imię nieprzypadkowe) jako jedyna w swoim rodzaju istota żyjąca na granicy dwóch światów – chłopiec wychowany przez duchy, nabiera oczywiście pewnych spirytualnych umiejętności (taki Tarzan wśród małp też nabrał pewnych, hmm, przyzwyczajeń). Potrafi sprawić, że szybko o nim zapominamy (patent Facetów w czerni), potrafi zsyłać ogromny strach, a nawet nocne koszmary (patent Freddy’ego Kruegera). Gaiman odwraca tu konwencję po mistrzowsku, zazwyczaj horrory odwrotnie wartościują i cmentarze i tego typu istoty. Dla tego świata nasz sympatyczny bohater, dziecko właściwie, jest przecież potworem, duchem, koszmarem.
Zastanawiam się, jakie by tu przesłanie dałby się wyciągnąć z tej powieści i myślę, że chodzi Gaimanowi o oswojenie śmierci, podobnie jak w średniowiecznym tańcu ze śmiercią, danse macabre (odpowiednią scenę też mamy w utworze). Duchy nie są takie straszne, to one chronią chłopca przed złym Jackiem, w końcu człowiekiem z krwi i kości. Cmentarz jest azylem, to w świecie ludzi czyhają niebezpieczeństwa, jak np. w szkole, terroryzowanej przez parę nastolatków, Micka i Mo (czyżby kłaniali się Urodzeni mordercy?).
Powieść kończy się, gdy Nikt wkracza w dorosłość, opuszcza cmentarne ciepełko, zatracając powoli swoje ochronne, magiczne umiejętności. Stwierdza, że świat żywych, choć niebezpieczny, jednak jest wart poznania, wart życia. Symbolicznie przechodzi z niepełnego istnienia w pełne – jak każde dziecko wkraczające w dorosłość. Powieść wręcz momentami sprawia wrażenie napisanej tak, by interpretować ją wedle psychoanalitycznego klucza.
W finale zatem ta cmentarno-trupia powieść przechodzi w pean na cześć życia. Zmarli już nic nie mogą, stracili swój potencjał, nawet się nie starzeją się, zachowując wiek, jaki posiadali w momencie śmierci. My, żyjący, nie powinniśmy uciekać w jakieś pół-życie, życie niepełne, choć jest łatwiejsze i pozbawione ryzyka. Umrzeć i tak zdążymy.
Nie jest to aż takie proste czytadełko, na jakie wygląda, o czym świadczyć może poniekąd nagroda Hugo w roku 2009 (brak o tym wzmianki na okładce, pewnie wydano powieść przed jej otrzymaniem). Inteligentna proza – Gaiman składa ze znanych i oczywistych, niekiedy tandetnych i kiczowatych elementów nową jakość – jest to jednocześnie ciepła i wzruszająca historia o chłopcu-duchu, pełna wyrazistych i sympatycznych (zazwyczaj) postaci, a także kopalnia nawiązań i do kultury wysokiej, i do popkultury. Poza tym każdy czytelnik może zinterpretować ją na swój własny sposób.
Twój







